Pełnomocników mniej, ale wciąż dużo

aktualizacja: 15.02.2016, 06:43
Foto: 123RF

Premier chce likwidacji stanowisk ośmiu pełnomocników rządu. Nadal będzie ich jednak tak dużo, jak za czasów rządu Ewy Kopacz.

REDAKCJA POLECA

Obowiązki niektórych przejmą podsekretarze stanu. Dotyczy to np. pełnomocnika ds. negocjacji w ramach WTO oraz pełnomocnika ds. bezpieczeństwa w szkołach.

Z kolei funkcja pełnomocnika ds. deregulacji gospodarczych została zlikwidowana. Podobny los spotka pełnomocnika ds. opracowania projektu ustawy o zdrowiu publicznym oraz pełnomocnika ds. informacji i edukacji finansowej. Rząd zdecydował też o likwidacji stanowiska pełnomocnika ds. polskiej energetyki. Może to oznaczać porządkowanie stanu faktycznego, bo fotel pełnomocnika rządu odpowiedzialnego za wdrażanie programu atomowego jest pusty od dwóch lat. Obecne władze dają do zrozumienia, że atom nie jest ich priorytetem.

Niestety, mimo zamiaru likwidacji ośmiu pełnomocników będzie ich nadal 22, czyli tylu, ilu było za czasów Ewy Kopacz. A to za jej rządów zapanowała moda na powoływanie pełnomocników, których za rządów Donalda Tuska było 18. Ówczesna opozycja, ale też eksperci zarzucali jej, że nadużywa formuły pełnomocnika i wykorzystuje ją do nagradzania zaufanych polityków.

Teraz jest 30 pełnomocników, bo premier Beata Szydło powołała już ośmiu nowych.

W 2013 r. koszty biura pełnomocnika ds. równego traktowania – pensje dla 17 pracowników oraz opłaty za wyjazdy zagraniczne – wyniosły 1,5 mln zł. Utrzymanie pełnomocnika ds. dialogu międzynarodowego to 1,2 mln zł.

Zdaniem dr. Ryszarda Piotrowskiego, konstytucjonalisty z Uniwersytetu Warszawskiego, „mamy do czynienia ze szczególną aktywnością rządu". – Jeżeli sprawy przekazywane pełnomocnikom są ważne, to należy je powierzać ministrom, jeżeli nie, to nie powinny być przedmiotem prac na szczeblu rządowym – mówi.

– Pełnomocnicy rządu są bytami pozakonstytucyjnymi – nie kryje krytyki dr Stefan Płażek, specjalista od prawa administracyjnego i samorządu z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Mogą się zdarzyć nagłe potrzeby, niewymagające powoływania aż resortu, ale nie powinno to prowadzić do mnożenia pełnomocników.

Zapytaliśmy Kancelarię Premiera, czy planuje likwidację stanowisk kolejnych pełnomocników, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

POLECAMY

KOMENTARZE