Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Terroryzm

Rocznica zamachu w Berlinie: Spóźniona reakcja Merkel

AFP
Kanclerz przez rok lekceważyła ofiary zamachu na jarmark w Berlinie. Teraz obiecuje współczucie i pienišdze.

Cały rok potrzebowała kanclerz Angela Merkel i niemiecki rzšd, aby uhonorować ofiary krwawego zamachu na jarmarku bożonarodzeniowym na Breitscheidplatz w centrum Berlina. Wielka uroczystoœć na miejscu najbardziej krwawego zamachu terrorystycznego w Niemczech ostatnich dziesięcioleci odbyła się dopiero we wtorek. Odsłonięto pomnik w postaci mosiężnej 14-metrowej rysy na chodniku w miejscu, gdzie ciężarówka prowadzona przez terrorystę przeorała jarmark.

Wyryto tam też nazwiska wszystkich dwunastu ofiar, w tym Łukasza Urbana, kierowcy porwanej przez Amriego ciężarówki

Tuż po zamachu 19 grudnia ubiegłego roku odbyły się uroczystoœci żałobne w pobliskim koœciele Pamięci Cesarza Wilhelma (Gedächtniskirche) z udziałem ofiar i członków rodzin zabitych. Spotkał się z nimi także prezydent Niemiec. To w zasadzie wszystko. Nie znalazła dla nich czasu pani kanclerz. Zmieniła zdanie dopiero niedawno, gdy w tygodniku „Spiegel" pojawiły się pierwsze informacje o liœcie ofiar skarżšcych się, że zostali obcesowo potraktowani przez władze.

Wštpliwa solidarnoœć

Nie chodzi już o brak wyrazów solidarnoœci ze strony najwyższych władz czy wysokoœć odszkodowań, ale skandaliczne sytuacje jak rachunki za obdukcję ciał wysłane do niektórych rodzi. – Nie ulega dla nikogo wštpliwoœci, że wszystkich potraktowano wyjštkowo Ÿle i bez należytego szacunku. Trudno to wytłumaczyć jedynie wstrzemięŸliwoœciš w manifestowaniu uczuć, co jest niemieckš cechš narodowš i zapewne także pani kanclerz – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Stefan Lamby, ekspert w dziedzinie terroryzmu.

Nie wyklucza, że taka postawa rzšdu mogła być przyczynš braku zorganizowania wielkiej akcji konsolidujšcej naród w obliczu trwałego zagrożenia terroryzmem na wzór słynnego marszu solidarnoœci w Paryżu po zamachu na redakcję „Charlie Hebdo" w styczniu 2015 roku. Dyskusja w niemieckich mediach rozpoczęła się dopiero po zgłoszeniu pretensji przez rodziny ofiar. Pojawiły się oskarżenia po adresem służb za niekompetencję i opieszałoœć. Krytykowano bardziej niż skromne odszkodowania dla ofiar w wysokoœci 10 tys. euro i kwestionowano zdolnoœć służb do zapewnienia bezpieczeństwa obywateli.

Rzadko się rozwodzono, jak uczynił to tabloid „Bild ", nad losem Łukasza Urbana, pierwszej ofiary terrorysty Anisa Amriego, zastrzelonego w kabinie porwanej ciężarówki. – Jest jednš z ofiar i chyba dobrze, że wszystkie traktuje się tak samo bez względu na kraj pochodzenia – tłumaczy Stefan Lamby.

Grób Łukasza

Polskojęzyczna redakcja „Deutsche Welle" umieœciła na swej stronie filmik ze spotkania z rodzinš Łukasza Urbana na jego grobie. Odwiedza go podobno sporo Niemców. Jest też wypowiedŸ Ariela Żurawskiego, kuzyna Łukasza i szefa firmy spedycyjnej, której własnoœciš była ciężarówka. Za straty z tym zwišzane otrzymał 10 tys. euro, lecz uważa, że były one wielokrotnie wyższe. To się zapewne obecnie zmieni przynajmniej dla ofiar zamachu.

Pełnomocnik niemieckiego rzšdu ds. ofiar Kurt Beck domagał się już wczeœniej zwiększenia œwiadczeń z 10 do 25 tys. euro. Angela Merkel zapewniała w czasie poniedziałkowego spotkania z grupš ofiar i członków rodzin zabitych, że położenie ofiar ulegnie poprawie „z cała mocš". – Jest prawdš, że okazane wsparcie było niewystarczajšce – przyznał prezydent Frank-Walter Steinmeier.

Służby zawiodły

Pojawia się też coraz więcej informacji œwiadczšcych o karygodnej nieudolnoœci niemieckich służb. „Welt am Sonntag" ujawnił kilka dni temu, że Anis Amri był doskonale znany służbom co najmniej od listopada 2015, a więc ponad rok przed zamachem. Objęty został wtedy nadzorem Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA). Był obserwowany przez informatora urzędu kryminalnego Nadrenii Północnej-Westfalii. Wtedy chodziło o jego kontakty z szefem jednej z komórek tzw. Państwa Islamskiego w Niemczech. Obserwujšcy Amriego informator przekazał pod koniec listopada meldunek o tym, że Amri przygotowuje zamach.

Wtedy podjęto decyzję o podsłuchu komórek Amriego, gdyż często je zmieniał. Niemal dokładnie rok przed zamachem Amri œcišgnšł na swojego smartfona szczegółowe plany wytwarzania bomb, granatów ręcznych i ładunków wybuchowych. Wiadomo też, że od lutego 2016 roku Amri regularnie kontaktował się telefonicznie z terrorystami tzw. Państwa Islamskiego w Libii. W pewnym momencie zaoferował przeprowadzenie samobójczego ataku terrorystycznego w Niemczech. Wszystko to znajdowało się w regularnie uzupełnianych aktach Amriego w Urzędzie ds. Ochrony Konstytucji, czyli niemieckim wywiadzie. Jak pisze „Welt am Sonntag", były tam także informacje, że jeszcze przed przybyciem z Włoch do Niemiec w 2011 roku Amri miał kontakty z zwolennikami tzw. Państwa Islamskiego. Bez odpowiedzi pozostaje nadal pytanie, dlaczego nie został aresztowany, zanim dokonał zamachu.

Jest sporo teorii wykraczajšcych poza oskarżenia o nieudolnoœć służb. Wiadomo, że Tunezyjczyk był obiektem zainteresowania amerykańskich służb prowadzšcych szersze œledztwo i niewykluczone, że niemieckie służby celowo zwlekały z aresztem.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL