Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

UchodŸcy

Niemcy nie chcš już uchodźców

Obozy dla uchodŸców sš już stałym elementem niemieckiego krajobrazu. Na zdjęciu Hamburg
AFP/DPA
Strach przed nowš falš imigracji jest tak żywy, że Merkel i Schulz poœwięcili mu pół jedynej debaty wyborczej.

Dla kandydata SPD to była ostatnia szansa na zwycięstwo w wyborach do Bundestagu 24 wrzeœnia. CDU ma w sondażach 12–15 pkt przewagi nad SPD i socjaldemokraci muszš szybko ten dystans nadrobić, jeœli chcš mieć swojego kanclerza. Dlatego gdy prowadzšcy otworzył starcie od pytania o masowy zalew uchodŸców w 2015 r., Martin Schulz od razu zaatakował Angelę Merkel: „Zanim otworzyła pani granice Niemiec dla uchodŸców, należało podjšć konsultacje z innymi krajami Unii. Wówczas Polska czy Węgry w większym stopniu poczuwałyby się do odpowiedzialnoœci za rozwišzanie kryzysu migracyjnego. A tak zostały postawione przed faktem dokonanym".

– Od poczštku było jasne, że Viktor Orbán nie zamierza traktować syryjskich uchodŸców właœciwie. Kiedy jest się przywódcš, sš chwile, kiedy trzeba po prostu podjšć decyzję – odparła kanclerz.

– Jeœli Orbán jest takim ignorantem, dlaczego był wtedy goœciem honorowym lidera CSU Horsta Seehofera w Bawarii? – odparł na to ironicznie Schulz.

W 2015 r. do Niemiec przybyło przeszło milion imigrantów. I choć coraz bardziej restrykcyjna polityka prowadzona przez Merkel drastycznie ograniczyła liczbę przyjezdnych, to strach pozostaje. Z niedawnego sondażu instytutu Forsa wynika, że 56 proc. Niemców obawia się, iż fala uchodŸców się powtórzy, a 48 proc. domaga się ustalenia górnego limitu przyjmowanych osób, co byłoby sprzeczne z konstytucyjnš zasadš bezwzględnego prawa do przyznania azylu osobom, które szukajš w Niemczech schronienia przed przemocš. Niemieckie MSW ocenia, że przynajmniej 300 tys. imigrantów przyjedzie wkrótce nad Ren w ramach łšczenia rodzin osób, którym w 2015 r. przyznano azyl.

Nic więc dziwnego, że Schulz właœnie na dalszym uszczelnieniu polityki migracyjnej próbował w niedzielę zdobyć punkty. W pewnym momencie domagał się nawet powišzania funduszy strukturalnych dla Polski i innych krajów Europy Œrodkowej z przyjęciem od Niemiec częœci uchodŸców w ramach unijnego programu relokacji.

Merkel tego wštku nie podjęła. Ale, choć nie uważa decyzji o otwarciu granic dla imigrantów za błšd, to zapewniła, że sytuacja z 2015 się nie powtórzy. Wspomniała też o zacieœnieniu współpracy z władzami Libii w celu powstrzymania imigrantów. To bardzo kontrowersyjny pomysł, bo prawa uchodŸców oczekujšcych na przeprawę w libijskich obozach sš brutalnie gwałcone.

– W 2015 r. do Niemiec, proporcjonalnie do liczby ludnoœci, napłynęło tylu imigrantów, ilu przyjeżdżało do USA w szczytowym momencie na poczštku XX wieku. Dlatego kanclerz stara się na wiele sposobów zapobiec temu w przyszłoœci – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Panu Poutvaara, dyrektor Centrum Migracji w prestiżowym instytucie ifo w Monachium. – Merkel wie, że nie zdobędzie w UE wystarczajšcego poparcia dla powišzania funduszy strukturalnych z przyjmowaniem uchodŸców: nie zgodzi się na to Francja, bo to mógłby być precedens dla powišzania wypłaty tychże funduszy z respektowaniem limitu deficytu budżetowego. Ale w atmosferze kampanii wyborczej nie będzie też zaprzeczać, że taki zwišzek jest możliwy. Z tego samego powodu nie zrezygnuje z umieszczenia obowišzkowego mechanizmu podziału uchodŸców w ramach reformy konwencji dublińskiej, choć i tu nie ma szans na uzyskanie wystarczajšcego poparcia w Radzie UE. Nie tylko doprowadziłoby to do radykalnej polaryzacji krajów Europy Œrodkowej, ale także Francja nie przyjmie rozwišzania, które zmuszałoby jš do przyjęcia większej liczby uchodŸców – uważa prof. Poutvaara.

W Niemczech żywe sš obawy nie tylko przed nowš falš uchodŸców, ale także integracjš tych imigrantów, którzy żyjš tu od lat. W szczególnoœci Turków. Dlatego niedzielna debata zamieniała się w pewnym momencie w licytację, kto przyjmie ostrzejszš linię wobec autorytarnych rzšdów prezydenta Erdogana. Po tym, jak Schulz uznał, że negocjacje akcesyjne z Ankarš, które i tak już buksujš w miejscu, powinny zostać formalnie wstrzymane, Merkel wróciła do tematu i oœwiadczyła, że dla Turcji nie ma miejsca w Unii Europejskiej. Zapowiedziała też, że podejmie w tej sprawie konsultacje z krajami Unii.

Kanclerz uznała także, że niemiecka polityka migracyjna powinna zostać przebudowana tak, aby uwzględniać realne potrzeby gospodarki. Byłaby więc do pewnego stopnia podobna do tej, jakš od lat prowadzš Australia czy Kanada.

Ale debata znów przemieniła się w licytację, gdy przyszło do odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak mało imigrantów, którym nie przysługuje prawo do azylu, nie zostało odesłanych do kraju. Bo zdaniem Merkel winne sš władze tych landów, gdzie rzšdzi SPD. A zdaniem Schulza Federalny Urzšd ds. Migracji, który podlega kanclerz.

Pytana, czy islam stał się częœciš Niemiec, Merkel przyznała, że owszem, poprzez imigrantów, którzy osiedlili się w RFN. Ale też wróciła do idei „islamu niemieckiego", takiego, w którym imamowie sš kształceni na miejscu i respektujš „europejskie wartoœci".

W praktyce chyba sama kanclerz ma wštpliwoœci, czy to realne. – Jej celem jest zawarcie z Libiš takiego porozumienia, jakie już istnieje z Turcjš. Utworzenie już w Afryce Północnej oœrodków, gdzie rozpatrywane sš wnioski o azyl. Niemcy co prawda utrzymałyby prawo do azylu, ale bardzo mało osób mogłoby z niego skorzystać – mówi prof. Poutvaara.

Wobec groŸby imigracji kluczowe zdawałoby się sprawy, jak plan Emmanuela Macrona przebudowy unii walutowej, brexit czy zagrożenie ze strony Rosji, zeszły na dalszy plan: w czasie debaty nie wspomniano o nich ani słowem. Š?

masz pytanie, wyœlij e-mail do autora: jedrzej.bielecki@rp.pl

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL