Niemcy: Więzienia są wylęgarnią radykałów

aktualizacja: 27.03.2016, 21:23

Część zamachowców z Paryża i Brukseli zradykalizowała się podczas pobytu w więzieniu. Podobnie dzieje się w Niemczech. Skuteczne okazuje się zapewnienie więźniom muzułmanom opieki duchowej przez imamów.

REDAKCJA POLECA

"Więzienia są wylęgarnią skrajnych radykałów", stwierdził wprost unijny koordynator ds. zwalczania terroryzmu Gilles de Kerchove już w lutym 2015b roku po zamachach terrorystycznych na redakcję tygodnika satyrycznego Charlie Hebdo i koszerne delikatesy w Paryżu. Dziś, w rok po tamtym zamachu i dwóch następnych - w Paryżu i Brukseli - warto sobie przypomnieć jego wypowiedź. Brukselscy zamachowcy samobójcy, bracia Ibrahim i Khalid El-Bakraoui, mają za sobą więzienie. Czy było ono dla nich szkołą teorii i praktyki terroryzmu?

Takie pytanie jest uzasadnione. Od dawna wiadomo, że pobyt w więzieniu jest dla osadzonych okazją do nabycia nowej wiedzy i umiejętności, cenionych w przestępczym fachu. Także tych przydatnych terrorystom. W Niemczech siedzą w tej chwili w więzieniu między innymi sprawcy nieudanego zamachu bombowego na dworzec kolejowy w Bonn z grudnia 2012 roku. Czym się w nim zajmują? Czy przekazują innym wiedzę, jak konstruować i podkładać ładunki wybuchowe? Teoretycznie mogliby także skutecznie zradykalizować innych.

"Panie imam, kto się nie modli, tego trzeba zabić"

Niemcy opieszale reagują na to zagrożenie. Thomas Kutschaty, minister sprawiedliwości w rządzie kraju związkowego Nadrenii Północnej-Westfalii, rumienił się ze wstydu kiedy dziennikarze z rozgłośni WDR zarzucili mu, że więzienny i religijny zarazem "plan pięcioletni" rządu tego landu nie jest należycie realizowany. Chodzi tu o zapewnienie więźniom muzułmanom opieki duchowej przez imamów, których miało być dużo więcej, a w rzeczywistości jest ich dziś nawet mniej niż przed ogłoszeniem tego planu.

Imam Husamuddin Meyer uważa to za zaniedbanie. Jako duszpasterz świadczący posługę duchową w więzieniach w Hesji miał okazję wiele w nich usłyszeć i zobaczyć, co napawa go głębokim niepokojem: "Panie imam, kto się nie modli, tego trzeba zabić, czyż nie?", albo "Państwo Islamskie to przecież prawdziwe państwo, takie samo jak inne?". Tego typu pytania Meyer słyszy niemal codziennie. Jest przekonany, że imamowie mogliby odegrać w więzieniach bardzo pozytywną rolę, skutecznie przeciwdziałając radykalizacji osadzonych w nich muzułmanów. Jak mówi: "Mogą oni prowadzić rzeczową dyskusję z więźniami muzułmanami oraz służyć im poradą duszpasterską". "Kiedy imam mówi wierzącemu muzułmanowi, że postępuje niewłaściwie, to jego słowa wiele znaczą", dodaje.

Kłopot polega na tym, że Mayer pracuje tylko przez 15 godzin tygodniowo. W jednym z zakładów karnych w Wiesbaden dzieli się pracą z trzema innymi imamami. Ich opiece duchowej podlega w nim ponad stu osadzonych. Imamowie są opłacani od godziny. Hussamudin Meyer twierdzi, że w każdym więzieniu na stu przebywających w nim muzułmanów powinien przypadać jeden imam zatrudniony na pełnym etacie. Dopiero wtedy imamowie mieliby właściwy kontakt z więźniami. zatrudniani w więziennictwie księża chrześcijańscy nie tylko pracują na żełnym etacie, ale także na każdego z nich przypada dużo niższa liczba podopiecznych. Ta sytuacja stopniowo ulega teraz poprawie, ale tak jest dopiero od niedawna pod wpływem ostatnich zamachów terrorystycznych.

Potrzebne są też świeckie programy wychowawcze

Pozytywną rolę w niemieckim więziennictwie mogą odgrywać także świeckie programy wychowacze i kształceniowe, skutecznie przeciwdziałające ideologicznej radykalizacji osadzonych. Tak też się dzieje, ale tylko w niektórych krajach związkowych. Do najbardziej znanych organizacji pozarządowych zajmujących się takimi programami należy "Sieć zapobiegania przemocy" (VPN) założona przez Thomasa Mücke. Jego zdaniem imamowie w więzieniu niekoniecznie muszą okazać się skuteczni w zapobieganiu radykalizacji postaw więźniów muzułmanów. Sieć VPN współpracuje na bieżąco z pedagogami, psychologami i pracownikami socjalnymi. Często zajmują się oni więźniami także po odbyciu przez nich kary.

Z drugiej strony także takie organizacje jak VPN mogą zdziałać coś pożytecznego tylko wtedy, kiedy mają podpisane umowy z władzami niemieckich krajów związkowych. W tej chwili VPN wpółpracuje z władzami Hesji, Dolnej Saksonii, Berlina, Bawarii i Badenii-Wirtembergii. "Na tym polega nasz podstawowy kłopot, bo od lat domagamy się programów służących przeciwdziałaniu radykalizacji więźniów na szczeblu federalnym", mówi Mücke. Ale landowi ministrowie spraw wewnętrznych i sprawiedliwości od trzech lat podrzucają sobie wzajemnie to kukułcze jajo.

Teraz jednak jest szansa zmiany na lepsze. Rzeczniczka jednego z landowych ministerstw sprawiedliwości powiedziała w wywiadzie dla DW, że rozwiązanie tego problemu na szczeblu federacji będzie przedmiotem obrad następnego posiedzenia stałej konferencji ministrów spraw wewnętrznych niemieckich krajów związkowych. "No, to świetnie", mówi Thomas Mücke, "ale my słyszymy to samo już od siedmiu lat."

Żródło: Deutsche Welle

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE