Policjanci w miejscowości Storskog na norweskiej Dalekiej Północy otrzymali rozkaz zebrania porzuconych rowerów i wyremontowania ich. W Storskog znajduje się jedyne przejście na granicy norwesko-rosyjskiej przeznaczone dla samochodów.

W ciągu 2015 roku przez to przejście wjechało do Norwegii na rowerach ponad 5,5 tys. uchodźców z Bliskiego Wschodu, głównie Syryjczyków. Granicy nie wolno tam przechodzić na piechotę, dlatego uchodźcy kupowali rowery w pobliskich rosyjskich miejscowościach.

Po rosyjskiej stronie granicy znajduje się Borisoglebsk, a dwie godziny jazdy samochodem oddziela granicę od bazy rosyjskiej Floty Północnej w Murmańsku. Ponieważ w tym ostatnim mieście można przebywać tylko otrzymawszy specjalne przepustki, emigranci zaopatrywali się w rowery miejscowościach leżących w pobliżu granicy: Zapolarnyj i Nikel.

Zarówno one, jak i samo przejście graniczne, znajdują się za kołem podbiegunowym.

Dowództwo norweskiej policji Politidirektoratet wyjaśniło, że emigranci którzy przybyli z Rosji muszą wracać tak, jak przyjechali czyli na rowerach. - Rozumiem, że (emigranci) mogą się czuć trochę niezręcznie i dziwnie – przyznał jeden z dowódców norweskiej policji Jan Erik Thomassen.

Policjanci tłumaczą, że chcieli odsyłać emigrantów w inny sposób „ale to wymagałoby współdziałania ze strony Rosji" a ta odmówiła.

W listopadzie Norwegia ogłosiła, że automatycznie będzie odrzucać prośby o azyl składane przez uchodźców, którzy przybyli z Rosji, ponieważ ten kraj uznawany jest za bezpieczny dla uciekinierów. Potwierdziła to niedawno świeżo mianowana norweska minister ds. integracji Sylvi Listhaug dodając, że wszyscy którzy przyjechali przez przejście graniczne Storskog, zostaną odesłani z powrotem.

Obecnie prośby o azyl złożyło w Norwegii (liczącej 5,2 mln mieszkańców) ponad 30 tys. osób. Tylko jedną szóstą z nich stanowią przybyli z Rosji.

Moskwa jednak odmawia przyjmowania większości odsyłanych uchodźców, gdyż mieli oni tylko jednorazowe rosyjskie wizy. A to oznacza, że po przekroczeniu rosyjskich granic, nie mają prawa powrotu.

Zobacz także:

Eurowizja bez Polski?