Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Po konkursie

Fotorzepa/Krzysztof Skłodowski
XVII Konkurs Chopinowski dobiegł końca. Wiemy już o nim wszystko, jednak pozostawia nas z kolejnymi pytaniami.

Pierwszy w historii zwycięzca z Korei Południowej to pianista pomimo młodego wieku już bardzo doœwiadczony na œwiatowych scenach. Złoty medal dla Seong-Jin Cho oznaczał jednak zawiedzione nadzieje na sukces u Polaków i Japończyków. Po raz kolejny i to pomimo nagrody publicznoœci dla Szymona Nehringa, czy ekipy japońskiej TV dokumentujšcej każdy krok Aimi Kobayashi po spodziewane zwycięstwo.

Nie udało się jeszcze odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Azjaci tak bardzo czujš muzykę kompozytora z kompletnie odległego im œwiata. Skład tegorocznego finału - 6 na 10 pianistów pochodziło z Azji lub miało azjatyckie korzenie - dawał tego dobitny wyraz. Można próbować na to pytanie odpowiadać szybko, że Azjatów zwyczajnie jest więcej i dysponujš większymi œrodkami na naukę muzyki, co statystycznie tworzy więcej okazji do wyłapania muzyków o niespotykanych zdolnoœciach. Jednak w tej polsko-romantyczno-azjatyckiej przyjaŸni jest coœ zdecydowanie więcej, co frapuje nie mniej niż trudne do muzycznego wytłumaczenia zakończenie etiudy rewolucyjnej Chopina. Na dalekich wyspach Oceanii znajdziemy fanów Metalliki, a na mongolski stepach ktoœ prawdopodobnie zanuci Michaela Jacksona, ale muzyka Fryderyka zdołała zasiać ziarno na gruntach teoretycznie dla niej zbyt dalekich i nieprzychylnych. Pytanie pozostaje na razie w kategorii tych niewyjaœnionych.

Po tej edycji konkursu pozostaje także pytanie o to, czy przypadkiem sedno muzyki chopinowski nie stanie się jedynie w tym przypadku jednym z wielu œrodków do zarabiania dla młodych pianistów, którzy będš w stanie wygrywać konkursy w tempie równym trylom najtrudniejszych partii prawej ręki. O to akurat nie można mieć pretensji, ponieważ osišgnięcie biegłoœci w grze coraz częœciej łšczy się z możliwoœciš oddawania wielu stylów, a nie pozostawania na cala karierę jedynie chopinistš. Z pomocš przychodzi tutaj duch rywalizacji po azjatycku, który odrobinę tłumaczy poprzednie pytanie. Azjaci doskonale radzš sobie w stresujšcych sytuacjach, od dziecka wiedzš, że pewnš przyszłoœć zapewni im tylko i wyłšcznie automatyzacja odruchów oraz podejœcia do wiedzy.

Pytanie kolejne to kwestia obniżania lub podwyższania wieku minimalnego dla uczestników. Nie do końca wydaje mi się sensowne, jeżeli w przypadku Chopina mowa jest o geniuszu, który dawał o sobie znać o wiele wczeœniej niż 16 lat wymagane obecnie na warszawskim konkursie. Wraz za ta kwestia idzie także sprawa dostępu do samego konkursu. Dyrektor festiwalu, Artur Szklener podkreœla, że być może budynek Filharmonii Narodowej jest już zbyt mały wobec zainteresowania, jakim cieszy się impreza odbywajšca się raz na pięć lat. Biletów można by sprzedać na niš więcej (i tak większoœci nie ma na rok przed rozpoczęciem konkursu) i kto wie, czy nie warto byłoby rozważyć rozszerzenia możliwoœci dotarcia do odbiorców poprzez telewizję. Tegoroczne transmisje w TVP Kultura wykonały znakomitš robotę stojšc na wysokim poziomie. Nic dziwnego, że prowadzšcy i eksperci zapraszani do studia podczas finałowego wieczoru z Chopinem poœwięconego oczekiwaniu na ostateczne wyniki odbierali entuzjastyczne telefony od widzów. Pojawiało się pytanie, czemu codziennych podsumowań z przebiegu przesłuchań nie można było emitować po głównym wydaniu Wiadomoœci, jak ma to miejsce w przypadku większych imprez sportowych. To kolejne pytanie mogšce służyć dalszej popularyzacji narodowego konkursu.

Jeden z muzykologów na konferencji 22 paŸdziernika (organizowanej przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina w hotelu Regent) podał przykład hokejowej drużyny Chicago Blackhawks, której właœciciel przed laty bał się rozpoczęcia regularnych transmisji telewizyjnych. Twierdził, że dostępnoœć meczów w domach zniechęci ludzi od chodzenia do hali i ze to w efekcie zabije cały biznes. Nic bardziej mylnego, bowiem po wprowadzeniu transmisji ligi NHL do TV frekwencja na meczach wzrosła astronomiczne, do tego pojawiły się rozmaite gadżety brandowane logo klubu. Podobnie można by wykorzystać sukces tegorocznych transmisji konkursu. Relacje i studia z ekspertami prowadzšcymi przez niedostępny na co dzień œwišt muzyki klasycznej byłyby wstępem do lepszego rozumienia kultury i traktowania jej nie przez pryzmat koniecznego odchamiania od œwięta, ale jako coœ co dodaje codziennoœci kolejnš warstwę do pełniejszego rozumienia œwiata. Konkursów o œwiatowej renomie odbywa się na œwiecie i w Polsce wiele, można by wprowadzić je na ekrany na równi z meczami piłki nożnej. Jeżeli raz na cztery lata udaje się wcišgnšć w curling czy biathlon, dlaczego nie można tego zrobić dla muzyki nie wymagajšcej dla odbiorców na co dzień kosztownych obiektów i sprzętu?

Pytań chwilowo pozostaje więcej niż odpowiedzi. Warto poœwięcić im czas, bo powodzenie Konkursu Chopinowskiego mogłoby przełożyć się poszerzenie horyzontów całego społeczeństwa.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL