Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Unia Europejska

Dom Historii Europejskiej: Co najbardziej grozi Europie

Niemiecki punkt widzenia dominuje też w opowieœci o obalaniu komunizmu w Europie. Doceniono tylko upadek muru berlińskiego ( Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported, 2.5 Generic, 2.0 Generic and 1.0 Generic license)
Wikimedia Commons
Dom Historii Europejskiej w Brukseli pokazuje najnowsze dzieje naszego kontynentu z zachodniego punktu widzenia. Momentami nawet niemieckiego.

Korespondencja z Brukseli

Nowoczesne interaktywne muzeum położone w parku Leopolda w Brukseli jest dzieckiem Hansa Gerta Poetteringa, niemieckiego chadeka, byłego szefa Parlamentu Europejskiego. Wielkim zwolennikiem tego projektu był też inny szef PE – niemiecki socjalista Martin Schulz. Nic dziwnego, że inicjatywa mogła liczyć na 56 milionów euro wsparcia z parlamentarnego budżetu, z czego blisko połowa poszła na renowację budynku (byłej kliniki stomatologicznej) i dostosowanie jej do nowej funkcji.

Czy Poettering jako szef Rady Nadzorczej miał wpływ na wydŸwięk stałej ekspozycji? Czy raczej zdecydowały o tym działania wiceszefa Rady Naukowej, niemieckiego historyka Hansa Waltera Huettera? Może to tylko przypadek, ale faktem jest, że wystawa w ważnych momentach wydaje się być tworzona z niemieckiego punktu widzenia.

Nowe muzeum ma pomóc zrozumieć wspólnš przeszłoœci i różne punkty widzenia Europejczyków. Poczštkiem historii jest właœciwie rewolucja francuska, ale najwięcej miejsca na wystawie poœwięcono dziejom XX wieku.

Takie było od poczštku założenie, bo muzeum ma pokazać kontekst, w jakim doszło do powstania idei wspólnej Europy.

Ekspozycja tworzona jest przez przeciwników państw narodowych. Na poczštku jest co prawda powiedziane, że to powszechna forma państwa w Europie, ale przez kolejne wydarzenia w historii widać, że nie jest to pozytywne zjawisko.

Rodzšce się od XIX wieku nacjonalizmy, w tym konkretnie ekspansjonizm słowiański, miały się przyczynić do wybuchu I wojny œwiatowej. Nacjonalizm po I wojnie doprowadził do upadku systemów demokratycznych i powstania w większoœci państw europejskich reżimów autorytarnych. Prowadził do rywalizacji między narodami, rozbudzał rasizm, zaogniał stosunki między państwami w czasie kryzysu. To wszystko było efektem tworzenia państw opartych na wspólnocie etnicznej i kulturowej.

W dalszej częœci historii mowa jest o dwóch najokrutniejszych reżimach totalitarnych: narodowym socjalizmie i stalinizmie. Fakt, że mowa o stalinizmie, a nie o komunizmie, budzi oczywiœcie krytykę wielu historyków czy polityków z naszej częœci Europy.

Ci, którzy wypowiadali się na debacie zorganizowanej we wtorek w PE przez Annę Fotygę, eurodeputowanš PiS, zwracali uwagę na pewne braki w częœci dotyczšcej stalinizmu. Ale, jak zauważył historyk Marek Kornat z PAN, pozytywne jest ukazanie obu reżimów na tym samym poziomie. I faktycznie, wystawa uznaje te systemy pod wieloma względami za tożsame. Choć jeden opierał się na walce ras, a drugi na walce klas, to ich skutki były równie tragiczne. Polakom zwiedzajšcym wystawę może się to wydawać oczywiste, ale dla wielu mieszkańców Europy Zachodniej jest to nowa wiedza, której nie znajdš w muzeach w swoich krajach.

Mało o Holokauœcie

Uderza skromna obecnoœć problematyki Holokaustu. Poœwięcona jest mu właœciwie tylko jedna gablota na całej dużej przestrzeni obrazujšcej wydarzenia II wojny œwiatowej. Chodzi nie tylko o wagę historycznš tego zjawiska, ale też jego rolę w tworzeniu się idei europejskiej.

O Holokauœcie na wystawie można się nieco dowiedzieć jeszcze raz, w ukrytej z boku korytarza ekspozycji zatytułowanej „Pamięć o Szoah". Gdzie po jednej stronie gablota informuje o tym, jak z pamięciš o współodpowiedzialnoœci za zbrodnie radzono sobie w Niemczech, w tym Wschodnich, i w Austrii. A po drugiej stronie – w Polsce, Francji i na Ukrainie. Różnica jakoœciowa nie jest zauważalna.

Tyle samo miejsca co Holokaust zajęła na wystawie problematyka wypędzonych. Pisał już o tym na łamach „Rzeczpospolitej" Marek Cichocki. I faktycznie, to zjawisko jest docenione i zobrazowane wypędzonymi Niemcami. Innych wypędzonych nacji nie wyszczególniono. W podsumowaniu II wojny œwiatowej jest jeszcze gablota zatytułowana „Dzieło zniszczenia", pokazujšca wybrane złe zjawiska z czasów wojny. Pierwszym eksponatem jest wieszak Niemca wypędzonego w 1945 roku z niemieckiego Stettina, przemianowanego na Szczecin.

Już II wojna œwiatowa pokazana jest przede wszystkim z perspektywy Europy Zachodniej, ale ten punkt widzenia uderza szczególnie w częœci dotyczšcej historii powojennej. O naszym regionie mowa jest tylko w sekcji poœwięconej rywalizacji między USA i ZSRR na Starym Kontynencie. Jak propagandy obu krajów nawzajem się atakowały, jak RWPG powstała w reakcji na plan Marshalla, a Układ Warszawski był sojuszem obronnym powstałym w reakcji na NATO. Tej zadziwiajšcej symetrii nie towarzyszy żaden komentarz, że z jednej strony były kraje demokratyczne, a z drugiej poddane okupacji sowieckiej. Choć wczeœniej jest oczywiœcie krytyczna ocena porozumień jałtańskich.

Solidarnoœci nie było

Gdy mowa o przemianach w naszej częœci Europy, to wszystko zaczęło się w zasadzie w 1989 roku. Nie ma nic o rewolucjach 1956 na Węgrzech i 1968 w Czechosłowacji, nie dowiemy się o Solidarnoœci czy o roli, jakš w pokonaniu komunizmu odegrał Jan Paweł II i Ronald Reagan. Nagle w 1989 roku pojawia się seria wydarzeń obalajšcych reżimy, przy czym w Polsce jest to Okršgły Stół. Na osobne potraktowanie zasłużył tylko mur berliński. Jego obalenie i zjednoczenie Niemiec jest jednym z najważniejszych wydarzeń powojennej historii. Widać więc, że wieloletnie wysiłki polskich historyków i dyplomatów na rzecz przekonania œwiata, że to Solidarnoœć doprowadziła do przemian w Europie, spełzły na niczym.

Szefem Rady Naukowej DHE jest polski historyk Włodzimierz Borodziej. Członkiem Rady Nadzorczej był inny Polak, również historyk i były eurodeputowany PiS, Wojciech Roszkowski. Zrezygnował jednak, gdy zobaczył efekt końcowy.

 

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL