Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Czas wyrazistych polityków

Wojciech Czabanowski
archiwum prywatne
Od wielu lat trend w polityce pierwszego œwiata był taki, że wymieniajšce się władzš centroprawica i centrolewica niewiele się od siebie różniły. Taki centrowy status quo doprowadził do radykalizacji elektoratów w wielu krajach i odejœcia wyborców od partii głównego nurtu.

Jeżeli wyklucza się jakieœ grupy z debaty publicznej ze względu na podzielane przez nie poglšdy, grupy te z czasem się radykalizujš. Przy nierównym podziale dóbr centrowa hipokryzja, wyrażajšca się fikcjš powszechnej zgody na „podzielane przez wszystkich” wartoœci demokratyczne, europejskie, konstytucyjne czy jeszcze inne, prowadzi do kompromitacji formacji œrodka sceny politycznej. Te dwie zasady powtarzane sš od jakiegoœ czasu jak mantra przez przedstawicieli bardziej zdecydowanej lewicy i prawicy. 

Jak się okazuje, podobnš dynamikę możemy zaobserwować obecnie w Stanach Zjednoczonych. Dotychczas prezydentury demokratyczne i republikańskie niewiele się różniły. W porównaniu z Europš, polityka amerykańska i tak była wychylona znacznie na prawo, a tak rażšce dla konserwatywnych wyborców projekty jak Obamacare w warunkach europejskich mogłyby jedynie wywołać uœmiech na twarzach nawet centrolewicowych polityków. 

Teraz może być inaczej. W sondażach dotyczšcych nominacji kandydata na prezydenta przez partię republikańskš prowadzi populistyczny milioner Trump, który w swojej prawicowej retoryce idzie dużo dalej niż jego poprzednicy. Co charakterystyczne, nie stara się nawet o to, by ta retoryka była podbudowana jakškolwiek – na przykład neokonserwatywnš jak u Busha – teoriš politycznš. Zamiast tego, prostymi sloganami stara się schlebiać prostym wyborcom. W partii demokratycznej na razie prowadzi mainstreamowa i establishmentowa Hillary Clinton, ale dystans pomiędzy niš a Sandersem zmniejsza się coraz bardziej. Na warunki amerykańskie Sanders, który w Europie byłby postrzegany jako zwyczajny socjaldemokrata, jest szalonym socjalistš, tak samo jak Trump, lokujšcym się daleko poza dotychczasowym głównym nurtem.

Jeżeli okazałoby się, że w wyborach przeciwko sobie stanęliby właœnie Trump i Sanders, byłyby to najciekawsze i najbardziej spolaryzowane wybory w USA od bardzo dawna. Byłby to również kolejny znak ostrzegawczy dla zwolenników liberalnego, centrowego status quo, że jego czas dobiegł końca.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL