Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Urzędnicy

Martwy przepis zapewnia urzędnikom bezkarność za błędne decyzje

Fotorzepa/ Dominik Pisarek
Ani jeden funkcjonariusz nie zapłacił dotychczas za błędne decyzje. To efekt przewlekłych procedur.

Mimo iż przepisy o karach finansowych dla urzędników obowišzujš od prawie szeœciu lat, to żaden funkcjonariusz nie zapłacił jeszcze za błędy z własnej kieszeni.

– W latach 2011–2015 nie odnotowano prawomocnych skazań na podstawie ustawy o odpowiedzialnoœci funkcjonariuszy publicznych za rażšce naruszenie prawa – mówi Jerzy Kubrak z Ministerstwa Sprawiedliwoœci. Dane za 2016 r. będš znane w maju.

Również wiceminister finansów Marian Banaœ nie zna ani jednego przypadku, by na podstawie tych przepisów wycišgnięte zostały konsekwencje wobec urzędnika skarbówki.

Trudno udowodnić

– Teoretycznie ustawa może mieć bardzo szerokie zastosowanie, np. w sprawach dotyczšcych podatków, inwestycji budowlanych czy też reprywatyzacji – mówi doradca podatkowy Andrzej Sadowski.

Kary finansowe grożš nie tylko za działania władzy publicznej, ale także za jej opieszałoœć i zaniechania, np. gdy przedsiębiorca ponosi straty przez brak decyzji.

– Ustawa jest martwa. W praktyce trudno udowodnić, że doszło do rażšcego naruszenia prawa – mówi prof. Jakub Stelina z Uniwersytetu Gdańskiego.

Nawet gdy się to uda, to daleko jeszcze do pocišgnięcia do odpowiedzialnoœci autora wadliwej decyzji lub zaniechania. Problemem sš skomplikowane, wieloetapowe procedury i przewlekłoœć postępowań sšdowych.

Najpierw sšd administracyjny musi uznać decyzję za wydanš z rażšcym naruszeniem prawa (uzyskanie wyroku w sprawach podatkowych to kwestia nawet kilku lat). Kiedy wyrok się uprawomocni, poszkodowany może wnieœć pozew do sšdu cywilnego i domagać się odszkodowania od Skarbu Państwa. Jeœli je uzyska, dyrektor urzędu, który wypłacił odszkodowanie, składa wniosek do prokuratury o przeprowadzenie postępowania wyjaœniajšcego. Gdy sš do tego podstawy, urzšd może się domagać zapłaty od swojego pracownika.

– Szkopuł w tym, że niełatwo przypisać winę konkretnej osobie – dodaje Sadowski. Podaje przykład z Ostródy, gdzie sšd oddalił powództwo prokuratury. Urzędnik nie zapłaci kary, bo podpisał tylko dokumenty przygotowane przez innš osobę.

Konieczna reforma

Według Agnieszki Durlik z Krajowej Izby Gospodarczej ustawa, która miała być straszakiem na urzędniczš opieszałoœć, w rzeczywistoœci może mieć odwrotne skutki. W wydawaniu decyzji bierze udział większa liczba osób, by rozmyć odpowiedzialnoœć. Jej zdaniem przedsiębiorcom zależy nie tyle na karaniu konkretnej osoby, ile na przyspieszeniu procesu wydawania decyzji i zmniejszeniu liczby błędów.

– Aby to osišgnšć, potrzebne jest uporzšdkowanie procedur administracyjnych – mówi.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Jarosław Ziobrowski, adwokat, wspólnik w kancelarii Kurpisz Ziobrowski

Ustawa w tym kształcie jest fikcjš. Osobę, która chce pocišgnšć urzędnika do odpowiedzialnoœci, czeka kilkuletnia, bardzo trudna i droga batalia. Po jej zakończeniu może uzyskać odszkodowanie w wysokoœci rocznej pensji urzędnika. Dlatego pokrzywdzeni rezygnujš z dochodzenia swoich roszczeń. Znam przypadek przedsiębiorcy, którego firma straciła płynnoœć finansowš przez błędnš decyzję podatkowš. Nie mógł się też on ubiegać o zamówienia publiczne, gdyż do tego konieczne jest zaœwiadczenie o braku zaległoœci podatkowych. Rozważał pocišgnięcie urzędnika do odpowiedzialnoœci, jednak uznał, że to gra niewarta œwieczki. Jeœli ustawa ma chronić obywateli, konieczna jest jej zmiana.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL