Poligamia wędruje z uchodźcami

aktualizacja: 27.05.2016, 12:07
Tłum imigrantów z Bliskiego Wschodu na dworcu w Malmö
Tłum imigrantów z Bliskiego Wschodu na dworcu w Malmö
Foto: AFP

Fala imigrantów przyniosła ze sobą problem wielożeństwa. Władze zaczęły je akceptować.

REDAKCJA POLECA

Korespondencja ze Sztokholmu

W Szwecji wielożeństwo formalnie jest nielegalne i grozi za nie kara grzywny lub dwa lata więzienia. Jednak w urzędach skarbowych zarejestrowano już 300 par żyjących w związkach bigamicznych lub poligamicznych.

Spośród nich trzech mężczyzn ma po cztery żony, a kolejnych 11 – po trzy. Pozostali to zwykli bigamiści. Tę statystykę skarbówki ujawniono po raz pierwszy. Żadne inne organy władzy nigdy nie publikowały danych o poligamii w kraju.

Opinia publiczna dowiedziała się jednak wcześniej o problemie związanym z muzułmańskimi uchodźcami – przy okazji skazania bigamisty z Syrii za pobicie jednej z żon. Mieszkały one pod różnymi adresami i trudno było je wykryć. Ale gdy poszkodowana już wycofała oskarżenie przeciwko mężowi, że na nią napluł i uderzył ją kilkakrotnie metalową szczotką, wyszło na jaw, że mężczyzna ma jeszcze trzecią żonę – w Syrii. Na fali zainteresowania tematem telewizyjny program publicystyczny „Uppdrag granskning" przeprowadził wywiady w meczetach. Z rozmów wynikało, że sześć na dziesięć muzułmańskich świątyń w Szwecji popiera wielożeństwo.

Szwedzka prawnik Mariam Noor Lababneh natknęła się także na inny problem związany z poligamią. Sami uchodźcy przybywający do Szwecji obawiają się przyznania, że mają kilka żon. Zamiast więc rejestrować partnerkę jako drugą żonę, udają najczęściej, że to siostra.

Tymczasem szwedzkie prawo akceptuje małżeństwa poligamiczne. Pod warunkiem jednak, że zostały zawarte w kraju, gdzie są legalne, a żaden z partnerów nie ma powiązań ze Szwecją (na przykład poprzez miejsce urodzenia lub obywatelstwo).

Ale nawet akceptowana, choć formalnie nadal nielegalna, poligamia nie budzi zachwytu w państwie, którego rząd sam siebie nazywa feministycznym.

Jedną z osób, które przeciwko temu występują, jest Göran Lind, profesor prawa cywilnego z Uniwersytetu w Örebro. Lind sądzi, że jeżeli poligamia stałaby się rzeczywistością w Szwecji, to niewiele będzie brakowało do pełnej likwidacji instytucji małżeństwa.

Ponieważ wielożeństwo jest całkowicie sprzeczne z podstawami ustroju prawnego Szwecji, profesor Lind zaleca, by sądy i władze nie aprobowały poligamicznych związków zawieranych za granicą, nawet tam, gdzie są one dozwolone. A praktykowane są w Arabii Saudyjskiej, Jemenie, Egipcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Somalii, Sudanie oraz od dwóch lat także w Kenii – gdzie pierwsza żona nie musi nawet wyrażać zgody na pojawienie się następnych.

– Szwecja zaaprobowała setki związków poligamicznych. To jest sprzeczne na przykład z zasadą prawną równości płci – uważa Lind.

Ale nawet tylko tolerowane wielożeństwo już stwarza problemy ze stosowaniem szwedzkiego prawa. – Jeżeli np. Irakijczyk posiadający trzy żony umrze, to czy wszystkie trzy mają równy udział w małżeńskiej wspólnocie majątkowej czy też należy rozdysponować masę spadkową w inny sposób? – zastanawia się Lind. Niejasna jest też kwestia dzieci: czy należy traktować je jako wspólne? Jeszcze bardziej zawikłane sytuacje mogą zaistnieć przy rozwodzie mężczyzny tylko z jedną z żon. Szwedzka jurysdykcja nie reguluje procedowania pod tym względem i twardy orzech do zgryzienia będą miały sądy, na których spocznie odpowiedzialność za orzekanie w takich sprawach, choć powinno to – według profesora – należeć do gestii ustawodawcy, a nie arbitrów.

Problem poligamii wiąże się jednak nie tylko z muzułmańskimi przybyszami. Również rodowici Szwedzi miewają egzotyczne pomysły. W czasie kadencji poprzedniego rządu socjalliberalna Partia Centrum wystąpiła z wnioskiem nie tylko o zezwolenie na nieograniczoną migrację do Szwecji, ale także pełną legalizację poligamicznych związków. Centerpartiet argumentowała bowiem, że instytucje państwa mają jedynie gwarantować wolność jednostki i swobodę wyboru. A już sami ludzie mają wolę, zdolność i siłę formowania własnej egzystencji bez wskazówek, z iloma partnerami człowiek chce żyć, brać ślub i kogo uczynić swym dziedzicem. Jednak gdy propozycja stała się głośna, wybuchł skandal. Wtedy Partia Centrum natychmiast wycofała się z dziwnego projektu. Jej działacze zaczęli tłumaczyć, że propozycja nie dotyczyła społeczeństwa dzisiejszego, tylko czegoś, co hipotetycznie może nastąpić w perspektywie 20–30 lat.

Przed Partią Centrum podobne pomysły o poliamorii zgłaszała młodzieżówka zielonych i organizacja mniejszości LGBT w Umiarkowanej Partii Koalicyjnej. Organizacja stwierdziła, że ostatnimi czasy heteroseksualne i monogamiczne małżeństwa zaczęły przeżywać kryzys. Szwecja już dzisiaj uznaje małżeństwa poligamiczne, jeżeli osoby, które osiedlają się tutaj, wzięły ślub w innym kraju. Jednak nie zezwala, by na miejscu ślubu udzielano z więcej niż jedną osobą. „To niekonsekwencja, którą należy naprawić. Państwo bowiem i politycy nie mogą decydować, w ilu osobach się człowiek zakochuje i z iloma chce zawrzeć małżeństwo" – stwierdziła organizacja.

POLECAMY

KOMENTARZE