Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Unia Europejska

Słojewska: Słaba kanclerz ustępuje pola Macronowi

AFP
Cała Europa uważnie słucha, co w ważnych sprawach ma do powiedzenia Emmanuel Macron. We francusko-niemieckim tandemie role się odwróciły.

Na dwa dni przed kluczowym głosowaniem niemieckiej SPD nad przyszłoœciš koalicji rzšdowej prezydent Macron zaprosił do Pałacu Elizejskiego kanclerz Merkel. A ta zaproszenie przyjęła, bo dziœ uznanie ze strony silnego francuskiego przywódcy może pomóc proeuropejskim politykom w stolicach UE.

Nie przypadkiem też oczy wszystkich zwrócone były w czwartek na Berkshire, gdzie odbywał się doroczny brytyjsko-francuski szczyt poœwięcony polityce obronnej i bezpieczeństwa. To od Macrona oczekiwano na wskazanie, jak Unia będzie się układać z Wielkš Brytaniš po brexicie, żeby zapewnić bezpieczeństwo w Europie. Teoretycznie to nie pojedyncze stolice UE, tylko Komisja Europejska prowadzi negocjacje z Londynem o przyszłych relacjach gospodarczych. Ale znów obserwatorzy uważnie słuchali Macrona, który w sobotę powiedział BBC, że Wielka Brytania powinna mieć specjalny układ z UE. – Coœ pomiędzy umowš z Kanadš a tš z Norwegiš – stwierdził francuski prezydent. I to jest przełom, bo do tej pory słyszeliœmy, że punktem odniesienia ma być ambitny, jak na kraje trzecie, ale skromny, jak na ambicje brytyjskie, układ CETA z Kanadš.

To wszystko jest dowodem na nowš sytuację. Od zawsze było wiadomo, że kierunek rozwoju UE wskazuje tandem niemiecko-francuski, którego przywódcy regularnie się konsultujš, spotykajš przed unijnymi szczytami w celu wypracowania wspólnego stanowiska, a po nich często organizujš wspólne konferencje prasowe.

Jednych te denerwowało, jako przykład dominacji największych, inni wskazywali na użytecznoœć takiego rozwišzania. Jeœli w jakichœ sprawach, szczególnie w sferze gospodarczej, porozumiejš się dwa kraje o modelowo odmiennych wizjach, to taki kompromis jest dobrym wspólnym mianownikiem dla wszystkich państw UE. Bo Niemcy tradycyjnie forsujš konkurencję na wspólnym rynku, liberalne porozumienia handlowe z resztš œwiata i oszczędnoœci budżetowe. Po drugiej stronie jest Francja ze swojš bardziej federalistycznš i protekcjonistycznš politykš. W ostatnich latach jednak ten tandem wyraŸnie nie domagał i to Niemcy samotnie wskazywali kierunek rozwoju UE, z różnym rezultatem. Recepta na ratowanie Grecji została napisana pod dyktando Berlina i dziœ większoœć ekonomistów wskazuje, że była ona zdecydowanie zbyt restrykcyjna.

Role się odwracajš. Merkel słabnie z powodu wewnętrznych problemów z koalicjš, a Macron roœnie w siłę. Nie ma kompleksów, by tę siłę demonstrować na scenie europejskiej, wygłaszajšc ambitne przemówienia, czy sygnujšc kolejne inicjatywy wskazujšce kierunek rozwoju Unii. Jak choćby strukturalna współpraca w dziedzinie obrony (PESCO) uruchomiona z inicjatywy Paryża, który najpierw pozyskał dla niej poparcie Berlina. Przed Macronem stoi jednak trudniejsze zadanie przekonania Niemców do reformy strefy euro. Francuz robi to inteligentnie i ostrożnie. Wie, że w Niemczech takie pomysły, jak odrębny budżet strefy czy stały minister finansów dla grupy tych państw, sš uważane za zbyt radykalne. Ale wie też, że już nie tylko wœród socjaldemokratów, ale też w CDU i u samej Merkel jest œwiadomoœć słaboœci strefy euro w obecnym modelu instytucjonalnym i poparcie dla reform. I taki ostrożny kierunek zmian przedstawiał w czasie spotkania z Merkel, a ta mu przytakiwała. Macron nie należy do żadnej grupy politycznej, a z poglšdów najbliżej mu do europejskich liberałów. Jednak w Niemczech liberałowie sš zdecydowanymi przeciwnikami zmian w strefie euro i naturalnym sojusznikiem dla francuskiego prezydenta stali się socjaldemokraci. Po spotkaniu Macron – Merkel jeden z liderów SPD Sigmar Gabriel wydał nawet oœwiadczenie, w którym zaapelował o poparcie dla francuskich planów reformy. – Musimy wykorzystać historycznš okazję, jakš daje nam francuski prezydent. Inaczej za jakiœ czas Unia będzie istnieć tylko na papierze – napisał szef niemieckiego MSZ.

W sytuacji, gdy Wielka Brytania wychodzi z Unii, Hiszpania ma problem z katalońskimi separatystami, Włochy sš w przeddzień wyborów parlamentarnych, w Niemczech od miesięcy nie może powstać rzšd, a polskie władze same wykluczajš się z głównego nurtu debaty nad przyszłoœciš UE, to Macron pozostaje jedynym stabilnym punktem na mapie Europy. Ma poparcie w swoim kraju, do końca kadencji pozostały mu jeszcze cztery lata i ma wizję rozwoju UE. Sam jednak jej nie zrealizuje i dlatego tak bardzo zależy mu na powstaniu proeuropejskiej koalicji w Berlinie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL