Ubezpieczenia i odszkodowania

Wyrok Sądu Najwyższego w sprawie polisy ubezpieczeniowej

AdobeStock
Niedopuszczalna jest wykładnia warunków ubezpieczenia, która pozwalała odmówić odszkodowania już po zajściu zdarzenia czy wypadku.

Skoro nie wszystko da się zawrzeć w umowie czy Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia, trzeba patrzeć na cel polisy. To istota wyroku Sądu Najwyższego, który może być wykorzystywany w sporach o zakres ubezpieczenia.

Sąd Okręgowy oddalił żądanie spółki z branży fitness, która żądała odszkodowania z polisy ubezpieczenia mienia obejmującej wyposażenie lokalu, w tym w razie dewastacji. Wynajmowała lokal w centrum handlowym, udostępniając korty squasha, ale kiedy wynajmujący wypowiedział najem ze skutkiem natychmiastowym, jak ustaliły sądy, przesłała kurierem klucze, ale nikt nie stawił się na przekazanie lokalu. Nowy najemca wystawił wyposażenie i tak uległo zniszczeniu.

W ocenie sądów nie było to zdarzenie nagłe ani niespodziewane, a szczególnie nie była to dewastacja w rozumieniu OWU, czyli zniszczenie cudzego mienia bez racjonalnych powodów. Nie jest to zatem zdarzenie losowe objęte ubezpieczeniem. Sprawa trafiła do SN, który nie podzielił stanowiska niższych instancji.

Sąd Najwyższy wskazał, że wykładnia OWU nie może pomijać celu zawarcia umowy, jej natury i funkcji, a chodzi o udzielenie ubezpieczonemu ochrony w razie wystąpienia określonego ryzyka. OWU powinny precyzyjnie je określać, tak samo jak przesłanki wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela, aby ubezpieczający miał jasność, jakich zdarzeń nie obejmuje polisa. Konsekwencje postanowień niejasnych, mylących i obiektywnie niezrozumiałych dla przeciętnego adresata ponosi ubezpieczyciel jako twórca wzorca umowy.

– Należy wykluczyć taką wykładnię postanowień OWU, by usprawiedliwiała odmowę wypłaty odszkodowania, kiedy ubezpieczony dopiero po zdarzeniu dowiaduje się, że nie było ono objęte ubezpieczeniem. W razie niejasności czy wątpliwości należy je interpretować na korzyść ubezpieczającego – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Zbigniew Kwaśniewski. W konsekwencji SN zwrócił sprawę SA do ponownego rozpoznania.

– SN zbadał skrupulatnie nie tylko umowę ubezpieczenia i OWU, ale też wniosek o ubezpieczenie i ofertę ubezpieczyciela, a treść tych dokumentów czytana łącznie wzbudziła poważną wątpliwość co do faktycznego zakresu udzielanej ochrony – komentuje Tomasz Młynarski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego. – Trafnie SN przyjął, że w tego typu sprawie trzeba ustalić, czy ubezpieczający dokładnie wiedział, jakie zdarzenia są objęte ubezpieczeniem, a jakie nie, choćby ten nie był konsumentem.

Sygn. akt: II CSK 445/17

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL