Rośnie zapotrzebowanie na pracę prawników znających rynek sztuki i antyków

aktualizacja: 28.02.2016, 12:32

W latach 90. reżyserowane licytacje mogły służyć praniu pieniędzy. Dzisiaj rekordowe fikcyjne ceny przede wszystkim budują wizerunek antykwariusza – uważa publicysta Janusz Miliszkiewicz.

REDAKCJA POLECA

Rynek sztuki i antyków to ważny dział gospodarki i kultury narodowej. Rozwija się wraz ze wzrostem zamożności Polaków. Rośnie więc zapotrzebowanie na pracę prawników znających specyfikę i mechanizmy jego funkcjonowania.

Państwo dotychczas przymykało oczy na patologie rynku sztuki i antyków, choć handluje on przedmiotami o dużym znaczeniu dla naszej narodowej tożsamości. Naukowcy opracowali sposoby rozwiązania problemów. Od lat postulują regulację rynku.

Jednym z najważniejszych problemów są falsyfikaty. Przepisy karne nie umożliwiają usuwania z rynku fałszywych dzieł sztuki. Pisze o tym Dariusz Wilk w monografii „Fałszerstwa dzieł sztuki. Aspekty prawne i kryminalistyczne".

Ten sam problem stawiał przed laty np. Piotr Ogrodzki, dyrektor Ośrodka Ochrony Zbiorów Publicznych. W kwartalniku naukowym „Cenne, Bezcenne, Utracone" (3/2009) napisał: „Tego, czego najbardziej potrzeba, to możliwości ściągania z rynku sztuki krążących tam falsyfikatów. Jest to nawet chyba ważniejsze od ścigania samych fałszerzy". Piotr Ogrodzki się zastanawia, dlaczego fałszywych dzieł sztuki nie eliminuje system podobny do eliminującego z obiegu fałszywe banknoty. Przywołuje jako wzór ustawę, dzięki której Włosi co roku ściągają z rynku sztuki kilka tysięcy falsyfikatów.

W prawniczej literaturze znajdziemy wcześniejsze wnioski o stworzenie ustawowych warunków usuwania falsyfikatów z rynku dzieł sztuki i antyków. Państwo nie reaguje. Wygląda to na przyzwolenie.

Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE