Wycinka: zablokują usuwanie cennych drzew

aktualizacja: 23.03.2017, 19:49
Foto: 123RF

Gminy zablokują usuwanie cennych drzew. Stawki za pozbycie się ich na firmowej działce ustali minister.

REDAKCJA POLECA

Mimo obietnicy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że szybko zostanie rozwiązany problem dzikiej wycinki, tak nie będzie. Już dwie próby przeprowadzenia pierwszego czytania projektu PiS w sprawie wycinki skończyły się niepowodzeniem. Kolejna będzie za dwa tygodnie, już na trzecim posiedzeniu Sejmu w tej sprawie. Po zgłoszonych jednak w środę przez PiS poprawkach ewidentnie widać, że likwidacja zezwoleń na wycinkę na prywatnych posesjach było błędem i PiS chce wrócić częściowo do starych rozwiązań, tj. tych sprzed Nowego Roku.

Pierwotnie posłowie PiS proponowali prostą inwentaryzację. Właściciel nieruchomości miał zgłaszać w urzędzie gminy czy miasta planowaną wycinkę, a urzędnik obowiązkowo zgłoszenie przyjąć. Następnie przez ?pięć lat od daty wycinki obowiązywałby zakaz prowadzenia na tej nieruchomości działalności gospodarczej. Za złamanie zakazu miały grozić wysokie kary.

Będzie sprzeciw

– Nie będzie powrotu do zezwoleń – zapewnia Wojciech Skurkiewicz, poseł PiS, sprawozdawca. – Właściciel nieruchomości będzie zgłaszał wycinkę w gminie, a ta jednak wyśle pracowników w teren, by sprawdzili m.in., o jaki gatunek drzewa chodzi, jaki ma ono obwód pnia etc. Następnie gmina będzie miała 14 dni na wniesienie sprzeciwu od wycinki. Jeżeli tego nie zrobi, drzewo można wyciąć. Natomiast zgłoszenie sprzeciwu ją zablokuje.

Najwięcej emocji wywołała poprawka PiS dotycząca zakazu prowadzenia przez pięć lat działalności gospodarczej na działce, na której wycięto drzewo. To podczas pracy nad tą poprawką przerwano pierwsze czytanie projektu PiS. Sami bowiem posłowie tego klubu przyznali, że trzeba to rozwiązanie poprawić.

Pomysł z księżyca

Posłowie PiS zaproponowali mianowicie, by pod pojęciem prowadzenia działalności gospodarczej rozumieć w szczególności wystąpienie o wydanie pozwolenia lub zgłoszeniem budowy do starosty.

– To bardzo zła propozycja. Wystarczy, że osoba na samozatrudnieniu wytnie drzewo na swojej prywatnej działce, a następnie wystąpi o pozwolenie na rozbudowę domu. Będzie to już złamanie pięcioletniego zakazu nieprowadzenia działalności gospodarczej na tej nieruchomości i będzie musiała zapłacić wysoką karę – uważa Konrad Płochocki, dyrektor biura Polskiego Związku Firm Deweloperskich. – Przecież PiS nie o to chodzi. Chce zablokować wycinkę powiązaną ze sprzedażą działki deweloperowi. A takim zapisem skomplikuje życie zwykłym ludziom, a nie deweloperom.

Poseł Skurkiewicz przyznaje, że propozycja jest może niefortunna, ale spokojnie da się ją poprawić.

Koniec uchwał

Posłowie PiS nie chcą też, by to rady gmin ustalały stawki z wycinkę. Płaci się ją za wycinkę związaną z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Parlamentarzyści proponują powrót do starego rozwiązania, czyli sprzed 1 stycznia. Mianowicie stawki za wycinkę będą ustalane w rozporządzeniu przez ministra ochrony środowiska. Pod uwagę ma brać rodzaj i gatunek drzewa, obwód pnia. Nie mogą przekraczać 700 zł.

– To bardzo kiepski projekt i kiepskie poprawki. Proponujemy przywrócić przepisy obowiązujące przed Nowym Rokiem – uważa Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. – Następnie niech rząd przedstawi projekt. Po tym, co dzieje się z kolejnymi pomysłami w sprawie wycinki, widać, że posłom powinno się zabronić pracy nad projektami, bo sieją jedynie chaos.

– Przyznać się do błędu to żaden wstyd – uważa Rafał Dębowski, adwokat. – Wróćmy do tego, co było. Nie były to przecież takie złe rozwiązania.

POLECAMY

KOMENTARZE