Ubezpieczenia

#RZECZoBIZNESIE: Janusz Władyczak: Prozaiczna strategia KUKE zaczyna się sprawdzać

tv.rp.pl
Nastawiamy się mocno na klienta i staramy się wsłuchać w jego oczekiwania. Coraz więcej klientów nam ufa i powierza swój handel – mówi Janusz Władyczak, prezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Gość przypomniał, że eksport w Polsce zanotował w 2017 r. 8 proc. wzrost i stanowi już ponad 50 proc. PKB. - Takiej roli nigdy nie miał w polskiej gospodarce - ocenił Władyczak.

Stwierdził, że każda wojna celna wprowadza pewne obostrzenia.

- Ilość potencjalnie wyeksportowanych rzeczy może zmaleć. Na dłuższą metę, protekcjonizm nie jest dobry dla nikogo – mówił.

Zaznaczył, że polscy przedsiębiorcy muszą się bacznie przyglądać temu, co się będzie działo i szukać swojej niszy.

- Jesteśmy biorcą tego co się dzieje i nie mamy na to wpływu. To jest gra wielkich tego świata i będziemy postawieni w sytuacji bez wyjścia – ocenił Władyczak.

- O naszych przedsiębiorców z reguły można być spokojnym. Jeśli się im za mocno nie przeszkadza, to sobie poradzą – dodał.

Władyczak tłumaczył, że część ubezpieczeń KEKE obejmuje różnego rodzaju ryzyka polityczne w krajach o podwyższonym ryzyku. - W Stanach Zjednoczonych niestety nie, bo jest to zwykły, rozwinięty rynek – mówił.

Wyniki finansowe KUKE są imponujące. W 2017 r. osiągnęła 200 mln zł przychodu, co oznacza ponad 40 proc. wzrost w skali roku.

- Jest to efekt ciężkiej pracy. Wszyscy pracownicy intensywnie przepracowali miniony rok. Sama spółka się zmienia. Nastawiamy się mocno na klienta i staramy się wsłuchać w jego oczekiwania. Ta prozaiczna strategia zaczyna się sprawdzać. Coraz więcej klientów nam ufa i powierza swój handel - tłumaczył Władyczak.

Dodał, że przypis składki w 2017 r. wyniósł ponad 200 mln zł. Zysk netto będzie oscylował w granicach 5 mln zł.

- Największy obrót ubezpieczamy w tych krajach, do których polscy przedsiębiorcy eksportują najwięcej. Są to Niemcy, Wielka Brytania, Francja czy Czechy – wyliczał.

W portfelu KUKE występują też rynki trudne. - Są to Białoruś, Ukraina i Rosja, do których eksport ostatnio mocno przyspieszył. Tam sytuacja polityczna nie jest zbyt przejrzysta – mówił gość.

- Co kraj to zupełnie inny reżim płatniczy i inne realia. Np. reżim płatniczy włoskich przedsiębiorstw jest nieporównywalnie gorszy niż, to co widzimy na Białorusi. Wynikałoby z tego, że biznes z przedsiębiorcami białoruskimi jest bezpieczniejszy – dodał.

Co ciekawe, ponad 50 proc. obrotu KUKE to ubezpieczenia w kraju.

- Lepiej być z klientem o wiele wcześniej. Gros biznesu polskich przedsiębiorstw toczy się w kraju (raptem 22 proc. dużych polskich przedsiębiorstw prowadzi działalność eksportową). Warto spojrzeć na to, co dzieje się w kraju, znać swojego klienta, jego realia biznesowe, i dopiero później, gdy chce wyjść za granicę mu towarzyszyć. Gdziekolwiek nasz klient będzie chciał się udać, zawsze jesteśmy mu w stanie zaoferować swoją pomoc - tłumaczył Władyczak.

Prezes przyznał, że w Polsce i na rynkach wysoko rozwiniętych KUKE ma konkurentów. - Klient może wybierać z kim chce zawrzeć ubezpieczenie. W przypadku rynków o podwyższonym ryzyku jesteśmy jedynym podmiotem dla polskich przedsiębiorstw. To jest niezmiernie ważna rola – ocenił.

- Nasze ubezpieczenia do kraju takiego jak Białoruś w 2016 r. pokryły 20 proc. całego eksportu. Średnia to kilka procent. Z reguły do krajów o podwyższonym ryzyku mamy 6-7 proc. W przypadku innych krajów oscylujemy w granicach 1-3 proc. - podał.

Strategia KUKE jest prosta. - Skupiamy się na rynku polskim, ale nie zostawiając rynku eksportowego. Te dwie nogi naszej działalności są niezmiernie ważne i komplementarne. Ani jeden, ani drugiej nie chcemy odpuścić – mówił gość.

- W tym roku skupimy się na zmianach w świadczeniu usług post sprzedażowych. Ważne jest, aby obsługiwać naszych klientów szybko i w rzetelny sposób – dodał.

Władyczak przyznał, że na razie chcą skupić się na tym, co robią najlepiej i usprawniać swój serwis. - Chcielibyśmy odegrać większą rolę w ubezpieczeniach rynków o większym ryzyku politycznym – podał.

- Chcemy stać się mostem między organizacjami naszego typu z krajów rozwijających się i rozwiniętych - dodał.

Po wejściu KUKE w skład PFR widać już zmiany. - Widać efekt synergii. Przeciętny klient w jednym miejscu ma skupione wiele rzeczy. Dotychczas musiał udawać się do kilku instytucji. Jeśli widzimy, że klient potrzebuje finansowania, możemy w szybki sposób zaaranżować odpowiednie spotkania - mówił Władyczak.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL