Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Warszawa

Jan Śpiewak: Deweloperzy robiš tu, co chcš

tv.rp.pl
Największš szansš PO jest zamiana wyborów samorzšdowych w Warszawie w referendum przeciw PiS.

Rzeczpospolita: Często mówi pan, że w Warszawie trzeba rozbić układ. Na czym, pana zdaniem, ten układ polega?

Jan Œpiewak, radny dzielnicy Œródmieœcie: W Warszawie od 20 lat rzšdzi ta sama ekipa, z krótkš przerwš na Lecha Kaczyńskiego. Ta ekipa kontroluje to miasto. A układ jest œciœle zwišzany z deweloperami.

Ale to jest układ z udziałem polityków, z udziałem PO?

To jest układ ponadpartyjny. Jego działanie widać gołym okiem. Największe zaplecze posiada w Platformie Obywatelskiej. Mam wrażenie, że prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz chce zamienić całe miasto w jeden wielki Mordor. Mamy Mordor na Służewcu Przemysłowym, teraz drugi Mordor powstaje na Woli. Deweloperzy robiš, co chcš – niszczš tereny zielone, zabytki, osiedla powstajš bez dostępu do komunikacji publicznej i szkół. Efektem sš korki, smog, wysokie koszty życia, upadek lokalnego handlu. Dwie trzecie miasta nie ma miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, a tam, gdzie powstały, można mieć wštpliwoœci, czy nie doszło do korupcji podczas ich uchwalania – jak w przypadku okolic Pałacu Kultury. CBA na przełomie lat 2014/2015 złożyło w tej sprawie zawiadomienie o możliwoœci popełnienia przestępstwa. W cudowny sposób na ledwo zreprywatyzowanych działkach miały powstać wieżowce.

Pan mówi o sobie już jako o polityku, nie aktywiœcie. Jak Jan Œpiewak – polityk – chce to zmienić?

W Warszawie reguły gry muszš być równe dla wszystkich. Ja nie mam nic przeciwko deweloperom, jeœli oni, działajšc, nie łamiš prawa i dajš coœ od siebie lokalnej społecznoœci. Ale teraz jest tak, że beneficjentami tego stanu pozorowanego chaosu jest kilka firm deweloperskich i gromada załatwiaczy w urzędach. Wszyscy zrzucamy się na zyski branży deweloperskiej. Prawdziwy socjalizm dla deweloperów, dziki kapitalizm dla mieszkańców. Wprowadzenie równych zasad dla wszystkich byłoby z korzyœciš dla samego miasta i dla biznesu. To miasto w imieniu mieszkańców musi stawiać warunki.

Czyli co byłoby pierwsze po zmianie władzy?

Po pierwsze, uchwalenie planów miejscowych. Urzšd miasta musi być transparentny i uczciwy. Do tego potrzebna jest nie tylko nowa ekipa w ratuszu, ale i radni. Np. w sprawie gimnazjum przy Twardej, którym zajmuje się teraz komisja weryfikacyjna, 50 radnych PO zagłosowało za jego likwidacjš. Głosowali w interesie Macieja M., który teraz za tę reprywatyzację siedzi w areszcie we Wrocławiu. Chcieli, żeby w miejsce œwietnej szkoły powstał wieżowiec. Oni nie mogš być radnymi w następnej kadencji. Ta ekipa musi odejœć. Radni, wiceprezydenci, prezydent – oni muszš odejœć.

Do tego potrzeba nie tylko kandydata na prezydenta, ale i listy do rady miasta.

Na tym polega wyzwanie. Warszawa jest ogromna. Kandydatowi niezależnemu jest bardzo trudno. Jeœli chcemy jednak zmienić status quo, to trzeba wystawić listę i kandydata na prezydenta. Bardzo chciałbym, by było to już w tych wyborach.

Czyli pan wystartuje?

Jestem gotowy, by wystartować, ale za wczeœnie jeszcze na twarde deklaracje. To jest koszmarnie trudna kampania, wygranie wyborów w Warszawie to jak wygranie wyborów prezydenckich na Litwie czy w Estonii. To wymaga pieniędzy, czasu i ludzi. Czy to jest możliwe do zrobienia w tych wyborach? Zobaczymy.

Jest jeszcze czas, chociaż sš informacje, że wybory mogš być już wiosnš. Kto byłby pana sojusznikiem w takiej kampanii?

W każdej dzielnicy sš ruchy miejskie, sš organizacje oddolne. Od czasu, gdy zaczšłem mówić o możliwoœci startu, zgłaszajš się do mnie ludzie, którzy chcš popierać mojš kandydaturę, którzy chcš działać. Jest ogromna potrzeba, by był trzeci kandydat spoza duopolu.

Hanna Gronkiewicz Waltz wygrała w 2014 i wczeœniej też dlatego, że strach przed PiS w mieœcie jest bardzo duży.

Właœnie. To jest najsilniejsza broń PO. PiS cały czas wyskakuje z pomysłami, które liberalnemu elektoratowi w Warszawie się nie podobajš. Największš szansš PO jest zmiana wyborów w Warszawie na referendum przeciwko PiS. Jeœli PiS nadal będzie popełniać błędy, to taki plan może się udać.

Czyli musi pan liczyć na PiS w pewnym sensie.

Im PiS się gorzej zachowuje, im ma głupsze pomysły, tym PO ma większe szanse.

Sprawy reprywatyzacji pojawiły już wiele lat temu. Dlaczego wtedy nie miały takiego rezonansu?

Pamiętam rozmowę po moim wygranym procesie z Maciejem M. na poczštku 2016 roku z redaktorkš dużego pisma liberalnego. I ta redaktorka zaprosiła mnie na wywiad, opowiedziałem jej wszystko o mafijnym układzie w ratuszu. Jak skończyłem, ona mówi tak: „Powiem panu jak czekista czekiœcie. Pan mówi prawdę, ale to g..no prawda. Nie możemy atakować HGW". Zobaczyłem wtedy na własne oczy, jak działał parasol ochronny mediów nad PO. Teraz ten parasol się zwinšł. Nie tylko mediów, ale też prokuratury. To przecież „GW" zdetonowała aferę.

Mówi pan, że został pan nazwany czekistš. Ale o panu kršżš inne opinie: bezpardonowo działa i gra tylko na siebie.

Każdemu politykowi można zarzucić, że działa tylko we własnym interesie. Skoro już nawišzujemy do Miasto jest Nasze, to gdy idzie się do baru i okazuje się, że tam jest bójka, to liczy się na to, że kolega nie podstawi ci nogi, tylko pomoże. Ja znalazłem się w sytuacji, w której miałem dziewięć pozwów, wynajęto firmę PR-owskš, by mnie oczernić, w ratuszu przeprowadzono kwerendę dotyczšcš nieruchomoœci mojej rodziny, by mnie zaatakować. I jeœli wtedy zamiast wsparcia koledzy z MJN przygotowujš na mnie dokument, z którego wynika, że ja działam na szkodę Stowarzyszenia, to o czym my mówimy? Ja wymagam elementarnej solidarnoœci i cywilnej odwagi.

W polityce jest czasem tak, że moment na realizację planów czy próbę ich realizacji jest tylko jeden. Nie ma pan wrażenia, że ten moment jest teraz, a potem już nie wróci?

To bardzo możliwe. I dlatego zgłosiłem gotowoœć kandydowania. Ludzie oczekujš czegoœ nowego, majš dosyć PO. Ale PiS nie jest żadnš alternatywš dla PO w Warszawie. To widać też ogólnokrajowo. Coœ się skończyło, ale jeszcze nie wykluło się to nowe.

Mówi pan o stronie poza prawicš?

Tak. To idealnie wyczuł Macron. On powiedział: mnie nie interesuje podział na prawicę i lewicę. On bierze z lewicy i z prawicy. I w Warszawie tych kandydatów, którzy mówiš to co ja – w ten właœnie sposób – będzie więcej.

Ma pan na myœli Rabieja?

Tak. Ale byłem zaskoczony, że u jego boku pojawił się Sławomir Potapowicz, który był prawš rękš Pawła Piskorskiego. Słyszałem też jego wypowiedŸ, że zostawiłby niektórych wiceprezydentów. On będzie przedłużeniem układu, który rzšdzi w tym mieœcie – nie mam wštpliwoœci. Mój przekaz jest jasny: jeœli chcesz całkowitej zmiany, to głosuj na mnie. Jeœli wystartuję.

A gdyby pan był prezydentem, to co zrobiłby pan w sprawie pomników smoleńskich?

Uważam, że Lech Kaczyński powinien mieć pomnik. Ale budowa szkół, bibliotek jest lepsza niż pomniki. Uważam jednak, że jeœli jest społeczna potrzeba, by powstał pomnik, to niech tak będzie. De Gaulle ma pomnik, Reagan ma pomnik w centrum Warszawy. Lech Kaczyński ma duże zasługi dla miasta. I powinien zostać upamiętniony.

—rozmawiał Michał Kolanko

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL