Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Widziane z regionu

Piotr Błędowski: Dawniej seniorzy usuwali się w cień, dzisiaj sš ciekawi świata

materiały prasowe
Znakomita większoœć z nas nie uniknie staroœci. Trzeba się do niej przygotować i w niš inwestować – mówi Piotr Błędowski, profesor z SGH.

Rz: Czy można nakreœlić obraz „statystycznego" seniora?

Piotr Błędowski: To grupa bardzo zróżnicowana, więc nie da się wszystkich wrzucić do jednego worka. W społeczeństwie mamy utrwalony obraz staroœci biednej, niesamodzielnej, niezaradnej. Tymczasem w przeciwieństwie do sytuacji sprzed 30–40 lat osoby starsze sš coraz bardziej œwiadome swoich praw i możliwoœci. Dawniej same się usuwały w cień i przestawały czegokolwiek oczekiwać. Dzisiaj majš ciekawoœć œwiata, sš przez dłuższy czas zdrowsze niż kiedyœ, sš też lepiej wyedukowane. I nie chodzi tylko o większy odsetek osób z wyższym wykształceniem. Wiele osób posługuje się komputerem, ma rozległš wiedzę i chce z tego robić użytek.

Stšd popularnoœć Uniwersytetów Trzeciego Wieku?

To jeden z przykładów, ale przejawów aktywnoœci seniorów jest znacznie więcej. Zakładajš kluby, organizujš spotkania, wycieczki. Większoœć starszych osób jest samodzielnych i sprawnych, ale one również potrzebujš różnych form wsparcia. Trzeba im pomóc zorganizować sobie czas, zapewnić animatora, udostępnić pomieszczenie, stworzyć warunki do tego, by w miarę swoich możliwoœci włšczały się do aktywnego życia. Na przykład angażowały w wolontariat – odwiedzały inne starsze osoby, porozmawiały z nimi, poczytały im ksišżki. W polityce senioralnej nie chodzi tylko o to, by seniorom zapewnić dobrš opiekę zdrowotnš, dać czystš poœciel i zapewnić, by miały co włożyć do garnka, ale także o to, by miały program na staroœć i mogły spędzać czas zgodnie ze swoimi potrzebami.

Czyli dać seniorom wędkę, a nie rybę?

Generalnie o to chodzi. Taki 70-latek przeżył dostatecznie dużo, żeby umieć samemu wybierać, co dla niego jest interesujšce, ważne, i decydować, jak chce żyć. Grupa sprawnych osób starszych potrzebuje więc wsparcia, ale tylko takiego, by mogły utrzymać swojš aktywnoœć na poziomie, który im odpowiada. Nie chodzi o tempo życia sprzed emerytury, bo biologia ma swoje prawa, pojawiajš się wnuki i nowe obowišzki. Państwo i samorzšd powinny wspierać te działania, które odpowiadajš seniorom.

Czy wywišzujš się z tych zadań? Seniorom żyje się dziœ lepiej?

Ich sytuacja uległa znacznej poprawie, ale jest daleka od satysfakcjonujšcej. Wprawdzie mamy ustawę o osobach starszych, ale wcišż trzeba jš wypełnić konkretami. Mamy różne przepisy dotyczšce organizacji zadań samorzšdowych, jeœli chodzi o wspieranie osób starszych, ale ich wykonanie zależy często od lokalnych hierarchii potrzeb i od możliwoœci finansowych samorzšdów. Programy majšce na celu poprawę sytuacji seniorów sš czšstkowe. Nie uwzględniajš tego, o czym mówię od co najmniej 20 lat: trzeba zbudować od poczštku system wsparcia, czyli opieki i pomocy – socjalnej i zdrowotnej – dla osób, których samodzielnoœć jest coraz bardziej ograniczona. System powinien okreœlać zasady finansowania, przygotowania kadr, formy działania i kontrolę jakoœci tego działania. Brak takiego spójnego systemu to jedna z większych bolšczek.

Jakie byłyby korzyœci z takiego systemu?

Na przykład opiekun odwiedzi podopiecznego nie raz na tydzień, ale nawet kilka razy dziennie. Trzeba stworzyć system, w którym będš œrodki na pomoc w dostosowaniu warunków mieszkaniowych do potrzeb seniora. Dopiero w najcięższych stanach, kiedy wymagana jest stała opieka, należy myœleć o instytucjach, np. domach pomocy społecznej czy zakładach pielęgnacyjno-opiekuńczych. Dzisiaj mamy bardziej rozbudowany system pomocy instytucjonalnej niż œrodowiskowej, udzielanej w miejscu zamieszkania seniora.

W jaki sposób miałoby wyglšdać finansowanie systemu?

Systemy z innych państw nie nadajš się do tego, żeby je bezrefleksyjnie zastosować w Polsce. Np. system ubezpieczenia pielęgnacyjnego w Niemczech funkcjonuje od 23 lat i był wprowadzany, kiedy nie było tak wielu starszych ludzi. U nas trzeba myœleć o rozwišzaniu mieszanym, z zaangażowaniem budżetu państwa i nas wszystkich. O ubezpieczeniu na wzór tego w Niemczech trzeba było myœleć ponad dziesięć lat temu, i wtedy był taki pomysł. Minister Religa chciał go wprowadzić, ale wtedy nie było woli politycznej. Warto też sięgnšć do doœwiadczeń skandynawskich, gdzie jest sporo prostych rozwišzań, które nie wymagajš dużych nakładów, np. koordynacja form wsparcia dla osób niesamodzielnych między skandynawskim odpowiednikiem pomocy społecznej a instytucjami ochrony zdrowia. U nas takiej koordynacji brak, bo nie mamy systemu. To ostatni moment, żeby się tym zajšć.

A co z obowišzkami rodziny wobec już niesprawnego bliskiego? Kiedyœ na niej opierała się opieka...

To głównie rodzina ma obowišzek opieki nad starszymi bliskimi. Jednak procesy demograficzne i społeczne przebiegajš tak, że nie zawsze rodzina będzie w stanie zapewnić właœciwš opiekę, i nie tylko dlatego, że jest coraz mniejsza. Okres niesamodzielnoœci trwa dzisiaj znacznie dłużej niż kiedyœ, medycyna – paradoksalnie – jest w stanie znacznie przedłużyć egzystencję osoby niesamodzielnej, choć nie może przywrócić jej sprawnoœci. Przybywa niesprawnych osób, a opieka nad nimi wymaga niekiedy użycia profesjonalnych urzšdzeń, np. wspomagajšcych oddychanie. Kiedyœ wystarczyło zadbać o to, by człowiek był umyty, nakarmiony i nie miał odleżyn. Dzisiaj wiemy, że to nie wystarczy do dobrego samopoczucia.

Czy zmienia się postrzeganie staroœci?

Jeszcze niedawno obowišzywał u nas kult młodoœci, i to nie tylko na rynku pracy, To zaczyna się zmieniać, choć wcišż jesteœmy społeczeństwem, które nie docenia tego, że starsze osoby stanowiš cenny kapitał społeczny. Na Zachodzie większoœć wolontariatu tworzš osoby starsze. U nas udzielajš się głównie młodzi, co jest cenne, ale wcišż mamy ogromne niewykorzystane możliwoœci seniorów. Znakomita większoœć z nas nie uniknie staroœci. Trzeba się do niej przygotować i w niš inwestować już dziœ, co jest zadaniem nie tylko każdego z nas, ale i państwa. Osobom starszym przysługujš dokładnie takie same prawa jak innym obywatelom.

Piotr Błędowski jest dyrektorem Instytutu Gospodarstwa Społecznego SGH, członkiem Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL