Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wydawnicze Premiery Miesišca

Na poczštku była miłość. Potem była zbrodnia.

Ona – jedna z najpopularniejszych w Polsce pisarek literatury kobiecej, wrocławianka majšca na koncie blisko 20 powieœci, rzeszę czytelniczek, a nawet własnš sektę. On – prawnik od lat piszšcy powieœci, gdynianin, najbardziej znany z cyklu ksišżek o socjopacie. Agnieszka Lingas-Łoniewska i Daniel Koziarski postanowili wspólnie napisać powieœć obyczajowš „Zbrodnie pozamałżeńskie”, której premiera odbędzie się 31 sierpnia.

 

Skšd pomysł na pisanie w duecie?

Daniel Koziarski: Wymyœliłem sobie ideę powieœci, której osiš będš problemy małżeńskie dwóch par. Nie takich zwykłych par, które walczš o codziennie przetrwanie, zmagajšc się z typowymi problemami codziennoœci, ale takich, na które inni mogliby spoglšdać z zazdroœciš lub uznać w jakimœ sensie za modelowe. Ponadto całoœć miała być przyprawiona wštkami kryminalnymi – nie chodziło tu tylko o skomplikowanie fabuły, ale i o postawienie bohaterów w sytuacjach dramatycznych wyborów rzutujšcych na ich zwišzki i lepiej ich opisujšcych. Miałem jednak poczucie, że dla wzmocnienia tego – jak to się nieładnie mówi - projektu, potrzebuję współautorki, która œwietnie odnajduje się w kreœleniu emocji bohaterów, niuansach damsko-męskich, potrafišcej przy okazji znaleŸć wspólny język z czytelnikami. Pomyœlałem w tym kontekœcie o Agnieszce, a ona doœć szybko zareagowała pozytywnie na mojš propozycję - połšczyliœmy siły, style i wrażliwoœci pisarskie. Efektem sš „Zbrodnie pozamałżeńskie”.

Jak wyglšdał Wasz warsztat pracy?

 

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Ustalaliœmy, jakie będš nasze kolejne posunięcia fabularne i uzgadnialiœmy, kto zajmie się jakim fragmentem. Pisaliœmy, a potem przesyłaliœmy sobie nawzajem napisane kolejne sceny, rozdziały i łšczyliœmy je w całoœć. Słuchaliœmy swoich wzajemnych sugestii, wskazówek, wszystko poszło naprawdę całkiem sprawnie.

Do kogo skierowana jest ta powieœć?

Daniel Koziarski: Do szerokiego, wydaje mi się, audytorium, ale raczej do tych, którzy w literaturze szukajš czegoœ więcej niż prostych recept na życie, taniej rozrywki czy naiwnych happy endów. Proponujemy wyjœcie poza strefę komfortu i próbę zmierzenia się z trudnymi pytaniami o naturę człowieka w aspekcie indywidualnym oraz w perspektywie zwišzku. Z pytaniami o etykę i cenę własnych ambicji i dokonywanych przez siebie wyborów w obliczu wzajemnych zobowišzań, dzielenia życia z drugim człowiekiem. Chcemy, żeby ktoœ przeczytawszy tę ksišżkę spojrzał trochę krytyczniej na siebie czy swój zwišzek, może po to – jakkolwiek by to nie zabrzmiało – żeby nie popełnić tylu błędów, co ranišcy się wzajemnie i żyjšcy w kłamstwie bohaterowie naszej powieœci.

Agnieszka-Lingas Łoniewska: Szczerze mówišc nie lubię okreœlania „grup docelowych”, bo to nie kampania marketingowa, a literatura. Okreœlanie potrzeb czytelników nie leży po stronie pisarza. Jednakże mogę powiedzieć, że jest to powieœć łšczšca wštki dramatyczne, obyczajowe, psychologiczne i kryminalne. Słodko-gorzka historia, pełna życiowych prawd, cynicznych kwestii wypowiadanych przez bohaterów i niepozbawiona pewnej dozy tragizmu, który sprawia, że mamy bohaterów z góry skazanych na klęskę. Niemal jak w greckiej tragedii.

 

Dlaczego Marcin - skazany na sukces stał się Marcinem - skazanym na klęskę?

Daniel Koziarski: Ponieważ szczęœcia i sukcesów nie sposób przeżywać w pojedynkę czy wraz z nieokreœlonš zbiorowoœciš. Kiedy brakuje w życiu człowieka miłoœci i oparcia, nawet najbardziej bajkowa rzeczywistoœć i znakomite perspektywy indywidualne nie zrekompensujš tych niedostatków. Marcin w swoim smutku i desperacji popełnił błšd, który pocišgnšł za sobš lawinę zdarzeń, których skutków nie mógł przewidzieć. Mimo wszystko, wydaje mi się, że to za Marcina czytelnicy tej powieœci będš trzymać kciuki najbardziej. Ten nieskomplikowany piłkarz, stojšcy u wrót kariery, jest przecież kimœ szczerym, a jego intencje sš jasne.

Czy Alicja jest najbardziej antypatycznš postaciš ksišżki? Powiedziałaœ, że jedna z czytelniczek, która czytała powieœć przedpremierowo, rzucała ksišżkš o œcianę z jej powodu…

 

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Nie do końca był taki nasz zamysł, aczkolwiek to, że wzbudza tak wielkš antypatię, możemy odebrać tylko na plus. Udało się nam stworzyć postać kobiety, która w tej historii ulega trochę maskulinizacji i może właœnie to zderzenie silnej osobowoœci, dšżšcej do celu, sprawia, że niektóre czytelniczki nie zapałajš do Ali zbytniš sympatiš. Bo postać ta rani wszystkich wokół i ona jest przyczynkiem upadku drugiego głównego bohatera. W dodatku jest żonš Marcina, który mimo tego wszystkiego, co się wydarzyło, zyska zapewne wiele aprobaty u czytelników.

 

 

 

 

 

 

 

Na ile powieœciowy Arek jest zagadkš dla czytelników, a na ile zagadkš dla samego siebie?

Daniel Koziarski: Arek jest trochę przeciwieństwem Marcina. To człowiek, który niewštpliwie osišgnšł zawodowy sukces, ale zarazem facet, w życiu którego nastšpiło pewne przesilenie, wynikajšce ze znużenia. Być może najlepsze lata ma już za sobš. Arek błšdzi, jakby sam nie wiedział, czego chce od życia. Strzeże swoich tajemnic, ale i odsłania się. Ma oczy szeroko otwarte na œwiat, a zarazem jest w swoim domu tyranem, niepotrafišcym, a może niechcšcym wycišgnšć najbardziej oczywistych wniosków.


Czy powinniœmy usprawiedliwiać powieœciowš Martę? Czego brakuje w jej małżeństwie?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Powiem szczerze, że ta postać wzbudzała u mnie szereg sprzecznych uczuć. Bo gdybym chciała nadać jej trochę własnych cech, już dawno widziałabym Martę spakowanš, zostawiajšcš męża, który traktuje jš jak mebel i zostawiajšcš życie, w którym nie jest w stanie zaznać szczęœcia. Jednak Marta trwała w tym zwišzku pozbawionym sensu i próbowała radzić sobie z tym, jak mogła. Czy droga, którš poszła, jest właœciwa? No cóż, czekam na reakcje czytelników.
Stawiacie diagnozy, ale i zarazem wtaczacie sporo toksyn do powieœciowych małżeńskich organizmów. Jak myœlicie, jak na tym eksperymencie wyjdš Wasi czytelnicy?
Daniel Koziarski: Nasi bohaterowie to ludzie z krwi i koœci, a nie manekiny, które chcemy przeczołgać na potrzeby powieœci. Nie chcemy być wrednymi dekonstruktorami życia czy podglšdaczami i odsłaniaczami patologii. Nie wpompowujemy na siłę trucizny do zdrowych organizmów małżeńskich, żeby zakwestionować sens relacji dwojga ludzi. Opowiedziane przez nas historie sš jednoczeœnie abstrakcyjne i uniwersalne. Œwiat emocji, toksykologia zwišzków nie zależš aż tak od statusu społecznego jak od charakteru osób je tworzšcych. Chcemy czytelnikiem i jego emocjami wstrzšsnšć i zostawić go z kilkoma ważnymi pytaniami. Bo niektóre pytania lepiej postawić wczeœniej niż póŸniej. W życiu nie ma co zdawać się na przypadek ani celebrować złš „małš stabilizację”. Bo kiedy wszystko runie z hukiem, na jakieœ zdrowe konstatacje będzie już zdecydowanie za póŸno.

Agnieszka-Lingas Łoniewska: Zamiarem powieœciowym jest właœnie pozostawienie czytelnika w pozycji „oczekujšcego”. Ma trwać w zawieszeniu, przetrawiajšc to wszystko, co stało się jego udziałem, analizujšc i rozpamiętujšc na nowo losy bohaterów. O to w tej złożonej historii chodzi. Aby przeżyć jš do końca, nie zapomnieć tak szybko i dojrzeć kilka prawd, które udało się nam tam zawrzeć. Życie jest zbyt krótkie, aby pod przykrywkš układnoœci i wizerunku zewnętrznego pozwalać kolejnym dniom umykać w poczuciu niespełnienia i braku akceptacji. Bo czasami kończy się to tylko niesmakiem i niemożnoœciš spojrzenia we własne odbicie w lustrze, ale może to też mieć taki finał, jaki pojawił się w naszej powieœci. A to już nie będzie nic dobrego.

Dlaczego, według Was, warto sięgnšć po tę powieœć?

Daniel Koziarski: Osobiœcie zawsze byłem zwolennikiem literatury œrodka – jako autor i czytelnik. Ksišżek, które nie sš pisane dla krytyków czy wšskiej grupy fascynatów i potakiwaczy, z drugiej zaœ strony nie schlebiajš tanim gustom, czy nie realizujš nudnych schematów. Ksišżek, które dobrze się czyta, ale z których zarazem wynosi się coœ dla siebie, które wzbudzajš jakšœ głębszš refleksję. Wbrew pozorom, mimo bogatej oferty wydawniczej – takich publikacji, jeœli idzie o polskš literaturę, nie ma zbyt dużo. Mam nadzieję, że „Zbrodniami pozamałżeńskimi” wzbogaciliœmy z Agnieszkš tę ofertę.

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Jest to historia o ludziach, o różnych zbitkach charakterologicznych, niepozbawiona elementów obyczajowych i psychologicznych, czyli opowieœć o życiu, takim obok, które czasami obserwujemy może i z zazdroœciš, nie wiedzšc, jak jest naprawdę. „Zbrodnie pozamałżeńskie” to historia, która może być interesujšca zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, skłaniajšca do refleksji, cyniczna i niekiedy irytujšca. Taki zestaw na pewno wzbudzi u czytelników szereg emocji, a jeœli pojawi się złoœć na autorów - tym lepiej.

Czy duet Łoniewska-Koziarski to jednorazowa akcja czy stałe przedsięwzięcie? Macie zamiar pisać kolejne wspólnie ksišżki?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: W tej chwili pracujemy nad kolejnš powieœciš, zbliżonš gatunkowo do thrillera. Nie planujemy niczego z dużym wyprzedzeniem, ponieważ pisanie to praca twórcza, sztuka, a w sztuce liczy się często impuls, instynkt i nieco szaleństwa.

O czym będzie Wasza nowa ksišżka?

Daniel Koziarski: Kolejna wspólna ksišżka to w jakimœ sensie, choćby ideowym, kontynuacja „Zbrodni pozamałżeńskich”, z drugiej zaœ całkiem nowa rzecz. Nowy koncept formalny, nowe postaci, więcej dynamiki, mniej zagęszczonego psychologizowania. Z doœć nietuzinkowym seryjnym mordercš i niezdrowo pokręconymi, niebezpiecznymi (dla siebie i otoczenia) ludŸmi w tle. Mamy zamiar pomieœcić tam i ludzkie dramaty, i trochę szyderstwa z konwencji, i sporo zaskakujšcych zwrotów akcji.

ródło: MATERIAŁ PARTNERA

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL