Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wspomnienia

Artysta umarł razem ze swoim teatrem

Stefan Sutkowski (1932-2017)
Fotorzepa/ Rafał Guz
Odszedł Stefan Sutkowski, twórca Warszawskiej Opery Kameralnej, którš kierował ponad 50 lat. Ale jego zasługi dla muzyki polskiej sš znacznie większe.

W marcu obchodził 85. urodziny, był w dobrej formie, ale niedługo potem musiał poddać się operacji. Przebiegła pomyœlnie, tym niemniej ze szpitala już nie wyszedł. Jego œmierć ma wymiar symboliczny, Stefan Sutkowski zmarł w momencie, gdy wszystkim jego artystom i muzykom wręczane sš wymówienia z pracy, a Warszawska Opera Kameralna ulega ostatecznej dewastacji.

Stworzył swój teatr w 1961 roku od razu na najwyższym poziomie. W pierwszej premierze „Służšcej paniš” Pergolesiego wystšpili œpiewacy o œwiatowej renomie: Bogna Sokorska, nazywana słowikiem Warszawy i Bernard Ładysz oraz znakomity aktor, Bogusław Pawlik. Nie przeszkadzał brak własnej siedziby i fakt, że teatr formalnie nie istniał, co w czasach PRL wydawało się nieprawdopodobne.

Na własnš scenę Warszawska Opera Kameralna czekała ćwierć wieku. Dostała jš wreszcie w 1986 roku w dawnym Zborze Kalwińskim, którego stylowa XVIII-wieczna architektura doskonale pasuje do instytucji zajmujšcej się muzykš barokowš, staropolskš, Mozartem czy Rossinim.

Taka właœnie była jego koncepcja kameralnego teatru, który przywracałby operowe skarby sprzed dwustu czy trzystu lat. I Stefan Sutkowski konsekwentnie jš realizował. To dzięki niemu publicznoœć poznała pierwszš wersję „Halki” Moniuszki różnišcš się znacznie od tej wystawianej powszechnie, albo operę „Wybawienie Ruggiera z wyspy Alcyny” Franceski Caccini, którš przyszły król Władysław IV tak się zachwycił  we Włoszech, że potem stworzył teatr operowy na Zamku w Warszawie. To w WOK wystawiano dzieła Monteverdiego, Händla, Purcella, obecne na wszystkich œwiatowych scenach ale nie w Polsce.

Stefan Sutkowski stworzył też w 1991 roku Festiwal Mozartowski, jedynš imprezę na œwiecie, która co roku prezentowała wszystkie 23 dzieła sceniczne Mozarta. JeŸdziła też wielokrotnie z nimi po œwiecie. – Jeœli ktoœ pyta mnie, dlaczego w Warszawie co roku odbywa się Festiwal Mozartowski – mówił „Rzeczpospolitej” – posługuję się oczywiœcie racjami historycznymi: tego kompozytora zawsze tu grywano i ceniono, więc nawišzujemy do tradycji. Ale jest to tylko pół prawdy. Mozart to po prostu geniusz tak wszechstronny, że jeœli tylko pojawia się szansa na prezentację jego muzyki, należy z niej korzystać.

Był nie tylko dyrektorem teatru, a wczeœniej muzykiem-oboistš. Należał do odkrywców, którzy przywrócili polskiej kulturze zapomniane skarby muzyczne. Już w 1957 roku stworzył Musicae Antiquae Collegium Varsoviense – pierwszy w Polsce zespół muzyki dawnej, grajšcy na oryginalnych instrumentach z epoki.

– Wchodziliœmy wówczas w okres obchodów 1000-lecia państwa, co sprzyjało sięganiu w przeszłoœć – opowiadał potem. – Z drugiej wszakże strony była to też rocznica 1000-lecia polskiego chrzeœcijaństwa, do czego władze PRL-u nie chciały się przyznawać. A przecież muzyka dawna to w ogromnej częœci utwory o charakterze religijnym. Było zatem zainteresowanie naszymi koncertami, ale nie przekładało się ono w oficjalnš pomoc. Od poczštku natomiast wiedziałem, że muszę szukać ludzi, którzy muzykš dawnš autentycznie się interesujš. I przez lata udało mi się ich znaleŸć.

Stworzony przy WOK Oœrodek Badań Muzyki Dawnej dokonał wielu odkryć XVII-wiecznych i XVIII-wiecznych utworów spoczywajšcych w zakamarkach polskich i zagranicznych bibliotek.  – Kiedy nagrywałem pierwszš płytę, znalazł się na niej jedyny utwór niejakiego Damiana – mówił. – PóŸniej odkryto, iż nazywał się Damian Stachowicz. Dziœ uważany jest za najwybitniejszego kompozytora końca XVII wieku, a z jego odnalezionych utworów można ułożyć bogaty program koncertowy.

To zespół Stefana Sutkowskiego odkrył w latach 90. ubiegłego wieku w Staatsbibliothek w Berlinie wielkie oratorium–pasję Józefa Elsnera, zmieniajšcš naszš ocenę artysty znanego dotšd niemal wyłšcznie jako nauczyciela Chopina. Przy WOK powstała też Fundacja Pro Musica Camerata, dzięki której wydawano nuty oraz płyty z muzykš polskš – od œredniowiecza do wieku XIX.  Sam zaœ dyrektor stworzył prywatne wydawnictwo Sutkowski Edition Warsaw, którego czołowym osišgnięciem jest „Historia muzyki polskiej" (także w wersji angielskiej), obejmujšca opracowania od czasów najdawniejszych do współczesnoœci oraz monografie wybranych tematów.

W 2012 roku Urzšd Marszałkowski woj. mazowieckiego, któremu podlega Warszawska Opera Kameralna, odwołał Stefana Sutkowskiego ze stanowiska dyrektora. Można się było tego spodziewać, od dawna narastał bowiem konflikt. Zwierzchnicy żšdali oszczędnoœci, zmniejszali dotacje. On nie chciał dokonywać żadnych zmian, choć wiadomo było, że jego sposób prowadzenia teatru nie przystaje do obecnej rzeczywistoœci, w której najważniejsza staje się optymalizacja kosztów.

A jednak następca, Jerzy Lach kontynuował linię programowš, uważajšc tak jak Stefan Sutkowski, że najważniejsze wartoœci to: tradycja, dorobek oraz unikalny poziom artystyczny. Dopiero niedawna kolejna zmiana dyrekcji w WOK postanowiła rozprawić się ze spuœciznš Stefana Sutkowskiego.

On zaœ po długiej przerwie zdecydował się zimš zobaczyć jedno z przedstawień swego dawnego teatru. Po spektaklu pogratulował artystom, których wychował, a potem powiedział, że nigdy już nie przyjdzie, bo nie chce być łšczony z tym, co tu się dzieje. Teraz jego i stworzonego przez niego teatru już nie ma.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL