Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Terroryzm

Shoko Asahara: Mesjasz z Japonii

Wikimedia Commons
27 lutego 2004 roku na karę œmierci skazany został Shoko Asahara, założyciel i duchowy przywódca sekty Najwyższa Prawda, odpowiedzialnej m.in. za dokonanie ataku gazowego w tokijskim metrze w dniu 20 marca 1995 roku, w którym zginęło 12 osób, a ponad 5,5 tysišca zostało podtrutych. Przypominamy tekst z wrzeœnia 2016.

Shoko Asahara twierdził, że jest mesjaszem. Omotał umysły 40 tys. ludzi, którzy uwierzyli, że III wojnę œwiatowš przetrwajš tylko oœwieceni. Zamach w tokijskim metrze miał być pierwszym krokiem do zbawczej apokalipsy.

20 marca 1995 r. przed 8 rano pięciu mężczyzn skierowało się do tokijskiego metra z planem zaniesienia œmierci tysišcom ludzi. Każdy z nich wyposażony był w parasol z zaostrzonym szpicem, torebki z płynnym sarinem i strzykawkę z siarczanem atropiny. Wczeœniej mężczyŸni spędzali długie godziny na medytacjach i poszczšc, by oczyœcić umysły ze „złej wiedzy" i napełnić je „dobrš wiedzš" płynšcš z ust Shoko Asahary, przywódcy sekty Aum Shinrikyo, czyli Najwyższa Prawda.

O godzinie 8 zamachowcy mieli przekłuć torebki z sarinem i wyjœć z wagonów. W razie problemów mogli wstrzyknšć sobie antidotum. Sarin miał się uwalniać powoli z foliowych opakowań i rozprzestrzenić po całym metrze, gdzie o tej porze przebywało zwykle ok. 9 mln ludzi. Co więcej, atak był zaplanowany w taki sposób, by trucizna dotarła nie tylko do jak największej liczby osób, ale również do budynków rzšdowych i tokijskiej policji.

Najspokojniejszym zamachowcem był Yasuo Hayashi. Miał wówczas 37 lat i ukończone studia w zakresie badań nad sztucznš inteligencjš. Należał do najbliższego otoczenia Shoko Asahary. Był przekonany, że to, co robi, jest słuszne, a wszelkie wštpliwoœci mogš być objawem „skażenia serca". Jako jedyny z całej pištki wiózł ze sobš nie dwa, lecz trzy woreczki z sarinem.

Nie wszyscy zamachowcy byli tak zdeterminowani jak Hayashi. Kenichi Hirose był 30-letnim doktorem fizyki na elitarnym Uniwersytecie Waseda, a teraz pomagał w produkcji œmiercionoœnego gazu. On jednak nie miał w pełni „nieskażonego serca". Bał się, chciał uciec. „Zazdroœciłem ludziom, którzy wychodzili z metra – opowiadał póŸniej. – Wmawiałem sobie jednak, że to jedyna droga do zbawienia. Nauczono nas, że ludzkie emocje wynikajš z błędnego postrzegania rzeczywistoœci, że powinniœmy zwalczać nasze uczucia".

Ikuo Hayashi, były kardiolog, również okazał się mniej silnym wyznawcš, mimo że pięć lat wczeœniej porzucił zawód i rodzinę, bo oddać swój majštek oraz życie ekspansywnej sekcie. W dniu ataku na metro miał 48 lat i resztki etyki zawodowej, dlatego punktualnie o godzinie 8 przekłuł tylko jedno opakowanie. Odnalazł w sobie makabryczny kompromis – z jednej strony przypomniał sobie, że miał ratować ludzi, a nie odbierać im życie, a z drugiej ufał szalonemu guru. Ikuo pełnił w sekcie funkcję ministra uzdrawiania i zajmował się oczyszczaniem serc kandydatów. Do tego celu służyły ceremonie zwane „wtajemniczeniami Chrystusa", podczas których kardiolog podawał nowym wiernym napoje z LSD, by oczyœcić ich ze „złej wiedzy". Nie było to niczym wyjštkowym. Sam Shoko Asahara zażywał narkotyki w ogromnych iloœciach. Potrzeby sekty w tym zakresie były tak wielkie, że miała własnš wytwórnię LSD.

Toru Toyoda, zaledwie 27-letni fizyk, jeden z producentów sarinu, podobnie jak pozostali dostšpił najwyższego wtajemniczenia „ostatecznego zbawienia". Nie widział niczego złego w bezkrytycznym posłuszeństwie guru, ponieważ jako osoba dopuszczona do najbliższego kręgu mógł doœwiadczać telepatycznego kontaktu z Asaharš. Był zatem spokojny i metodycznie wykonywał zadanie.

Pištym zamachowcem był Masato Yokoyama, 31-letni absolwent fizyki stosowanej na Uniwersytecie Tokai. Wsiadł do pocišgu linii Hibiya, zmierzajšcego do centrum Tokio. O umówionej godzinie przekłuł tylko jednš paczkę z sarinem i tym samym spowodował najmniejsze szkody na swoim odcinku.

Pocišgi œmierci

Bezpoœrednio w wyniku zamachu œmierć poniosło 12 osób. Jednak ofiar było i jest znacznie więcej. Około 6 tys. osób cierpi z powodu powikłań po kontakcie z sarinem. Najczęstszymi dolegliwoœciami sš zaburzenia oddychania, uszkodzenia mózgu, wzroku i depresja. Sarin jest 26 razy groŸniejszy od cyjanku. Błyskawicznie paruje, zadajšc okrutnš œmierć. Znany od poczštku II wojny œwiatowej, był produkowany na potrzeby armii niemieckiej, choć pierwotnie wynaleziono go podczas badań nad œrodkami insektobójczymi. Niemcy nie zdecydowali się użyć go przeciw aliantom z obawy przed rozpętaniem wojny na broń chemicznš. Po raz pierwszy na masowš skalę został użyty przez Saddama Husajna w 1988 r. do wymordowania ok. 5 tys. Kurdów.

Sarin nie ma zapachu ani barwy, więc ofiary nie miały pojęcia, co się z nimi działo i skšd nadeszło zagrożenie. Pierwszymi oznakami zatrucia sarinem sš zwężenie Ÿrenic, ból gałek ocznych, skurcz oskrzeli połšczony z kaszlem i dusznoœciš, ból w klatce piersiowej i œlinotok. Następnie pojawiajš się wymioty, bóle brzucha i biegunka. Chory przechodzi w stan krytyczny, bezwiedne oddaje mocz i stolec, poczštkowe drżenie całego ciała przeradza się w drgawki i porażenie mięœni. W fazie końcowej ofiara zatrucia zwykle zapada w œpišczkę, podczas której ulega uduszeniu w wyniku paraliżu mięœni oddechowych i serca.

Po przekłuciu opakowań z sarinem zamachowcy udali się na miejsce zbiórki. To nie była samobójcza misja. Każdy z nich dysponował zastrzykiem ratujšcym życie. Powoli uwalniajšcy się gaz miał zabijać pasażerów wagonów i stacji, gdzie zatrzymywały się pocišgi. Najwięcej ofiar spowodowała niewiedza personelu medycznego i obsługi metra. Nie było właœciwej diagnozy, więc nie było antidotum, a pocišgi jeŸdziły dalej, do kolejnych stacji. Pracownicy wycierali podejrzanš substancję lub próbowali jš przenieœć w inne miejsce. Niektórzy zapłacili za to życiem. Zatrzymanie ruchu i ewakuacja nastšpiły zbyt póŸno. Praworzšdne społeczeństwo japońskie nie było w stanie uwierzyć w możliwoœć takiego ataku. Podejrzewano wypadek – wyciek gazu.

Religijna mafia

Shoko Asahara (prawdziwe nazwisko Chizuo Matsumoto) uważał się za wcielenie Shivy (hinduskiego boga destrukcji i odrodzenia) oraz Chrystusa. Sama „religia" Asahary to mieszanka ezoteryki i elementów głównych religii œwiata – chrzeœcijaństwa i buddyzmu – oraz pseudonauki i przepowiedni Nostradamusa.

Wystarczyło osiem lat, żeby garstka wyznawców rozrosła się do 40-tysięcznej organizacji i rozprzestrzeniła na całym œwiecie. Co skłoniło ludzi do tego szaleństwa? Odwieczna potrzeba stania się wyjštkowym i wybranym, poczucia wspólnoty, która wznosi się ponad nieœwiadomych maluczkich. To też pragnienie doœwiadczenia czegoœ wyjštkowego. Do tego rodzaju sekt najczęœciej przyłšczajš się ludzie, którzy już wczeœniej mieli tendencje do poszukiwania odpowiedzi „nie z tego œwiata". Ale też osoby w kryzysach emocjonalnych lub po prostu przycišgnięte przez przyjaciół i członków rodziny. Werbujšc nowych członków, sekty od pierwszego kontaktu wpływajš na wolę człowieka: poczštkowo wzbudzajš jego zaufanie, bombardujš akceptacjš i wsparciem, „pomagajš" podjšć ważne decyzje, a ostatecznie przejmujš nad nim kontrolę.

Samo słowo „sekta" pochodzi m.in. od „seco" – odcięcia, odrzucenia jakiejœ częœci wiary i nauki, a w konsekwencji i innych ludzi. Dlatego sekta na pierwszym etapie jest magnesem przycišgajšcym miłoœciš i obietnicami, a póŸniej mentalnym, niekiedy także fizycznym więzieniem. Choć trudno nam to pojšć, odrzucenie skażonego materializmem œwiata poprzez przekazanie Shoko Asaharze całego swojego majštku było... błogosławionym aktem wiary. A przecież sam guru wypowiadał jedynie banalne formułki typu: „dusze przywišzane do materializmu sš skazane na potępienie".

Aum Shinrikyo, jak większoœć destrukcyjnych sekt, miała wiele do powiedzenia na temat polityki, z typowš dla takich grup prymitywnš odmianš nacjonalizmu. W tym przypadku globalnym Ÿródłem zła była Ameryka. Według wyznawców Aum to ona właœnie planowała opanowanie œwiata, m.in. poprzez podporzšdkowanie sobie japońskiego rzšdu, a nawet dworu cesarskiego.

Najwyższa „prawda"

Asahara, planujšc atak, liczył na wielomiesięczny paraliż działań policji. Miał w tym względzie pewne doœwiadczenie. Rok wczeœniej w Matsumoto pozwał go jeden z właœcicieli ziemskich. Guru w obawie przed przegranš w procesie zaatakował dzielnicę, w której mieszkali sędziowie. Od sarinu zginęło wówczas siedem osób, a 144 trafiły do szpitala. Niezdolnoœć sędziów do pracy spowodowała przerwanie procesu, a podejrzenia padły na kogoœ innego. Taktyka Asahary zadziałała. Co zatem skłoniło go do ataku na tokijskie metro? Prawdziwym celem był – jak się okazało – budynek policji. Powodów należy szukać wczeœniej. Asahara zebrał miliony dolarów z dotacji oraz bardziej lub mniej legalnych transakcji. Posiadajšc tak ogromny kapitał, zaczšł się zbroić. W swoim głównym laboratorium wyprodukował ok. 7 ton sarinu – iloœć wystarczajšcš do zabicia wszystkich mieszkańców stolicy. Trwały prace nad innymi substancjami bojowymi oraz nad broniš biologicznš. Wytwarzano wšglika i jad kiełbasiany. Ten ostatni „żołnierze" Asahary rozpylili dwa lata wczeœniej wokół pałacu rodziny cesarskiej, która, zdaniem guru, była skorumpowana i poddana Ameryce.

Ponadto guru zaczšł kolekcjonować arsenał „tradycyjny", kupujšc broń od Rosjan. Myœlał nawet o broni jšdrowej. Asahara nie przyznał się do ataku na metro. Liczył, że podejrzenie padnie na Stany Zjednoczone, co doprowadzi do III wojny œwiatowej, a wówczas przeżyjš jedynie oœwieceni. Taka była oficjalna wersja.

Wewnštrz sekty panowała silna psychoza. Niewielu oœmielało się przeciwstawić guru. Ten nakazywał oczyszczać ich umysły za pomocš serum prawdy, elektrowstrzšsów i innych eksperymentów. Wiadomo na pewno o ok. 40 ofiarach takiego „uzdrawiania". Mimo silnej indoktrynacji pojawiały się przecieki. Po zamachu na sędziów policja zaczęła otrzymywać anonimy informujšce o produkcji sarinu, gromadzeniu arsenału i o realnym zagrożeniu atakiem ze strony sekty. Brak reakcji policji można tłumaczyć jedynie podejœciem do zgromadzeń religijnych, jakie wytworzyło się po II wojnie œwiatowej. Praktycznie stały się one w Japonii nietykalne. Nie oznacza to, że Asahara nie miał się czego obawiać. Postanowił zastosować swojš sprawdzonš strategię – atak wyprzedzajšcy. Zamachowcy jednak nie wykonali dokładnie swego zadania. Nie wszystkie paczki zostały przedziurawione, a policja nie dała się sparaliżować.

Dwa dni po zamachu 2,5 tys. policjantów zajęło siedziby sekty w całej Japonii. Zabezpieczono chemikalia i sprzęt. Znaleziono też rosyjski œmigłowiec majšcy w przyszłoœci rozpylić sarin nad Tokio. Rozpoczęło się polowanie na członków sekty, którzy nie dawali za wygranš. Postrzelono szefa policji, a w rękach sekretarki wybuchł zawierajšcy bombę list. Sam Asahara został aresztowany dopiero 16 maja 1995 r. Po tym fakcie sekta jeszcze czterokrotnie próbowała dokonać zamachów na tokijskie metro, w tym dwa razy przy użyciu cyklonu B. Aresztowano i skazano ok. 400 osób. Proces guru trwał aż osiem lat i zakończył się wyrokiem œmierci, podobnie jak w wypadku czterech zamachowców. Jedynie były kardiolog dzięki współpracy z policjš otrzymał karę dożywotniego więzienia.

Sekta Najwyższa Prawda istnieje do dzisiaj pod nazwš Aleph. Jej wyznawcy nadal pozostajš pod wpływem nauk swojego guru.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL