W sieci opinii

Między słowami

Rafał Tomański
Fotorzepa
Nie tylko w Polsce jest gorąco. Rozgrzana do czerwoności atmosfera panuje także po drugiej stronie globu.

Na Półwyspie Koreańskim szaleje najgorętszy miesiąc roku, tzw. sambok. W Japonii fala upałów nieprzerwanie trzyma mieszkańców archipelagu w mocnym uścisku. Agencja odpowiedzialna za zapobieganie pożarom i klęskom żywiołowym informuje właśnie o 32 ofiarach śmiertelnych, które upał zabrał ze sobą podczas zaledwie 6 sierpniowych dni, między trzecim a dziewiątym dniem miesiąca. Ponad 11 tys. Japończyków wymagało pomocy medycznej ze względu na wysoką temperaturę utrzymująca się na dworze.

To już drugi tydzień, w którym Japonia smaży się w niezwykle wysokich upałach. Liczba poszkodowanych bije rekordy niespotykane od początku prowadzenia statystyk i choć sięgają one zaledwie 7 lat wstecz, tak wysokie temperatury w Japonii występują nieczęsto. 35-stopniowy upał utrzymuje się w Tokio już 8 dzień, a prognozy na najbliższy tydzień zakładają niewielki spadek o jeden lub dwa stopnie.

Mieszkańcy Japonii czekają na ochłodzenie, a ich sąsiedzi mają jednocześnie nadzieję, że nie nadejdzie ono w ogóle. Paradoks? Nie, ochłodzenie spodziewane jest po oświadczeniu premiera Shinzo Abe, które ma zostać wygłoszone w najbliższy piątek. 15 sierpnia to rocznica kapitulacji Japonii, w tym roku wyjątkowa bo 70.

Shinzo Abe zdążył już wielokrotnie pokazać, że po części marzy o powrocie do pozycji mocarstwa. Analitycy oceniają jego strategię zmian konstytucji jako pewnego rodzaju dwoistość poglądów. Mówi się, że z jednej strony polityk chciałby widzieć swój kraj bezpiecznym i zdolnym do obrony w trudnych czasach terroryzmu i konfliktów terytorialnych z udziałem Chin. Z drugiej zaś pozostaje bez wątpienia pod wpływem ideologii wyniesione z rodzinnego domu, w końcu dziadek premiera Nobusuke Kishi przez pewien czas po wojnie był zaliczany do tzw. zbrodniarzy wojennych klasy "A", którzy brali odpowiedzialność za decyzje podejmowane podczas światowego konfliktu.

Na oświadczenie, które Abe wygłosi w piątek, czeka cała Azja. Można w skrócie stwierdzić, że od początku roku, jednak za kilka dni minie już 70 lat od zakończenia wojny, a ani Chiny ani Korea zgodnie twierdzą, że nie doczekały się odpowiednich przeprosin ze strony japońskiej. Dobór słów, które Abe wypowie na oficjalnym forum, zostanie poddany analizie pod każdym możliwym względem. Ważne będzie to, co zostanie powiedziane, jak i to, co Japonia przemilczy. Od kilku dni trwa gorączkowe oczekiwanie na jakiekolwiek przecieki z gabinetu premiera, które pozwolą domyśleć się czegoś więcej odnośnie treści wystąpienia.

Niektóre z japońskich dzienników twierdzą, że Abe powie oficjalnie "przepraszam" pod adresem poszkodowanych narodów. Uważa też tak państwowa telewizja NHK. Z kolei dziennik Sankei informuje, że premier odwoła się bardziej do kwestii wojennej "agresji", ale bez kontekstu japońskiego. Gazety Mainichi oraz Asahi twierdzą, że wstępna treść oświadczenia nie zawiera odniesień do wyczekiwanych przeprosin. Powoduje to coraz większą niepewność w Seulu i Pekinie.

Należy pamiętać, że słowa premiera Abe nie będą skierowane tylko i wyłącznie wobec historii. Przeprosiny za wojenne zbrodnie oznaczałyby także zanegowanie czynów własnego dziadka. Tym samym premier okazałby pewnego rodzaju nielojalność wobec własnej rodziny.

Ważne oświadczenie prawdopodobnie zostanie przyjęte przez parlament Japonii już w czwartek, następnie usłyszymy je dzień później. Warto je przeanalizować, ponieważ na jego podstawie z pewnością dojdzie do wielu zmian w historii nowoczesnej Azji.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL