Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wojna w Syrii

Nadchodzi zemsta Westminsteru

Premier Theresa May próbowała udobruchać deputowanych oburzonych pominięciem ich przy decyzji o ataku na Syrię
AFP
Uderzajšc w Syrię bez zgody Izby Gmin, May wywołała bunt parlamentu. Ten może teraz zablokować brexit.

Na taki ruch nie zdecydowali się wielcy poprzednicy obecnej premier, choć mieli znacznie silniejsze umocowanie w parlamencie. W 2003 r. Tony Blair przyłšczył się do ataku na Irak dopiero, kiedy zgodziła się na to większoœć deputowanych. David Cameron zaœ wycofał się z pomysłu bombardowania Syrii razem z Francjš, gdy Westminster odrzucił takš możliwoœć.

– Sprawa syryjska pokazuje, w jaki sposób Theresa May traktuje parlament: chce go maksymalnie odsunšć od strategicznych decyzji – mówi „Rzeczpospolitej" Ian Bond, dyrektor w londyńskim Center for European Reform (CER).

Pacyfista Corbyn

W poniedziałek premier próbowała udobruchać deputowanych. Nie tylko wystšpiła przed Izbš Gmin, ale starczyło czasu na zadanie przez każdego deputowanego pytań w sprawie Syrii.

– Pozwólcie mi powiedzieć bardzo jasno: zdecydowaliœmy się działać, bo jest w naszym narodowym interesie zapobiec dalszemu użyciu broni chemicznej w Syrii oraz podtrzymać w mocy globalne porozumienie o zakazie użycia broni chemicznej. To był właœciwy moment. I w tej ocenie nie byliœmy odosobnieni – konsultowałam się z wieloma œwiatowymi liderami. Próbowaliœmy znaleŸć dyplomatyczne rozwišzanie, ale okazało się to niemożliwe – przekonywała May.

Rzšdzšcy torysi i pozostajšcy w opozycji laburzyœci majš dziœ równe poparcie brytyjskich wyborców. Sondaż YouGov daje obu ugrupowaniom po 40 proc. głosów. Dlatego Partia Pracy nie chce przegapić okazji, aby ugrać na syryjskim kryzysie dodatkowe punkty. Tym bardziej że jak pokazuje przeprowadzona również przez YouGov ankieta, tylko 22 proc. Brytyjczyków popiera udział ich kraju w nalotach na Syrię, 43 proc. jest temu przeciwnych, a 34 proc. nie ma zdania.

– Atak na Syrię był nie tylko błędem, on został także Ÿle pomyœlany. Bo co może zmienić zniszczenie pustych budynków? Musimy odejœć od cišgłego obwiniania za wszystko Rosji. Tylko obniżenie temperatury debaty w ONZ pozwoli na wypracowanie politycznego rozwišzania dla Syrii – uznał lider laburzystów Jeremy Corbyn. Od lat znany z pacyfistycznych poglšdów, przeciwnik NATO, zwolennik jednostronnego rozbrojenia nuklearnego Wielkiej Brytanii, dwa tygodnie temu podawał nawet w wštpliwoœć, czy to rzeczywiœcie Rosjanie otruli Siergieja Skripala.

Ale May atakował też lider Liberalnych Demokratów Vince Cable, którego partia może liczyć na 9 proc. głosów. Jego zdaniem premier nie wystšpiła o zgodę parlamentu, bo bała się, że jej nie dostanie. Ponieważ przeciw interwencji w Syrii opowiedziała się w debacie liderka Szkockiej Partii Narodowej (SNP) Nicola Sturgeon, wštpliwoœci zaœ w tej sprawie ma również częœć torysów, May rzeczywiœcie mogłaby to głosowanie przegrać. Rzšd i tak nie ma w parlamencie większoœci: musi polegać na głosach dziesięciu deputowanych Demokratycznej Partii Unionistycznej z Irlandii Północnej.

Podobnš taktykę wobec parlamentu premier zamierza jednak zastosować w paŸdzierniku – majš się wówczas zakończyć negocjacje w sprawie brexitu. Szefowa rzšdu chce wtedy postawić pod œcianš Izbę Gmin: albo zatwierdzi w całoœci dokument, albo go w całoœci odrzuci, skazujšc kraj na ryzyko zupełnego chaosu.

Jednak w opublikowanym właœnie, obszernym raporcie, szanowany londyński Institute of Government wskazuje, że deputowani będš mieli znacznie szersze pole manewru. Co prawda nie wolno im będzie zmienić treœci samego porozumienia, ale mogš przy okazji jego ratyfikacji dołšczyć dodatkowe zalecenia. Efekt polityczny będzie więc podobny.

Zdaniem autorów raportu, Izba Gmin może więc polecić rzšdowi renegocjacje umowy, nakazać mu pozostawienie kraju w Unii, polecić wyjœcie ze Wspólnoty bez żadnego porozumienia z Brukselš albo zorganizować ponowne referendum.

Ponowne referendum?

– Aby którekolwiek z tych zaleceń rzeczywiœcie zostało uchwalone, musiałoby wczeœniej dojœć do porozumienia umiarkowanych torysów z laburzystami w sprawie alternatywy wobec brexitu. W przeciwnym wypadku do laski marszałkowskiej trafi wiele różnych uchwał, z których żadna nie będzie miała szansy na uzyskanie większoœci. W cišgu blisko dwóch lat, jakie minęły od referendum rozwodowego, nigdy do takiego porozumienie jednak nie doszło – wskazuje Ian Bond.

Sondaże zdajš się sprzyjać przeciwnikom brexitu. Ten przeprowadzony dla fundacji Open Britain podaje, że 52 proc. chce przeprowadzenia ponownego referendum, a tylko 31 proc. jest temu przeciwnych. Za takim rozwišzaniem od wielu miesięcy agituje były premier Tony Blair, jednak zdaniem Iana Bonda to postać w Partii Pracy „toksyczna" ze względu na interwencję w Iraku i brutalnš marginalizację lewego skrzydła laburzystów.

W niedzielę bez udziału Blaira zebrali się umiarkowani deputowani torysów Anna Soubry, laburzystów Chuka Umunna, ugrupowania zielonych Caroline Lucas i Liberalnych Demokratów Layla Oran, aby uzgodnić wspólnš ofensywę w parlamencie na rzecz zapobieżenia wyjœciu kraju z Unii.

Powodzenie tego przedsięwzięcia w ogromnym stopniu zależy jednak od Corbyna. Lider Partii Pracy, kiedy był jeszcze mało znaczšcym deputowanym, systematycznie głosował przeciwko integracji łšcznie z referendum o przystšpieniu kraju do Wspólnot w 1975 r. Teraz zaœ uważa, że jeœli laburzyœci sprzeniewierzš się referendum rozwodowemu, stracš szansę na przejęcie władzy w następnych wyborach parlamentarnych. Zwolennicy zerwania z Brukselš dominowali w przemysłowych regionach œrodkowej i północnej Anglii, gdzie tradycyjnie duże poparcie ma Partia Pracy.

– Nie widzę specjalnych szans na to, aby Corbyn do jesieni zmienił zdanie w sprawie Brexitu. Nie ma też też na razie możliwoœci, aby został odsunięty od przywództwa w Partii Pracy i ktoœ inny zajšł jego miejsce – mówi Ian Bond.

Jednak na pół roku przed spodziewanym zakończeniem rozmów z Brukselš niezwykle skomplikowane negocjacje sš w lesie i szanse na to, aby zakończyły się w terminie szybko malejš. Jeœli się okaże, że nie udało się dotrzymać zaplanowanego kalendarza, zachwieje to pozycjš May i doprowadzi do nowego rozdania w brytyjskiej polityce. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL