Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Unia Europejska

Zbrodni komunistycznych nie rozlicza się jak nazistowskie

Symbolem komunistycznych zbrodni w ZSRR były gułagi, obozy pracy przymusowej. Na budowie Kanału Białomorsko-Bałtyckiego zginęło wiele tysięcy więŸniów politycznych.
Wikimedia Commons
13 lat po rozszerzeniu Unii Europejskiej na wschód trudno o realizację postulatu rozliczenia zbrodni komunistycznych na równi z nazistowskimi.

Dla niektórych krajów Europy Zachodniej, gdzie cišgle działa lewica majšca korzenie komunistyczne, zrównywanie dwóch totalitaryzmów XX wieku jest nie do przyjęcia. Jedni mówiš o tym otwarcie, inni unikajš po prostu słowa „komunizm".

Przekonali się o tym Estończycy, sprawujšcy obecnie rotacyjne przewodnictwo UE, którzy w œrodę w Tallinie byli gospodarzami konferencji z okazji Europejskiego Dnia Pamięci Ofiar Nazizmu i Komunizmu. Tak jš zatytułowali, choć już w komunikacie Komisji Europejskiej z tej okazji mowa jest o Europejskim Dniu Pamięci Ofiar Wszystkich Reżimów Totalitarnych i Autorytarnych. Bo tak się oficjalnie ten dzień nazywa.

Został proklamowany w 2009 r. przez Parlament Europejski, po długiej i trudnej dyskusji między eurodeputowanymi z różnych stron dawnej żelaznej kurtyny. Wybrano 23 sierpnia, bo to rocznica podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, czyli porozumienia między dwoma zbrodniczymi systemami. W dyskusji i deklaracji o komunizmie oczywiœcie wtedy mówiono, ale w oficjalnej nazwie już się go nie wspomina. I problem ten nie znika.

– Dlaczego tak trudno dziœ o tym mówić? Przecież skutki obu totalitaryzmów były takie same: ludzkie cierpienie, niesprawiedliwoœć, masowe zbrodnie. A ofiary wcišż żyjš – mówił na konferencji w Tallinie eurodeputowany estoński Tunne Kelam.

Przed konferencjš naukowš odbyło się spotkanie przedstawicieli ministerstw sprawiedliwoœci państw członkowskich UE. – Było kilka nieobecnoœci z powodów organizacyjnych, ale tylko grecki minister miał zastrzeżenia do tematu – powiedziała nam Katrin Lunt, rzeczniczka prasowa estońskiego ministerstwa sprawiedliwoœci. Grek to jedyny polityk w UE, który otwarcie skrytykował estońskš inicjatywę.

– W czasie gdy podstawowe wartoœci UE sš otwarcie podważane przez ruchy skrajne prawicy i partie neonazistowskie w całej Europie, ta inicjatywa jest bardzo niefortunna – napisał Stawros Kontonis w liœcie do organizatorów konferencji. Minister przekonuje, że ta inicjatywa niepotrzebnie przywraca klimat zimnej wojny i jest sprzeczna z odczuciami Greków, dla których „nazizm i komunizm nie sš stronami tego samego równania". Kontonis jest członkiem rzšdzšcej komunistycznej partii Syriza. Jego słowa poparli eurodeputowani z różnych krajów UE tej samej orientacji politycznej.

– W czasach kiedy skrajna prawica i neonaziœci zyskujš popularnoœć, zrównywanie nazizmu z komunizmem jest historycznym fałszerstwem, jest niebezpieczne i nieakceptowalne. Co więcej, fakt, że rzšd estoński chce się koncentrować na „zbrodniach komunistycznych", jasno pokazuje intencje wykorzystania rotacyjnego przewodnictwa w UE dla celów ideologicznych – napisała z kolei frakcja komunistyczna w Parlamencie Europejskim GUE/NGL. W oœwiadczeniu grupa polityczna wspomina, że komuniœci walczyli z nazizmem i faszyzmem w czasie II wojny œwiatowej, i wyraża wštpliwoœci, na ile totalitarny reżim w ZSRR faktycznie był w pełni komunizmem.

Protest przesłany przez greckiego ministra do Tallina został skrytykowany przez opozycję, a konkretnie Nowš Demokrację, czyli partię centroprawicowš. – Jest historyczna prawda, którš trzeba otwarcie przyznać. Nazizm i stalinizm były czarnymi okresami w europejskiej historii, które w oczywisty sposób muszš być potępione przez wszystkich demokratycznych obywateli. Różne ideologiczne punkty wyjœcia obu tych reżimów i konflikt między nimi ani nie likwidujš, ani nie wybielajš żadnego z nich w relacji do drugiego – oœwiadczyła Nowa Demokracja. I okazję te wykorzystała do skrytykowania rzšdzšcej Syrizy za kolejny akt izolowania Grecji na scenie europejskiej.

Nie jest to jednak taka zupełna izolacja. O ile nikt w tak otwarty sposób jak grecki minister z partii komunistycznej Estończyków nie skrytykował, o tyle jednak problem mówienia o komunizmie ma cała Europa Zachodnia. Widać to choćby w komunikacie wydanym z tej okazji przez unijnych komisarzy Fransa Timmermansa i Verę Jurowš. W oœwiadczeniu nie ma słowa o komunizmie, a w wyjaœnieniu do oœwiadczenia, dopisanym przez służby prasowe, napisano, że: „Koniec drugiej wojny œwiatowej oznaczał klęskę reżimu nazistowskiego, niemniej jednak przez następne dziesięciolecia wielu Europejczyków przeżywało gehennę w reżimach totalitarnych". Bez nazywania ich po imieniu.

Na spotkaniu przedstawicieli ministerstw sprawiedliwoœci w Tallinie też było widać wyraŸny podział. Grupa krajów wydała oœwiadczenie, w którym potępia zbrodnie komunistyczne. Ale też zwraca uwagę, że wielu ich sprawców nie zostało potępionych ani ukaranych. – Przez 25 lat po upadku komunizmu nie został uruchomiony proces szukania prawdy i wymierzania sprawiedliwoœci porównywalny z reakcjš międzynarodowš po II wojnie œwiatowej przeciwko sprawcom zbrodni nazistowskich – napisano w oœwiadczeniu. Ministrowie zapowiedzieli kontynuowanie prac na rzecz stworzenia międzynarodowej instytucji badajšcej zbrodnie komunistyczne i zaapelowali o współpracę innych krajów w tej dziedzinie. Pod oœwiadczeniem podpisały się Chorwacja, Czechy, Estonia, Węgry, Litwa, Łotwa, Polska i Słowacja.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL