Ubezpieczenia

Towarzystwa ubezpieczeniowe zaniżają wypłaty z samochodowego OC

W czasie naprawy auta można jeździć pojazdem zastępczym na koszt ubezpieczyciela sprawcy.
AdobeStock
Towarzystwa zaniżają wypłaty z samochodowego OC.

Doszło do poważnej stłuczki. Właściciel uszkodzonego samochodu zgłosił się do ubezpieczyciela sprawcy wypadku. Szkoda miała być zlikwidowana z jego komunikacyjnej polisy OC.

Towarzystwo wyliczyło koszty naprawy metodą kosztorysową. Zastosowało zaniżone stawki za roboczogodzinę (45 zł) oraz tzw. urealnienie wartości części zamiennych (w wysokości 70 proc.). W rezultacie poszkodowanemu wypłacono ok. 8,4 tys. zł.

Nie zrekompensowało to całej szkody. Właściciel auta wniósł więc sprawę do sądu, domagając się dopłaty w wysokości ok. 8,6 tys. zł. Jego zdaniem szkodę należało uznać za całkowitą (towarzystwo powinno zatem wypłacić różnicę między wartością pojazdu sprzed wypadku a wartością wraku).

Sąd powołał biegłego, który miał wyliczyć koszty przywrócenia pojazdu do stanu sprzed szkody z uwzględnieniem tego, że zachodzi konieczność rozliczenia szkody jako tzw. całkowitej. Po zapoznaniu się z jego opinią poszkodowany zażądał od towarzystwa kwoty ok. 27,9 tys. zł, która została wyliczona metodą kosztorysową. Roszczenie to sąd pierwszej instancji uwzględnił w całości, a apelacja pozwanego ubezpieczyciela została oddalona.

To jedna ze spraw opisanych w opracowaniu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości (IWS). Opracowanie to pokazuje m.in., w jaki sposób ubezpieczyciele zaniżają odszkodowania.

Kłopoty wciąż te same

Z czym poszkodowani mają najwięcej problemów? Z rozliczaniem szkód całkowitych i napraw metodą kosztorysową, ze zwrotem kosztów najmu pojazdu zastępczego, zwrotem kosztów holowania samochodu oraz pokryciem kosztów prywatnych opinii rzeczoznawców zamówionych na etapie przedsądowym.

Szkoda całkowita od lat jest problemem. Wbrew nazwie poszkodowany nie otrzymuje pieniędzy pozwalających na zakup pojazdu o podobnej wartości. Często ubezpieczyciele zaniżają wartość auta przed szkodą i zawyżają wartość wraku, co prowadzi do pomniejszenia odszkodowania.

Problemem bywa też majstrowanie przy wycenie. Towarzystwa przyjmują inne kryteria przy ustalaniu kosztów naprawy, kiedy w grę wchodzi szkoda całkowita, i inne przy szkodzie częściowej.

Spory dotyczą także wieku części zamiennych stosowanych przy naprawie auta. Mimo jednoznacznego stanowiska Sądu Najwyższego ubezpieczyciele nadal stosują różnego rodzaju potrącenia, gdy części są wymieniane w samochodach starszych.

Jak podaje raport IWS, towarzystwa rzadko powołują się jednak wprost na wiek pojazdu, gdyż byłoby to w jawnej sprzeczności z orzecznictwem. Znacznie częściej pojawiają się określenia, które nieco trudniej skojarzyć z tym problemem, takie jak np. amortyzacja lub urealnienie wartości części bez wyjaśnienia, czym jest to spowodowane. Sądy przeważnie uznają za zasadne stosowanie nowych części do naprawy używanego samochodu bez żadnych potrąceń z tego tytułu.

Wątpliwości budzi również rodzaj części użytych do naprawy samochodu. Chodzi o to, czy wysokość odszkodowania powinna być ustalana na podstawie cen części oryginalnych pochodzących bezpośrednio od producenta pojazdu, czy też dopuszczalne jest stosowanie także cen części alternatywnych. W praktyce towarzystwa postępują różnie. Natomiast sądy z reguły uznają, że przy robieniu kosztorysu naprawy powinny być brane pod uwagę oryginalne części z logo producenta pojazdu a nie zamienniki.

Od lat jest wiele sporów dotyczących wynajmu auta zastępczego na koszt ubezpieczyciela sprawcy kolizji. Zmienia się tylko rodzaj problemów, z którymi poszkodowani idą do sądu.

Kiedyś ubezpieczyciele często utrzymywali, że poszkodowany nie potrzebuje samochodu zastępczego. Teraz więcej spraw spornych dotyczy czasu używania pojazdu zastępczego oraz wysokości opłat.

Wynajem: na jak długo

Poszkodowany może żądać zwrotu kosztów najmu samochodu za czas, w którym nie mógł korzystać ze swojego auta. Czyli jak długo?

Zasadą jest, że w razie szkody innej niż całkowita jest to czas niezbędny do naprawy pojazdu plus uzasadniony czas od wypadku do oddania auta do naprawy. Sądy uznawały też z reguły, że poszkodowany miał prawo wstrzymać się z naprawą do momentu uznania przez towarzystwo odpowiedzialności za szkodę i akceptacji kosztów naprawy.

Jeśli czas naprawy przedłuża się z winy właściciela auta, to za ten okres nie dostanie on zwrotu kosztów wynajmu pojazdu zastępczego. Kontrowersje mogą powstać, gdy winę za wydłużenie czasu naprawy ponosi warsztat. W takich sytuacjach sądy orzekają różnie, przeważnie jednak kosztami obciążają poszkodowanego.

Z kolei w przypadku szkody całkowitej właściciel samochodu może liczyć na zwrot kosztów wynajmu auta zastępczego do dnia, w którym mógł najwcześniej nabyć kolejny pojazd.

Byle nie do Anglii

Ubezpieczyciele nie zawsze chcą zwracać poszkodowanym wydatki na holowanie uszkodzonego auta. Tymczasem holowanie przeważnie jest konieczne, by dokonać naprawy. Poza tym pozostawienie pojazdu bez nadzoru w miejscu wypadku mogłoby doprowadzić do dalszych zniszczeń.

Sądy w takich sytuacjach najczęściej przyznają rację kierowcom. Wyjątkiem są żądania takie jak przytoczone w raporcie: właścicielka auta domagała się od ubezpieczyciela zwrotu kosztów transportu uszkodzonego samochodu do Anglii.

Poszkodowany, który nie zgadza się ze stanowiskiem towarzystwa, potrzebuje często fachowego wsparcia ze strony rzeczoznawcy. Taka opinia kosztuje, a ubezpieczyciele niekiedy odmawiają pokrywania kosztów.

Jak wynika z raportu IWS, sądy na ogół przyznawały rację poszkodowanym. Uzasadniały to w ten sposób, że zlecenie sporządzenia opinii było potrzebne do dochodzenia należności i tylko w taki sposób poszkodowany mógł się przekonać co do słuszności stanowiska.

Wniosek do rzecznika o interwencję lub mediację

Jeśli uważasz, że towarzystwo zaniżyło odszkodowanie, możesz złożyć reklamację. Ubezpieczyciel nie może długo zwlekać z jej rozpatrzeniem. W razie niedotrzymania 30-dniowego terminu (maksymalnie 60 dni w sprawach skomplikowanych) przyjmuje się, że reklamacja została rozpatrzona zgodnie z wolą klienta.

Jeżeli towarzystwo nie uzna naszego odwołania, możemy wystąpić do rzecznika finansowego z wnioskiem o interwencję albo wszczęcie postępowania polubownego. Obie drogi są możliwe dopiero po zakończeniu postępowania reklamacyjnego w towarzystwie. W razie wniosku o interwencję rzecznik zbierze argumenty uzasadniające nasze stanowisko i napisze do towarzystwa pismo z prośbą o zmianę decyzji, jeśli uważa, że jest ona niewłaściwa.

Inaczej jest w przypadku postępowania polubownego. Tutaj rzecznik finansowy nie działa w interesie klienta, ale pomaga stronom sporu osiągnąć porozumienie.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL