Umowy

Dopłata składek ZUS do pensji niani

Fotolia.com
Maleje dopłata składek ZUS do pensji niani. Uderzy to rodziców po kieszeni, można tego jednak łatwo uniknąć.

Rodzice dziecka pomiędzy 20. tygodniem a 3. rokiem życia mają czas tylko do końca roku, aby zawrzeć umowę z nianią. Pozwoli im to zachować dotychczasowe bardzo korzystne zasady dofinansowania do jej wynagrodzenia.

W myśl ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat trzech rodzice zatrudniający nianię na podstawie tzw. umowy uaktywniającej mogą liczyć na prawie 800 zł miesięcznie wsparcia w postaci refundacji składek na ubezpieczenia społeczne od wynagrodzenia opiekunki. Pod warunkiem że wypłacają niani 2000 zł wynagrodzenia brutto (niania dostaje wtedy na rękę około 1750 zł).

Od nowego roku to dofinansowanie maleje o połowę, gdyż będzie wypłacane w kwocie składek liczonych od połowy minimalnego wynagrodzenia.

Można zachować przywileje

Dobra wiadomość dla rodziców jest taka, że w myśl przepisów przejściowych zawartych w ustawie z 7 lipca 2017 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z systemami wsparcia rodzin osoby, które podpiszą umowę z nianią do końca tego roku, zachowają prawo do wyższego dofinansowania wypłacanego przez państwo do jej pensji (przykładowy wzór umowy obok).

Rodzice, dziecko i niania, która ma się nim opiekować, muszą jednak spełnić kilka istotnych warunków.

Przede wszystkim oboje rodzice muszą być ubezpieczeni z tytułu zatrudnienia na etacie, zleceniu, prowadzenia działalności gospodarczej czy prowadzić działalność rolniczą i być ubezpieczeni w KRUS. Trzeba też pamiętać, że jeśli jeden z rodziców korzysta z urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego, to dofinansowanie wynagrodzenia niani nie przysługuje.

Jeśli chodzi o nianię, to musi być osobą pełnoletnią i nie może być rodzicem dziecka. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby z dofinansowania do pensji korzystała inna spokrewniona z dzieckiem osoba. Może to być np. babka czy dziadek dziecka.

Zgodnie z przepisami umowa uaktywniająca może być zawarta, jeśli opieka dotyczy dziecka, które ukończyło 20 tygodni, ale nie więcej niż trzy lata. Wyjątkowo dotowana opieka może trwać do ukończenia przez dziecko czterech lat, ale pod warunkiem, że nie można zapewnić dziecku opieki przedszkolnej. Dziecko nie może w tym czasie pozostawać pod opieką innego opiekuna czy uczęszczać do żłobka.

Sporo biurokracji

Po zawarciu umowy niania jest objęta ubezpieczeniem emerytalnym, rentowym, wypadkowym i zdrowotnym. Jeśli chce mieć prawo do zasiłku chorobowego w czasie zwolnienia lekarskiego, składki na to ubezpieczenie musi opłacać już sama.

Zatrudnienie niani na umowie uaktywniającej to także sporo obowiązków administracyjnych. Rodzic musi najpierw zgłosić się do ZUS jako płatnik składek do Zakładu na druku ZUS ZFA, a następnie nianię do ubezpieczeń społecznych na druku ZUS ZUA. Wysokość składek liczonych od rzeczywistego wynagrodzenia niani, które podlegają finansowaniu z publicznych pieniędzy, trzeba wyliczyć w druku ZUS DRA i ZUS RCA z podaniem kodu ubezpieczenia niani 04 30.

Gdy nie ma żłobka

– Ograniczenie wsparcia państwa przy legalnym zatrudnieniu niani to krok wstecz i zły pomysł – komentuje Katarzyna Przyborowska, radca prawny z kancelarii Lege Artis. – Oszczędności, jakie w ten sposób zostaną zrobione, na pewno nie zrekompensują negatywnych skutków zmiany przepisów. Wynika to z tego, że państwo teraz stawia na żłobki, wiele rodzin nie ma wyboru i musi zorganizować opiekę nad małym dzieckiem we własnym zakresie. Wtedy właśnie sprawdza się dofinansowanie do składek płaconych od wynagrodzenia niani, bo dla rodzinnego budżetu może to być spore obciążenie. Ta zmiana dziwi mnie tym bardziej, że te kilkaset złotych składek, jakie państwo dopłaca obecnie do pensji niani, to i tak mniej, niż musiałoby wydać na wybudowanie nowego żłobka. A tych ciągle brakuje – dodaje.

Umowa uaktywniająca to pomysł poprzedniego rządu na legalizację zatrudnienia niań. Dopłata składek miała zachęcić do podpisywania umów, zgłaszania ich do ZUS. Dzięki temu niania była ubezpieczona, odkładała składki na emeryturę i mogła liczyć na wsparcie w razie wypadku. Okazało się, że przez sześć lat obowiązywania tych przepisów oficjalnie jest zatrudnianych około 9 tys. niań. Biorąc pod uwagę, że w Polsce rodzi się rocznie prawie 400 tys dzieci, można powiedzieć, że te przepisy nie zadziałały. Zamiast szukać sposobu na wyciągnięcie dziesiątek tysięcy niań z szarej strefy i wsparcie rodzin korzystających z ich pomocy, rząd po prostu wycofuje się z tego pomysłu i nie daje nic w zamian. A wręcz skomplikuje rodzicom rozliczenia z nianią.

Trudno się spodziewać, że niania, która do tej pory oficjalnie zarabiała 2 tys zł brutto miesięcznie, bo tylko do takiej kwoty dopłaca obecnie ZUS, teraz będzie zarabiać o połowę mniej, bo dopłata zmaleje.

– Z naszych danych wynika, że zapotrzebowanie na nianie stale rośnie – mówi Sylwia Malinowska z serwisu niania.pl. – Po zmianach stracą rodzice i stracą opiekunki. Może się zdarzyć, że rodzice nie będą mogli przeznaczyć większej kwoty, aby sfinansować składki od wynagrodzenia z własnej kieszeni. A to może oznaczać obniżenie pensji niani kosztem płatności wyższych składek lub rezygnację z umowy uaktywniającej i przejście do szarej strefy – podkreśla.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.rzemek@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL