Transport drogowy

Autobusem przez granicę

Autokarowe przewozy liniowe na Wschód rosną w dwucyfrowym tempie. Na zdjęciu dworzec autobusowy w Opolu
Fotorzepa/Robert Przybylski
Rośnie ruch na granicy wschodniej, ale przewoźnicy autokarowi zmagają się z problemami.

Trwa dobra passa dla przewoźników autobusowych prowadzących regularne linie na Wschód. W tym roku Straż Graniczna odprawiła 117 tys. podróżnych w autokarach, o 20 proc. więcej niż w pierwszym półroczu 2016 roku, który był z kolei o 29 proc. lepszy od 2015 roku. Pomimo coraz lepszych wyników, przewoźnicy narzekają na kłopoty, a jako najbardziej doskwierające wymieniają przemyt i opóźnienia w przekraczaniu granic, szczególnie z Ukrainy do Polski.

Przemyt wciąż utrudnia

Pierwszy problem wynika z przepisów, które składają odpowiedzialność za cały bagaż na kierowcę. – Ten fakt wykorzystują nieuczciwi pasażerowie – wskazuje Mieczysław Madejek z dużej firmy autokarowej Ecolines. – Wykupują np. dwa bilety i z jednym nadają trefny bagaż, który przy odbiorze przez obsługę jest oznaczany identyfikatorem razem z biletem. Na drugim bilecie podróżuje przemytnik. W razie kontroli nie przyznaje się do wypełnionego kontrabandą bagażu, który na mocy przepisów funkcjonariusze przypisują kierowcy – opisuje przedstawiciel Ecolines.

Przewoźnicy skarżą się, że ich pracownik nie ma możliwości manewru, bo celnicy tak długo trzymają cały autobus na przejściu, aż kierowca weźmie odpowiedzialność za opuszczony bagaż. Podpisze protokół, dostanie mandat, a przemyt zabierają mundurowi. Ułatwieniem dla przestępców są internetowe bilety, które można drukować w dowolnej liczbie egzemplarzy i na nich otrzymywać potwierdzenie oddania bagażu.

Wydział do Spraw Komunikacji Krajowej Administracji Skarbowej podaje, że w pierwszym kwartale 2017 roku funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej skontrolowali prawie 3 tys. autokarów na drogowych przejściach granicznych. „Dokonali 1410 ujawnień przemytu, w tym udaremnili 19 przypadków nielegalnego wwozu paliwa. Zatrzymane przez funkcjonariuszy towary pochodzą głównie z bagażu pasażerów".

Okazuje się, że wśród kierowców także są przemytnicy. Służby wskazują, że w 284 przypadkach w proceder zaangażowany był przewoźnik, ponieważ nielegalnie przewożony towar ujawniono w skrytkach konstrukcyjnych pojazdów. Według wyliczeń Służby Celno-Skarbowej przemyt w autokarach stanowi 5,95 proc. wszystkich ujawnień na przejściach granicznych." Jest to stosunkowo wysoki odsetek, gdy porównać go z 1,6-procentowym udziałem pasażerów autobusowych wśród całości pasażerów przekraczający granicę środkami transportu drogowego w pierwszym kwartale 2017 roku. Służby podkreślają, że „zjawisko to zdecydowanie dotyczy pojazdów wjeżdżających do Polski".

Długie kontrole

Przedsiębiorca ubiegający się o zezwolenie na wykonywanie przewozów międzynarodowych musi uzyskać zgodę administracji na działalność. Wraz z wnioskiem składa także rozkład jazdy. Główny Inspektorat Transportu Drogowego wydał zgodę na funkcjonowanie 321 linii autokarowych pomiędzy Polską a Białorusią, Rosją i Ukrainą. Kursuje na nich 2768 autobusów. Do tego przez Polskę przejeżdżają w tranzycie 43 linie w kierunku wschodnim.

Przewoźnicy wskazują, że chociaż ich autobusy kursują na liniach regularnych i mają wszystkie niezbędne zezwolenia, przekraczanie granic jest bardzo kłopotliwe, szczególnie jadąc z Ukrainy do Polski. – Stoi się długo, bywa, że i 16 godzin. Rozkładowo przerwa na granicy powinna trwać godzinę. Wydłużające się kontrole powodują, że autobus do celu przyjeżdża wieczorem zamiast rano – podkreśla Madejek.

Straż Graniczna wraz z Krajową Administracją Skarbową przygotowały stronę granica.gov.pl, na której na bieżąco podawane są czasy odpraw pojazdów, w tym autobusów, na wszystkich przejściach granicznych Polski. Ta strona wskazuje, że postoje autobusów mogą trwać wielokrotność przewidzianego w rozkładzie jazdy, godzinnego postoju.

Przewoźnicy zastanawiają się, co ma zrobić kierowca, który po kilkunastu godzinach rusza z granicy? – Przecież on już powinien mieć przerwę. O długich odprawach wiedzą inspektorzy transportu drogowego i tylko czekają na okazję, aby prowadzącemu wlepić mandat. Karę dostanie także przewoźnik, ponieważ rejsowy autobus jedzie niezgodnie z rozkładem – opisuje przedstawiciel Ecolines. Za opóźnienie dochodzić swoich praw może również pasażer domagając się np. noclegu.

Także przepisy wizowe są nieprzemyślane. Przewidują, że Ukrainiec może w Polsce przez pół roku przebywać 90 dni. Klient kupuje w Kijowie bilet, wsiada do autobusu i na granicy okazuje się, że w Polsce był np. 91 dni. W takiej sytuacji przepisy przewidują karę 3-5 tys. euro dla przewoźnika, ponieważ zdarzenie kwalifikowane jest jako przemyt ludzi do Unii Europejskiej. Na mandacie się nie kończy, bo pasażer ma prawo wymagać od przewoźnika biletu powrotnego.

Zagadki Unii Celnej

Jeszcze większą zagadką jest Euroazjatycka Unia Celna, tworząca wspólny obszar celny z m.in. Białorusi i Rosji. Jej powstanie nieoczekiwanie skomplikowało pracę przewoźników autokarowych.

Do Rosji, na trasie Petersburg-Warszawa, jeździli przez Mińsk. Jednak od czasu stworzenia Unii Celnej granica białorusko-rosyjska jest wewnętrzna i nie wolno na niej odprawiać się obywatelom spoza Białorusi i Rosji. W rezultacie autokary muszą nadkładać drogi i jechać przez kraje nadbałtyckie, aby przekraczać zewnętrzną granicę Rosji.

Nikt także nie wie, jak działa ta wspólnota. Pusty autokar jednej z polskich firm wjechał na obszar Unii Celnej przez granicę polsko-białoruską, zaś wyjechał następnego dnia już z pasażerami przez rosyjsko-estońską. Kilka miesięcy później wjeżdżał ponownie przez granicę polsko-białoruską i białoruskie służby kazały firmie płacić mandat za zbyt długi pobyt na obszarze Unii Celnej, ponieważ nie miały informacji o wyjeździe pojazdu przez inne przejście. ©?

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: r.przybylski@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL