Idea UE wyklucza dominację Niemiec

aktualizacja: 13.06.2016, 20:16
Foto: AFP

W Polsce nie będzie stałych baz, bo sojusznicy nie chcą podważyć aktu Rosja–NATO – mówi Jędrzejowi Bieleckiemu Jean-Marc Ayrault, szef MSZ i były premier Francji.

REDAKCJA POLECA

Rz: Coraz więcej sondaży wskazuje, że Brytyjczycy zagłosują 23 czerwca za wyjściem swojego kraju z?Unii Europejskiej. Co oznaczałby taki wybór dla Wspólnoty? Jak zareagowałaby Francja?

Jean-Marc Ayrault: Przyszłość Zjednoczonego Królestwa leży w?rękach narodu brytyjskiego. Jestem przekonany, że jest on w?pełni świadom, jak wielka jest stawka tego wyboru. Francja ma nadzieję, że Wielka Brytania pozostanie zaangażowanym partnerem w?sprawach Europy: to leży w?interesie wszystkich Europejczyków, ale przede wszystkim samych Brytyjczyków. Wyjście Zjednoczonego Królestwa z?Unii miałoby, rzecz jasna, bardzo poważne konsekwencje. Wielka Brytania stałaby się dla Unii Europejskiej państwem trzecim w?takim samym stopniu, jak inne kraje spoza Wspólnoty, ze wszystkimi skutkami, jakie to niesie.

W?takim układzie, którego wolelibyśmy uniknąć, priorytetem Francji będzie zachowanie kierunku projektu europejskiego. Nasze kraje są po prostu silniejsze, kiedy razem stawiają czoła wspólnym wyzwaniom dlatego, że ich losy są powiązane, łączy nas historia i?zbieżne interesy. Jestem o?tym głęboko przekonany.

– Prezydent François Hollande powiedział niedawno w?Radiu Europe 1, że nie chce takiego społeczeństwo jak to, jakie buduje w?Polsce PiS. W?jakim stopniu jest pan zaniepokojony o?polską demokrację? Jeśli Komisja Europejskiego w?ramach procedury kontroli praworządności wystąpi do Rady UE o?pozbawienie Polski prawa głosu, jak zachowa się Francja?

– W?Europie nie powinno być takiego problemu, którego nie da się rozwiązać poprzez dialog. Moja wizyta w?Warszawie świadczy o?gotowości Francji do kontynuowania i?rozwijania stosunków opartych na zaufaniu, jakie są między naszymi krajami. W?ostatnich latach wiele osiągnęliśmy. Sądzę, że możemy dalej iść w?tym kierunku.

Właśnie dlatego, że wiąże nas stara i?głęboka przyjaźń, możemy poruszać wszystkie tematy. Francja jest, rzecz jasna, przywiązana do demokracji i?państwa prawa. To jest owoc historii, którą dzielimy ze wszystkimi Europejczykami, wartości, które nas łączą. Bez tych wartości Unia Europejska nie byłaby już w?stanie wywiązać się z?obietnicy pokoju, demokracji, wolności i?dobrobytu, jaka legła u?jej powstania. Trzeba więc o?nie dbać jak o?prawdziwy skarb i?Komisja Europejska to zapewnia. Rozumiem, że dialog, który zainicjowały, wywołuje poruszenie w?Polsce. Ale na tym także polega demokracja. Wierzę głęboko, że ta wymiana ma wszelkie dane, aby rozwiać wątpliwości, jakie mogą jeszcze istnieć.

– Wszystko wskazuje na to, że Marine Le Pen wygra pierwszą turę wyborów prezydenckich we Francji w?2017 r. Na ile sposób, w?jakim Unia odpowiedziała do tej pory na kryzys uchodźców, przyczynił się do wzrostu skrajnej prawicy we Francji i?w?Europie? Francuskie władze nadal opowiadają się za obowiązkowym podziałem uchodźców między kraje Wspólnoty?

– Europa stawia czoła bezprecedensowemu kryzysowi uchodźców, na który nie była wystarczająco przygotowana. To jest wspólne wyzwanie, na które musi znaleźć razem odpowiedź, odpowiedź europejską.

We Francji, jak gdzie indziej, musimy bez przerwy tłumaczyć, że Europa ma obowiązek chronić kobiety i?mężczyzn, którzy uciekają przed wojną i?przemocą, w?szczególności z?rąk reżimu Baszara al-Asada i?tzw. Państwa Islamskiego w?Syrii. Nigdy nie zapominajmy, że ten obowiązek wynika z?wniosków, jakie Wspólnota Narodów potrafiła wyciągnąć z?tragedii II wojny światowej. Nasze narody to zrozumieją, jeśli jednocześnie będą przeświadczone o?równie dużej determinacji, aby chronić nasze wspólne granice zewnętrzne. To właśnie taką politykę, odpowiedzialną, ale równocześnie zgodną z?naszymi wartościami, musimy wdrożyć. Także w?ramach mechanizmu podziału, który wynika z?nadzwyczajnej sytuacji i?potrzeby solidarności dla zachowania jedności naszego kontynentu. Francja zrobi tu co do niej należy.

– Przez dziesięciolecia Francja tworzyła w?ramach Unii zrównoważony tandem z?Niemcami. Jednak od kilku lat różnica w?potencjale gospodarczym między oboma krajami się powiększa. Czy francuska lewica jest gotowa poświęcić szanse na sukces wyborczy w?2017 r., aby dokończyć potrzebne reformy, tak jak do zrobił przeszło dziesięć lat temu Gerhard Schroeder? Porażka tych reform oznaczałaby ukoronowanie niemieckiej dominacji w?Europie?

– Francja podjęła odważne i?bezprecedensowe reformy, których celem jest dostosowanie francuskiego modelu państwa do świata przechodzącego głębokie zmiany. Ich wdrożenie wymaga czasu. Pierwsze efekty będą widoczne lada moment. I?ufam, że moi rodacy potrafią to docenić.

Równocześnie z?wdrażaniem tych reform Francja brała aktywny udział w?promowaniu działań Unii, które wspierają wzrost i?wyrównywanie potencjału naszych gospodarek, w?szczególności poprzez fundusze strukturalne i?wspólną politykę rolną.

Unia Europejska została zbudowana na partnerstwie między Niemcami i?Francją, które wyklucza wszelką ideę dominacji. Dziś tak jak w?przeszłości siła francusko-niemieckiego tandemu zapewnia rozwój europejskiego projektu bez wykluczania kogokolwiek i?przy pełnej otwartości wobec wszystkich. Jestem przekonany, że tak będzie i?w?przyszłości. W?ramach Trójkąta Weimarskiego, którego 25-lecie będziemy obchodzić w?tym roku, Polska może w?pełni włączyć się do tej dynamiki dla bardziej zjednoczonej i?mocniejszej Europy.

– Francja nie bierze w?tym roku udziału w?ćwiczeniach NATO w?Polsce, bo zbytnio zaangażowała swoje siły w?Afryce i?na Bliskim Wschodzie, a?także w?walkę z?groźbą terrorystyczną w?samym kraju. Czy to jednak nie oznacza, że gdy zajdzie taka potrzeba, tylko Stany Zjednoczone będą miały wystarczający potencjał, aby przeciwstawić się rosyjskiemu zagrożeniu? Dlaczego Francja sprzeciwia się powstaniu stałych baz sojuszu na terenie Europy Środkowej?

– Francja w?pełni przyczynia się do środków zabezpieczenia, poprzez które NATO wykazuje solidarność względem sojuszników na flance wschodniej. Braliśmy udział w?patrolowaniu przestrzeni powietrznej nad krajami bałtyckimi i?przeprowadziliśmy loty rozpoznawcze, także nad Polską. Francja weźmie pełny udział we wdrożeniu koncepcji wysuniętej obecności NATO, o?której zdecyduje szczyt w?Warszawie. Cieszę się, że będę w?nim uczestniczył za kilka tygodni.

Ta wysunięta obecność odbywa się w?ramach systemu rotacyjnego, bo tak wspólnie zdecydowali wszyscy sojusznicy, nie chcąc podważyć aktu stanowiącego Rosja–NATO. Po prostu kierowało nimi przekonanie, że w?przeciwnym razie osłabi to bezpieczeństwo wszystkich aliantów.

W?każdym razie zaangażowanie w?wielu miejscach za granicą oraz ochrona własnego terytorium nie uniemożliwia Francji wywiązanie się z?wymogu solidarności wobec wschodnich sojuszników.

– Można odnieść wrażenie, że porozumienie z?Mińska w?sprawie Ukrainy utknęło w?martwym punkcie. Czy w?tej sytuacji nie byłoby celowe włączenie Amerykanów do „formatu normandzkiego"? Jak wyobraża sobie pan docelowy status Ukrainy względem NATO i?Unii Europejskiej?

– Porozumienia z?Mińska umożliwiły zasadnicze ograniczenie przemocy na wschodzie Ukrainy. To ich największa zasługa. Niestety, wciąż giną ludzie, ale jest ich znacznie mniej. To względne uspokojenie było możliwe, bo Niemcy i?Francja przejęły inicjatywę w?ramach formatu z?Normandii.

Ale mimo to sytuacja nie jest zadowalająca. Rozwiązanie konfliktu przedłuża się i?wymaga intensyfikacji dialogu między Kijowem i?Moskwą, bez czego nie będzie trwałego pokoju. Na tym polega użyteczność formatu normandzkiego, który da się zresztą pogodzić z?bliską koordynacją naszych inicjatyw ze Stanami Zjednoczonymi.

Gdy zaś idzie o?przyszłość Ukrainy, to przede wszystkim naród ukraiński musi o?niej zdecydować, podejmując niezbędne reformy, bo tylko one dadzą mu możliwość wyboru w?przyszłości.

– Nie da się wykluczyć zwycięstwa Donalda Trumpa w?wyborach prezydenckich w?listopadzie. W?jakim stopniu wpłynie to na stosunki transatlantyckie i?szerzej na całą politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych?

– Amerykańskie wybory wywołują wszędzie ogromne zainteresowanie. Tak się dzieje, bo każdy zdaje sobie sprawę, że zmiany za Atlantykiem mają wpływ na resztę świata. Ale oczywiście jako ministrowi spraw zagranicznych nie wypada mi komentować życia politycznego jednego z?najwierniejszych partnerów Francji. Mam jednak zaufanie do amerykańskiej demokracji i?jej zdolności do wypromowania przywódców politycznych na miarę roli Stanów Zjednoczonych na świecie, którym będzie zależało na umocnieniu partnerstwa transatlantyckiego.

POLECAMY

KOMENTARZE