Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Unia Europejska

Grosse: O co się bić w budżecie UE

Adobe Stock
Jako przyszły płatnik netto mamy większy tytuł do prezentowania swoich racji w dyskusji o nowej perspektywie finansowej Unii – pisze europeista i proponuje cele, jakie mógłby sobie wyznaczyć polski rzšd.

Proponujšc na poczštku maja projekt wieloletniej perspektywy finansowej, czyli budżet Unii na lata 2021–2017, Komisja Europejska otworzyła trudne i długotrwałe negocjacje, być może jedne z najbardziej wyczerpujšcych w UE. To państwa członkowskie ostatecznie podejmš decyzję w tej sprawie, choć propozycja Komisji wyznacza kierunki negocjacji.

Zaletš projektu jest to, że pomimo brexitu – a więc szacowanej na kilkanaœcie miliardów euro rocznie dziury budżetowej – propozycja jest ambitna i zwiększa poziom finansowania europejskich celów. Stara się też sprostać najważniejszym wyzwaniom, przed którymi stanęła Europa. Wprowadza m.in. europejski instrument stabilizacji inwestycji, który jest rezerwš na wypadek kolejnego kryzysu, przeznaczony nie tylko dla państw strefy euro. Przewidziano większe œrodki na edukację młodzieży i wymianę studentów. Więcej funduszy ma też trafić na rozwój innowacyjnej gospodarki.

Komisja wprowadziła pulę œrodków dla państw strefy euro, które majš być przyznawane jako zachęta dla podejmowania reform strukturalnych. Zaletš tej propozycji jest przede wszystkim to, że œrodki znalazły się w budżecie UE, a więc nie ma osobnego budżetu dla unii walutowej. Mogłoby to pogłębić podział na „dwie prędkoœci" w Europie. Sš tam też œrodki, które mogš wykorzystać państwa przygotowujšce się do członkostwa w unii monetarnej. Krytycy uważajš, że jest to przejaw szerszego zjawiska przesuwania funduszy unijnych ze wschodu na południe UE, a więc do krajów szczególnie dotkniętych przez kryzys w strefie euro.

Traktat interpretowany kreatywnie

Wiele propozycji Komisji jest kontrowersyjnych, a co gorsza, zyskały już poparcie m.in. Niemiec i Francji. Tak jest m.in. z kwestiš uzależnienia finansowania unijnego od przestrzegania zasady praworzšdnoœci. Coœ, co w założeniach ma chronić rzšdy prawa w Europie jest bardzo problematyczne w œwietle traktatów europejskich.

Fragment traktatu o funkcjonowaniu UE dotyczšcy spójnoœci gospodarczej, społecznej i terytorialnej w żadnym miejscu nie wspomina, że celem tej polityki jest obrona praworzšdnoœci. Jest nim natomiast zmniejszanie dysproporcji w poziomach rozwoju różnych regionów oraz zacofania regionów najmniej uprzywilejowanych. I na tym powinna skupiać się polityka spójnoœci. Obcišżanie jej dodatkowymi warunkami i kryteriami rozmija się więc z prawem traktatowym.

Komisja powołuje się tu na artykuł 322 traktatu. To nie przekonuje, gdyż wspomniany przepis okreœla przede wszystkim warunki uchwalania budżetów jednorocznych (czyli sposobu funkcjonowania instytucji unijnych), jak również zasady kontroli finansowej, przede wszystkim w odniesieniu do urzędników i księgowych bezpoœrednio odpowiedzialnych za poszczególne wydatki. Jeœli miałby sankcjonować nowy typ warunkowoœci w polityce spójnoœci i polityce rolnej, to byłaby to bardzo kreatywna interpretacja, daleka od dotychczasowego stosowania omawianego artykułu.

Co gorsza, Komisja zaproponowała mechanizm zawieszania lub zmniejszenia finansowania dla danego państwa, który pozwala jej w sposób arbitralny podejmować decyzje. Państwa członkowskie mogłyby odrzucić jej werdykt tylko większoœciš głosów, co daje urzędnikom brukselskim bardzo dużš władzę nad finansami unijnymi. Gdyby Komisja zachowała dawny autorytet jako instytucja apolityczna i bezstronna, tego typu władza nie budziłaby takich kontrowersji. Jednak wiele jej decyzji w ostatnich latach było silnie upolitycznionych i podejmowanych pod wpływem różnego typu grup interesów, wielkich korporacji lub największych państw. Przykładem jest choćby pobłażanie Gazpromowi w odniesieniu do łamania przez tę firmę trzeciego pakietu energetycznego. Innym jest nadzwyczajna tolerancja wobec Paryża, który utrzymuje zbyt wysoki deficyt finansów publicznych. Na pytanie, dlaczego tak się dzieje, Jean-Claude Juncker z rozbrajajšcš szczeroœciš odpowiedział, że Francja jest po prostu Francjš. przewodniczšcy Komisji Europejskiej wręcz szczyci się tym, że uczynił tę instytucję bardziej upolitycznionš.

Kto w tej sytuacji da gwarancje, że kolejne interpretacje polityczne Brukseli nie będš prowadziły do zawieszania lub kasowania funduszy unijnych wobec tych mniejszych państw, które spierajš się z liderami procesów integracyjnych? Fundusze polityki spójnoœci powinny być przyznawane zgodnie z celami traktatowymi dla najsłabszych państw i regionów europejskich, nie zaœ jako nagroda dla tych aprobujšcych wiodšcš linię politycznš.

Nie używać straszaka

Innym kontrowersyjnym pomysłem jest wprowadzenie nowego kryterium podziału funduszy polityki spójnoœci w stosunku do liczby przyjmowanych uchodŸców i imigrantów. Jest to próba wymuszenia zgody niektórych państw na propozycje, które od dłuższego czasu sš nieskutecznie lansowane przez Brukselę i kilka innych stolic.

W europejskich traktatach nie ma takiego kryterium dla omawianej polityki. Co więcej, trudno wprowadzać do polityki spójnoœci rozwišzanie, na które nie ma zgody między państwami członkowskimi. Rzšdy zgadzajš się, żeby chronić zewnętrzne granice Unii i deportować nielegalnych imigrantów. I na to słusznie została wyodrębniona osobna linia w propozycji budżetowej Komisji. Ale nie ma zgody na relokację uchodŸców i imigrantów, a tym samym wprowadzanie tego kryterium do polityki spójnoœci jest co najmniej przedwczesne.

Dodatkowo polityka migracyjna jest zasadniczo (poza wyjštkiem uchodŸców) domenš państw. To one decydujš, jakich imigrantów ekonomicznych przyjmujš, a jakich nie. Skoro niektóre rzšdy broniš się przed przyjmowaniem wielkiej liczby nielegalnych imigrantów, to dlaczego nie uszczelniš własnych granic lub nie przyspieszš deportacji? Unia powinna wesprzeć tego typu działania. Zamiast tego, wspomniane kraje starajš się spychać swój problem i zwišzane z nim koszty finansowe lub polityczne na inne państwa, w imię europejskiej solidarnoœci. To wydaje się prostsze niż kosztowne i trudne do przeprowadzenia deportacje do krajów pochodzenia imigrantów.

Niektórzy przywódcy sprzeciwiajš się, aby jakiekolwiek fundusze unijne trafiały na pomoc dla imigrantów, gdyż będzie to zachęcać do napływu kolejnych fal nielegalnej imigracji. Takie jest oczekiwanie Wiktora Orbána, ale również polityków prawicowych we Francji i Niemczech, najwyraŸniej wbrew stanowisku własnych rzšdów. Będzie to temat zażartych dyskusji zarówno budżetowych, jak i dotyczšcych przyszłoœci polityki migracyjnej. Jednak najpierw należałoby uzgodnić politykę, a póŸniej jej finansowanie, a nie wymuszać zmiany polityczne straszakiem budżetowym.

Kto płaci, ten wymaga

Polski rzšd zadeklarował, że jest za większym budżetem. Nawet osoby niechętne gabinetowi Mateusza Morawieckiego powinny przyznać, że wykazał dobrš wolę i europejskie podejœcie. Co więcej, wiele wskazuje na to, że pod koniec negocjowanej właœnie perspektywy finansowej będziemy płatnikami netto. To daje większy tytuł do prezentowania swoich racji.

Warto przypomnieć, że wiele państw płatników do unijnego budżetu oczekuje albo „słusznego zwrotu" składki członkowskiej, albo domaga się rabatów i zwolnień finansowych. Kiedy minister rolnictwa Francji usłyszał o planowanych 5-proc. cięciach w polityce rolnej ogłosił, że jest to nie do przyjęcia. Tymczasem polityka spójnoœci ma być ucięta bardziej, bo przynajmniej o 7 proc., a dodatkowo może być zmniejszona w wyniku nowych kryteriów i warunkowoœci. Czy tylko Francja ma prawo bronić „słusznego zwrotu" swojej składki do unijnego budżetu?

Zgoda na większy budżet i perspektywa płatnika netto otwiera więc polskiemu rzšdowi pole do aktywnoœci negocjacyjnej. Należałoby klarownie prezentować to, czego oczekujemy od nowej perspektywy i przed czym będziemy się twardo bronić. Wœród celów mogłoby się znaleŸć zwiększenie wydatków Unii na inwestycje energetyczne i przygotowanie Polski do coraz bardziej ambitnej polityki klimatycznej UE. Nasza gospodarka potrzebuje też większych wydatków na innowacje, zarówno w polityce spójnoœci, jak również z innych Ÿródeł finansowych Unii.

Być może należałoby wprowadzić tzw. koperty w ramach polityki innowacyjnej UE dla krajów majšcych mniejszš liczbę patentów i wydatków badawczo-rozwojowych. Naukowcom i przedsiębiorcom z Europy Œrodkowej jest bowiem trudniej konkurować o granty z programów unijnych. Tak samo należałoby potraktować œrodki badawcze zarezerwowane w ramach Europejskiego Funduszu Obronnego. Polska powinna też oczekiwać spełnienia przez państwa Europy Zachodniej ich dawnej obietnicy dotyczšcej zrównania kwot dotacji między rolnikami z zachodniej i wschodniej częœci UE.

Jednoczeœnie należałoby blokować najbardziej niekorzystne dla Polski propozycje Komisji. Oprócz wczeœniej wymienionych, ograniczajšcych politykę spójnoœci, dodać należy niepokojšce sugestie dotyczšce zwiększenia dochodów własnych Unii, chodzi m.in. o częœć dochodów z systemu handlu uprawnieniami do emisji, częœć stawki z planowanej dopiero wspólnej skonsolidowanej podstawy opodatkowania osób prawnych i nowego podatku od niepoddawanych recyklingowi opakowań plastikowych. Warto zauważyć, że dochody ze sprzedaży praw do emisji sš niezbędne na inwestycje energetyczny w państwach majšcych najwyższe wskaŸniki gospodarki węglowej, takich jak Polska. Ponadto zwiększanie dochodów własnych Unii ma wymiar ustrojowy, wspiera bowiem budowanie federacji w UE. Poparcie dla nowych podatków europejskich powinno być więc œciœle zwišzane z tym, czy dany rzšd akceptuje tego typu rozwój integracji europejskiej.

Autor jest profesorem w Instytucie Europeistyki UW. Artykuł wyraża jego osobiste poglšdy, a nie instytucji, z którymi jest zwišzany.

Janusz Jankowiak: Jak czytać unijne plany budżetowe >A26

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL