Premiera "Halki" na krakowskim festiwalu Opera Rara

Miało być w Krakowie moniuszkowskie wydarzenie, wyszedł popis tupetu reżysera oraz braku talentu paru innych osób.

Publikacja: 02.02.2017 17:01

Foto: KBF/ Alicja Wróblewska

Premierę „Halki" zapowiadano jako hit krakowskiego festiwalu Opera Rara. Sięgnięto bowiem do tzw. wersji wileńskiej tej opery, skomponowanej dziesięć lat wcześniej w 1848 roku.

Nie ma w niej najbardziej znanych arii i tańców dopisanych przez Moniuszkę już w Warszawie. I dzięki temu jest wyrazisty dramat, ciekawe tworzywo dla teatru. Ta wartość tym razem okazała się przekleństwem.

Cezary Tomaszewski zrealizował „Halkę" zgodnie z obecną modą inscenizacyjną. Był więc dopisany, pełen banałów dialog Marii Fołtyn ze Stanisławem Moniuszką. Właściwa akcja rozgrywała się w domu kompozytora z udziałem jego gości. Mieszkanie było jednak całkowicie współczesne.

W takim wnętrzu dramat Halki reżyser usiłował zamienić w rodzaj opery buffa, kreśląc postaci toporną kreską. Najważniejszy był jednak dla niego katalog pomysłów stosowany w tzw. teatrze postdramatycznym: zatrzymywanie akcji, ingerencja w muzyczną narrację, histeryczne okrzyki, konwulsyjne ruchy, mające wzmocnić ekspresję.

Kiedy zasób tych chwytów się wyczerpał, pozostało jeszcze tylko jedno sztampowe dziś rozwiązanie: nagość. Goście Moniuszki zaczęli więc zdzierać odzienie z Halki, litościwie zostawiając ją w staniku i w majtkach. W takim też stroju, wróciwszy niby do wsi, poszła do kuchni gotować rosół.

Wszystko działo się bez związku z muzyką, z pogardliwą dla niej nonszalancją. I tylko momentami słychać było w orkiestrze, jak ciekawa to partytura i jak oryginalnie brzmi w wykonaniu wzmocnionej personalnie Capelli Cracoviensis specjalizującej się w wykonawstwie historycznym.

Dziwię się Janowi Tomaszowi Adamusowi, który jest doświadczonym dyrygentem, że przystał na takie traktowanie warstwy muzycznej, a co gorsza – dobrał do „Halki" takich śpiewaków, że słuchanie większości było chwilami męką.

Opera Rara – o międzynarodowym znaczeniu, dla której najwybitniejsi artyści europejscy przygotowują oryginalne projekty – własnym pomysłem sięgnęła dna. Miejmy nadzieję, że szybko się podniesie.

Premierę „Halki" zapowiadano jako hit krakowskiego festiwalu Opera Rara. Sięgnięto bowiem do tzw. wersji wileńskiej tej opery, skomponowanej dziesięć lat wcześniej w 1848 roku.

Nie ma w niej najbardziej znanych arii i tańców dopisanych przez Moniuszkę już w Warszawie. I dzięki temu jest wyrazisty dramat, ciekawe tworzywo dla teatru. Ta wartość tym razem okazała się przekleństwem.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Teatr
Polsko-amerykański musical o Irenie Sendlerowej w Berlinie
Teatr
„Zemsta”, czyli niebywały wdzięk Macieja Stuhra
Teatr
"Wypiór". Mickiewicz był hipsterem i grasuje na Zbawiksie
Teatr
Krystyna Janda na Woronicza w Teatrze TV
Teatr
Łódzki festiwal nagradza i rozpoczyna serię prestiżowych festiwali teatralnych