Ars Electronica – wizje i żarty

aktualizacja: 06.09.2015, 15:06

W festiwalu Ars Electronica w Linzu uczestniczą artyści z 75 krajów. Program pełen atrakcji ściąga do miasta nad Dunajem międzynarodowe tłumy fanów sztuki Nowych Mediów.

Korespondencja z Linzu

Nic dziwnego, że Linz chlubi się tytułem UNESCO City of Media Arts Najlepsza wystawa festiwalu „CyberArts 2015" prezentuje laureatów konkursu, na który nadesłano blisko trzy tysiące projektów. Wybrano na nią kilkanaście najlepszych prac, które zdobyły Grand Prix Golden Nica (wartość każdej nagrody 10 tys. euro) lub wyróżnienia.

Ich twórcy łączą sztukę wizualną z zaawansowaną technologią, a jednocześnie niosą ważne przesłanie filozoficzne lub społeczne, nie rezygnując z artystycznych ambicji Ale wystawa w OK. Centrum Sztuki Współczesnej zaczyna się dość przewrotnie, bo otwierająca ją instalacja Dmitry Morozova to urządzenie, w którym możemy zniszczyć dowolny elektroniczny gadżet (np. telefon komórkowy albo płytę CD), protestując przeciw zniewoleniu nimi rosnącej w konsumpcyjnej cywilizacji. Nasz akt protestu zostaje sfilmowany, a nagranie dźwięku roztrzaskiwanego urządzenia dostajemy w prezencie.

Dalej tonacja artystycznych wypowiedzi zmienia się. Nie brakuje głosów zupełnie serio. W instalacji Gilberto Esparza „Plantas Autofotosinteticas", zwycięzcy w kategorii Hybrid Art, jury doceniło, że wskazuje na „ potrzebę symbiotycznych ekologicznych rozwiązań, w zarówno w sensie rzeczywistym, jak i filozoficznym". Praca 40-letniego Meksykanina, choć przypomina z pozoru małe laboratorium chemiczne, zamknięte w szklanym boksie, to jak najbardziej dzieło sztuki, zaangażowanej w problemy ekologiczne współczesnego świata. Transparentna kula w jego centrum rozjaśnia się błyskami światła, czyli energią uwolnioną w procesie fotosyntezy roślin i mikroorganizmów, pochodzących z różnych miejskich ścieków. A w słuchawkach słyszymy towarzyszące zjawisku trzaski wyładowań. Autor pracy chce zwrócić naszą uwagę na konieczność przywrócenia biologicznej równowagi otaczającemu nas środowisku, jak i na możliwość powtórnego wykorzystania zanieczyszczeń jako źródła energii).

W kategorii Animacja komputerowa zwyciężyła Alex Verhaest z Belgii. Jej wideoinstalacja „Temps Mort/Idle Times" działa malarsko-filmowymi walorami, przypominając wizualną siłą i somnambulicznym rytmem nieco prace słynnego Amerykanina Billa Violi.

W instalacji Verhaest grupa postaci - członków rodziny - zebrała się przy stole i próbuje dzielić się emocjami i refleksjami po samobójczej śmierci ojca. Jednak nie potrafią nawiązać porozumienia i komunikują się między sobą tylko zdawkowymi zdaniami, jakby pogrążając w „martwym czasie". Część bohaterów wygląda współcześnie, a część jest wystylizowana na postacie z obrazów starych mistrzów (w stylu Cranacha Starszego). Praca ta z jednej strony mówi o powierzchowności naszych współczesnych relacji, braku uwagi i niemożności autentycznego porozumienia, z drugiej o uniwersalnych problemach przemijania (podkreślanych malarskimi symbolami, np. trzepoczącymi skrzydłami motyla i pojawiającymi się innymi owadami, jak w niderlandzkich martwych naturach z owocami i kwiatami są znakiem vanitas). Jury przyznając Alex Verhaest Grand Prix Golden Nica w kategorii Animacja komputerowa doceniło w jej pracy połączenie współczesnej technologii, ponadczasowości przekazu i piękno obrazu.

A jednocześnie uhonorowało nagrodą Golden Nica początkującego austriackiego artystę Gabriela Radwana, który używając bardzo prostych środków, zrealizował poetycką rysunkowo-filmową animację „Inside& Between" (w kategorii u19 –Create Your World, przeznaczonej dla startujących młodych do lat 19), inspirowaną muzyką z albumu „The Wall" Pink Floyd. Powstające na naszych oczach grafitowe rysunki pokazują artystę pochłoniętego pracą i tak głęboko zanurzonego w świecie iluzji, że kompletnie zapomina o otaczającym świecie. Jednocześnie w Linzu w przestrzeni „Cyber Arts" można spotkać światowe sławy, np. Jeffreya Shawa, pioniera eksperymentów z cyfrowymi obrazami, uhonorowanego także nagrodą, który osobiście prezentuje tu ponad 130 swoich wizualnych prac.

Przestrzenna instalacja „Chijkinkutsu" Japończyka Nelo Akamtsu (Grand Prix w kategorii Digital Musics&Sound Art) tworzy szczególną przestrzeń medytacyjną. Pod ścianami dużej sali stoją na półkach różnej wielkości szklane naczynia wypełnione wodą, na powierzchni której dryfują metalowe igły do szycia. Autor wykorzystując zjawisko geomegnetyzmu (stosowanego także w smartfonach) wprawia je w ruch. Subtelne dźwięki poruszających się igieł na wodzie rezonują poprzez szkło i tworzą delikatną muzyczną kompozycję, przenoszącą nas w inny wymiar rzeczywistości

Dwaj amerykańscy twórcy Courtney Brown i Shariff Razzaque, startujący w tej samej kategorii stworzyli z kolei dźwiękową rzeźbę „Rawr! A Study of Sonic Sculls" ryczącą głosem dinozaura. Wykorzystując badania naukowe, artyści odtworzyli głowę dinozaura – dokładnie hadrosaura lambeosaurusa, który dorastał do 7-12 metrów i miał wyjątkowo dużą czaszkę. Model jego głowy potraktowali jako instrumentu muzyczny. Dźwięk inicjują sami zwiedzający dmuchając w rodzaj gwizdka, a budowa krtani i kości czaszki modelowego „dinozaura" wzmaga efekt, bez użycia sztucznych syntezatorów. Twórcy twierdzą, że nie tylko „odzyskali" głos wymarłego gatunku, ale również umożliwiają nam w tym eksperymencie spotęgowania wewnętrznych sił. Chętnych do udziału - nie brakuje.

Artystyczno-naukowe aspekty prac, pokazywanych na CyberArts, miewają też żartobliwą stronę, jak choćby „erotyczne zabawki" , przyspieszające wzrost roślin, demonstrowane przez międzynarodową grupę artystów Pei-Ying Lin, Spela Petric, Dimitriosa Stamatisa i Jasminę Weiss. Albo filiżanek Agnes Meyer Brandis, w których można zaparzyć herbatę, wykorzystując tajemnicze zjawiska.

Współczesna sztuka mediów ma wiele wymiarów, można w niej m.in. tworzyć interaktywne instalacje lub obiekty, filmy i animacje komputerowe, komponować muzykę elektroniczną. Zainteresowanych nią nie brakuje, chociaż najlepsze dzieła powstają, gdy nie chodzi tylko epatowanie nowymi zdobyczami nauki i technologii. Artysta bez wyobraźni własnej wizji nie istnieje.

Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE