Ubezpieczenia i odszkodowania

Chciała uspokoić zwierzę. Sąd Najwyższy: przyczyniła się do szkody

Adobe Stock
Dobre intencje nie zwalniają z ostrożności. Jej brak może kosztować nawet niosącego pomoc.

Dotknęło to Annę C., pracownicę minizoo poturbowaną przez wielbłąda, której sprawę właśnie zakończył Sąd Najwyższy.

Do zdarzenia doszło po trzech tygodniach jej pracy w podszczecińskim minizoo, gdzie obok pełnienia funkcji recepcjonistki miała się opiekować małymi zwierzętami.

Chciała pomóc

Kiedy współwłaściciel zoo udał się do pomieszczenia młodej wielbłądzicy, aby podać jej lekarstwo, poszła za nim Anna C., mimo że miała się zajmować czym innym. Kiedy zwierzę się spłoszyło, weszła na wybieg, aby je zagonić do pomieszczenia, i wtedy zaatakował ją wielbłąd samiec. Mimo, a może zwłaszcza dlatego, że rzuciła się do ucieczki i zdołała nawet wyskoczyć za łańcuch odgradzający wybieg, wielbłąd ją dopadł, pogryzł i poturbował. Doznała m.in. złamania żeber, urazu jamy brzusznej z pęknięciem śledziony, stresu pourazowego. Zdarzenie zostało uznane za wypadek przy pracy, a kobieta otrzymała z ZUS 21,8 tys. zł jednorazowego odszkodowania.

Nie poprzestała na tym – zażądała od właścicieli zoo 150 tys. zł zadośćuczynienia, z czego sąd okręgowy zasądził jej 120 tys. zł. Sąd Apelacyjny, także ze Szczecina, po apelacji właścicieli zoo wycenił uszczerbek na zdrowiu kobiety na 80 tys. zł, a ponieważ przyjął, iż przyczyniła się ona do doznanej szkody, obniżył jej zadośćuczynienie o połowę. Zgodnie z art. 362 kodeksu cywilnego, jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia jest zmniejszany stosownie do stopnia winy obu stron. Dodajmy, że Sad Apelacyjny nie uznał samej ucieczki kobiety przed atakującym wielbłądem za przyczynienie się do szkody, mimo że byłoby bezpieczniej, gdyby ukryła się w sąsiednim pomieszczeniu.

Przyczynienie się

Anna C. odwołała się jeszcze do Sądu Najwyższego, ale nic nie wskórała. SN wyłuszczył przy tej okazji zasady sięgania po częste w sprawach cywilnych przyczynie się do szkody. Wskazał, że aby mogło dojść do zastosowania art. 362 k.c., szkoda musi być rezultatem dwóch zdarzeń: przypisywanego sprawcy i zachowania samego poszkodowanego, które musi być czynnikiem zewnętrznym w stosunku do głównej przyczyny szkody, tj. nie może być jej normalnym następstwem. W rezultacie nie jest przyczynieniem się np. w wypadku drogowym zachowanie poszkodowanego będące reakcją na ruch „winnego" pojazdu.

– Chociaż zatem ucieczkę przed wielbłądem można uznać za nieracjonalną, była ona normalnym odruchem obronnym przed atakiem zwierzęcia – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Kazimierz Zawada. Trafne jest z kolei zakwalifikowanie jako przyczynienia się do szkody wejścia na wybieg dla zwierząt, gdyż gdyby tam nie weszła, nie doszłoby do ataku zwierzęcia. – Nie budzi też zastrzeżeń kwalifikacja tego zachowania jako obiektywnie nagannego i zawinionego w sensie, w jakim w prawie cywilnym używany jest termin „wina poszkodowanego" – dodał sędzia. ©?

Sygn. akt ?II CSK 842/16

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Andrzej Michałowski, były wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Wprawdzie prawnikowi kwestia adekwatnego związku samowolnego wejścia na wybieg wielbłądów ze szkodą, w przeciwieństwie do nieadekwatnych skutków ucieczki z wybiegu, wydaje się jasna, jednak zwykła osoba może mieć z tym kłopoty. A sprawa jest ważna, gdyż przekłada się na zakres odpowiedzialności odszkodowawczej. Co prawda w trakcie takich niespodziewanych i nietypowych zdarzeń poszkodowanemu trudno ad hoc zastosować te cywilistyczne zasady, jednak orzecznictwo dostarcza także praktycznych wskazówek. Poza własnym przekonaniem o prawidłowym postępowaniu i realizowaniem uzasadnionych chęci, myśleć trzeba także o tym, czy nasze zachowanie będzie obiektywnie uzasadnione.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL