Reklama

"Burza". Szekspir bardzo atrakcyjny, choć opowiedziany bez słów

„Burza" Polskiego Baletu Narodowego to spektakl, w którym osobowości wielu twórców i wykonawców tworzą porywającą całość.

Aktualizacja: 10.04.2016 21:26 Publikacja: 10.04.2016 18:29

Foto: TW-ON

Reakcje premierowej publiczności nie bywają miarodajne, zwłaszcza w Operze Narodowej, gdzie każda premiera jest głównie wydarzeniem środowiskowo-towarzyskim. Entuzjazm, jaki wybuchł jednak po zakończeniu „Burzy", okazał się wszakże autentyczny.

„Burza" to sukces Polskiego Baletu Narodowego, który stał się zespołem europejskim, ale też i jego szefa, choreografa Krzysztofa Pastora. Pokazał on skalę swego talentu. Po ubiegłorocznym „Casanovie w Warszawie" stworzył widowisko zupełnie inne: poetyckie i dramaturgicznie spójne, tajemnicze, i wyraziste.

W swej ostatniej sztuce Szekspir wykreował świat czarodziejski. Pełna zagadek „Burza" niezmiennie inspiruje ludzi teatru do poszukiwania własnego klucza interpretacyjnego. Krzysztof Pastor też go odczytał na swój sposób. Odrzucił zdarzenia z przeszłości, o których opowiadają bohaterowie, dla niego ważna jest sytuacja wyjściowa. Oto na wyspę, na której żył Kaliban i jego ziomkowie, trafiają Prospero z córką Mirandą, a potem Ferdynand z kompanami.

Przychodzą z innej rzeczywistości niczym zakwefione kobiety idące po plaży na wideo Sherin Neshat i Shoji Azariego. Wizualizacje tych słynnych artystów tworzą sugestywny klimat dla opowieści o zderzeniu różnych światów.

Pastor szczęśliwie uniknął pokusy łatwej aktualizacji „Burzy", tańcem pokazuje za to złożone relacje międzyludzkie. A wprowadzając postać starego Prospera, nadaje spektaklowi charakter retrospektywnej, uniwersalnej przypowieści.

Reklama
Reklama

Powstała „Burza" wielokulturowa, w której taniec mający korzenie w europejskiej klasyce łączy się choćby z niepokojącym brzmieniem bębna daf, jako stary Prospero gra na nim irański wirtuoz Abbas Bakhtiari. A jednocześnie jest to widowisko spójne, estetycznie wysmakowane, w którym każdy najdrobniejszy element jest istotny.

Krzysztof Pastor zaskakuje odmienionym stylem choreograficznym. Zaciera tu granice między baletem a teatrem. W inny również sposób użył zespołu w scenach zbiorowych, w których tancerze tworzą morskie fale lub wirują niczym natchnieni derwisze.

A jednak jest to przede wszystkim spektakl kameralny. Choreograf buduje narrację opartą na piątce solistów, potrafiąc utrzymać dramaturgiczne napięcie. Ale też każdy z wykonawców to prawdziwa indywidualność.

Vladimir Yaroshenko (Prospero) i Maksim Woitiul (Ferdynand) są tancerzami z dorobkiem, nowe role mogą zaliczyć do kolejnych osiągnięć. Na gwiazdę Polskiego Baletu Narodowego wyrasta Yuka Ebihara, jej Miranda łączy delikatność z niezwykłym dynamizmem tańca. Świetnym Kalibanem jest Paweł Koncewoj, a najmłodszy w tym gronie Patryk Walczak zachwyca ulotnością jako Ariel.

Orkiestrę Opery Narodowej poprowadził Matthew Rowe. To trzecia na tej scenie w 2016 r. premiera, po Mozarcie i Richardzie Straussie przyszła kolej na barokowego Henry'ego Purcella. Ogromny to rozrzut stylów, ale efekt muzyczny za każdym razem bardzo dobry.

Teatr
Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień
Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama