Policjanci: Kobiety atakowali Syryjczycy

aktualizacja: 07.01.2016, 22:18
Foto: AFP

Policjanci w rozmowie z prasą zaprzeczają informacjom swoich dowódców, jakoby nieznana była tożsamość sprawców ekscesów w Kolonii. - Większość z tego tłumu to byli Syryjczycy, którym chodziło o seksualną rozrywkę - twierdzą.

REDAKCJA POLECA

Jak donosi portal „Die Welt”, informacje podawane przez dowódców kolońskiej policji na temat seksistowskich ekscesów w noc sylwestrową przed dworcem głównym w Kolonii, mijają się z prawdą. Zupełnie inne informacje podali w rozmowie z „Welt am Sonntag” policjanci, którzy pełnili wtedy służbę.

Funkcjonariusze negują też zarzuty, jakie wysunął szef berlińskiego MSW Thomas de Maiziere pod adresem kolońskiej policji, krytykując pracę policji. Główny komendant policji w Kolonii Wolfgang Albers powiedział, że policja nie wie, kim byli sprawcy aktów molestowania seksualnego i kradzieży.

W większości Syryjczycy

Kolońscy policjanci powiedzieli dziennikarzom, że kontrolowali wiele osób i część z nich nawet zatrzymali, stąd policja wie, z kim miała do czynienia. Inaczej niż się mówi oficjalnie, spisane zostały dane licznych osób, które należały do rozwydrzonego tłumu przed dworcem. Skontrolowano około 100 osób, niektóre z nich zaprowadzono na posterunek i zatrzymano w areszcie, wyjawili policjanci. Do tej pory szefostwo policji nie informowało o zatrzymaniach.

Kontrole tożsamości wykazały, że tylko w niewielkiej części byli to mężczyźni z Północnej Afryki, większość z nich stanowili Syryjczycy. Wynikało to, jak pisze portal „Die Welt”, z przedłożonych przez nich dokumentów. Do tej pory podejrzewano, że sprawcami molestowania seksualnego i kradzieży byli młodzi mężczyźni z Afryki Północnej, ponieważ właśnie ta grupa znana jest w Kolonii już od ponad roku jako problematyczne środowisko przestępcze.

Chodziło o seksualną rozrywkę

Wielu mężczyzn skontrolowanych sylwestrowej nocy przebywa w Niemczech dopiero od kilku miesięcy. Większość z nich niedawno przyjechała do Niemiec i złożyła wniosek o azyl. Mieli przy sobie dokumenty, które otrzymuje się w momencie składania takiego wniosku. Urzędy przyjmujące wnioski o azyl wydają wnioskodawcy kopię takiego wniosku wraz z kopią zdjęcia.

Policjanci, którzy pełnili służbę sylwestrowej nocy mówią o innych jeszcze nieścisłościach w oficjalnej wersji policji. Oficjalnie mówi się, że sprawcom chodziło przede wszystkim o okradanie przechodniów, a akty molestowania seksualnego były kwestią drugorzędną. - W rzeczywistości było zupełnie inaczej - mówił jeden z kolońskich policjantów w rozmowie z niemiecką gazetą. - Arabskim sprawcom chodziło przede wszystkim o czyny seksualne, czy mówiąc z ich punktu widzenia: o seksualną rozrywkę - dodał.

Sposób postępowania sprawców był zawsze podobny: grupa mężczyzn otaczała ofiarę i zaczynała ją obmacywać i ściągać z niej ubranie.

Nie tylko wypowiedzi policjantów zaprzeczają temu, co mówi szef kolońskiej policji Wolfgang Albers. Redakcja "Welt am Sonntag", jak pisze portal „Die Welt”, jest w posiadaniu 6-stronnicowego raportu, który otrzymali przełożeni policjantów 2 stycznia. Z tego dokumentu wynika również, że sprawcami w większości byli mężczyźni ubiegający się w Niemczech o azyl. Podczas kontroli tożsamości większość z nich mogła wylegitymować się tylko dokumentem osoby występującej o azyl przy rejestracji przez Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców. Z reguły ludzie ci nie mieli innych dokumentów. W raporcie o czynnościach policyjnych podczas nocy sylwestrowej mowa jest o wylegitymowaniu 71 osób, zatrzymaniu 11 i 32 zgłoszeniach o czynach przestępczych. Poza tym cztery osoby aresztowano. Informacje te są udokumentowane w centralnym systemie rejestracji policyjnej.

Związek zawodowy policji: Wśród sprawców byli imigranci

Arnold Plickert, przewodniczący związku zawodowego policji GdP w Nadrenii Północnej-Westfalii, w rozmowie z "Welt am Sonntag" bierze w obronę kolońskich policjantów. Zarzut ministra spraw wewnętrznych de Maiziere'a, jakoby kolońska policja niewłaściwie działała, uważa on za niesprawiedliwy.

- Nie jest prawdą, że policja w sylwestrową noc nikogo nie zatrzymała ani nie aresztowała. Nieprawdą jest także, że nie było kontroli dokumentów. Według moich informacji było co najmniej 80 przypadków kontroli dokumentów, zatrzymań czy aresztowań - mówi.

Związkowiec broni także tego, że kolońscy policjanci ujawnili prawdę dziennikarzom. - Bardzo dobrze rozumiem, że koledzy tylko anonimowo przekazali prasie informacje. Chcieli skończyć z krążącymi mylnymi informacjami i chcieli się bronić. Niektórzy funkcjonariusze powiedzieli mi, że czują się, jakby to oni byli sprawcami.

Szef związku zawodowego GdP w Nadrenii Północnej-Westfalii powiedział także, że błędna jest informacja, jakoby nic nie wskazywało na to, iż to imigranci byli sprawcami ekscesów.

- Wielu kolegów mówiło, że szereg kontrolowanych mężczyzn przedkładało dokumenty, jakie otrzymali od Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców. Czyli wśród sprawców musieli być imigranci.

 

Komentarz dnia
Żródło: dw.com

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE