W sieci opinii

Czy Chińczyków można czymkolwiek zaskoczyć?

Rafał Tomański
Fotorzepa
Robert D. Kaplan był gościem Dnia Azji i Pacyfiku, który odbył się 9 lipca w Sejmie RP.

Znany pisarz i politolog Robert D. Kaplan wielokrotnie opisywał sprawy związane z wydarzeniami dziejącymi się w Azji. Dziś podczas Dnia Azji i Pacyfiku organizowanego w Sejmie RP wygłosił bardzo ciekawe przemówienie.

Globalizacja w XXI wieku

Zdaniem Kaplana wiek XXI będzie należał do tych państw, które zdołają uzyskać przewagę na morzu. Technologia w obecnych czasach nie zmienia zasad geopolityki, ale czyni świat mniejszym i łatwiej dostępnym. Globalizacja w nowoczesnym wymiarze wiąże się z zarządzaniem strumieniami tankowców i kontenerowców, które niestrudzenie przemieszczają się pomiędzy kontynentami. Handel w obecnym wieku zależy w coraz mniejszym stopniu od transportu lotniczego. Skala przedsięwzięć podejmowanym przez nowoczesne globalne rządy polega na efektywnym zarządzaniu transportem morskim.

Jeżeli przewaga na morzu ma mieć znaczenie kluczowe, to bezpieczeństwo transportów szlakami handlowymi musi uzyskać priorytet. Dla świata najważniejszym terenem, przez który przepływa największy obecnie strumień towarów, jest bez wątpienia Morze Południowochińskie. Przemierza przez nie trzy razy więcej transportu ropy i surowców energetycznych niż przez Kanał Sueski oraz aż piętnaście razy więcej dóbr niż przez Kanał Panamski.

Oblegane handlowo morze stanowi niestety dla bezpieczeństwa regionu oraz świata obecnie arenę zmagań terytorialnych. Robert Kaplan wskazuje na fakt, iż dopiero od niedawna kraje Azji i Pacyfiku mogą cieszyć się autonomią i to powoduje wzrost nowej fali ich nacjonalizmu. Japonia na powrót uczy się pojęcia własnego państwa, Filipiny cieszą się nową stabilizacją od wewnętrznych powstań, Wietnam nie jest już terenem działań wojennych, a Chiny od niecałych 35 lat patrzy nie tylko na sprawy krajowe, ale także na zagranicę.

Najazd w białych rękawiczkach

Wraz z reformami Deng Xiaopinga od 1979 roku Pekin kieruje się coraz mocniej własnymi potrzebami w międzynarodowych działaniach. Stosuje bardziej delikatne metody niż putinowska Rosja. Chiny, wg Kaplana, działają w rękawiczkach. Zamiast zamaskowanych i uzbrojonych po zęby żołnierzy wysyłają w pierwszej kolejności na nie swój teren platformę wiertniczą. Nie towarzyszą jej okręty wojenne, ale trochę bardziej delikatna w odbiorze przez światowe media straż przybrzeżna. Celem Chin nie jest pełna destabilizacja sytuacji, by pisały o tym gazety na pierwszych stronach swoich wydań. Pekin celuje bardziej w dalsze, mniej obfite informacje w dziale „zagranica". Wówczas nikt się nie oburza, media nie są tak pamiętliwe, a i tak w ogólnym rozrachunku świat będzie zajmował się czymś innym.

Dziś dochodzi do kolosalnego krachu na chińskiej giełdzie. Straty kapitału osiągnięte w zaledwie trzy tygodnie stanowią równowartość równą sześciu PKB Polski. Świat jednak interesuje się Grecją i jej przynależnością do Europy i mechanizmu euro. Przez zaniedbania medialne Chiny po pewnym czasie mogą stać się motorem większego załamania nie tylko we własnym regionie, ale także fundatorem reakcji łańcuchowej, której konsekwencje zaskoczą wszystkich. Tych, którzy na co dzień będą zastanawiać się, co dalej z Grecją.

Na problem globalizacji XXI wieku trzeba spojrzeć z szerszej perspektywy. Kaplan porównuje Morze Południowochińskie do Morza Karaibskiego, od którego rozpoczęła się amerykańska dominacja pod koniec XIX wieku. Światowym mocarstwem nie można stać się z dnia na dzień. Taki proces nie dzieje się także w ciągu jednej czy dwóch kadencji. Potęgę trzeba budować, a najlepiej robić to skrycie i konsekwentnie. Właśnie taki proces podejmują obecnie Chiny. Jeżeli nie wypracuje się wspólnego podejścia do strategii Pekinu, wówczas nie wystarczy front paneuropejski ani stabilność militarna oferowana przez USA w Azji i Pacyfiku.

Zaawansowana futurologia

Chińczycy wydają się przygotowani na wszystko, jednak Robert Kaplan wskazuje, że można ich zaskoczyć. Nie tylko gospodarczo, jak właśnie robi to ich własny rynek, ale politycznie. Pekin nie spodziewa się najmniejszej reakcji militarnej ze strony państw regionu, które bezkarnie niepokoi budując sztuczne wyspy i naruszając terytorium. Jeżeli Wietnam czy Filipiny podjęłyby wyzwanie wojskowe, Pekin musiałby przyjąć inną taktykę. Problem jednak polega na tym, że rozpoczynając starcie militarne z Chinami, trzeba mieć plan na jego zakończenie. A to już zakrawa na zaawansowaną futurologię.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL