Sztuka

Wystawa #dziedzictwo w Muzeum Narodowym w Krakowie

Leon Wyczółkowski, „Portret Stanisława Witkiewicza z Wojciechem Rojem”, 1902
Muzeum
Gigantyczna wystawa „#dziedzictwo" prezentuje cenne skarby, ale głównie mówi o naszej tożsamości.

Ta największa od lat ekspozycja Muzeum Narodowego w Krakowie rozbudza wyobraźnię i zachęca do szukania odpowiedzi na pytania, z czym się identyfikujemy i co nas kształtuje. Jest naszą wizytówką, ale potrafi też zaskoczyć.

Do pokazu wybrano ponad 600 zabytków i dzieł sztuki z kolekcji tego największego i najstarszego z muzeów narodowych w Polsce. Wystawa wpisuje się w nadchodzące obchody stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę. A tytuł z hasztagiem, znakiem często używanym w mediach społecznościowych, podkreśla związki współczesności z przeszłością. Bo też poczucie tożsamości i zbiorowych więzi nie istnieje bez relacji z dziedzictwem kulturowym.

Wystawę otwiera księga darów dla muzeum z lat 1879–1894. Na pierwszej pozycji znajduje się w niej wpis obrazu Henryka Siemiradzkiego „Pochodnie Nerona", który dał początek krakowskim zbiorom. Samego dzieła nie ma na wystawie w Gmachu Głównym. Aby je zobaczyć, trzeba odwiedzić oddział muzeum w Sukiennicach, bo też skarbnicę narodowych dóbr tworzy wiele miejsc.

Ale i tak wystawa w Gmachu Głównym, zajmująca parter i dwa piętra, przyprawia o zawrót głowy. W pierwszej chwili pośród zgromadzonych dzieł i pamiątek czujemy się jak w labiryncie. Narracja zupełnie nie liczy się z chronologią. Mimo to totalny chaos nam nie grozi. Pokaz porządkują cztery hasła: „geografia", „język", „obywatele" i „obyczaj". Andrzej Szczerski, kurator wystawy i wicedyrektor muzeum, tłumaczy, że odpowiadają one kategoriom zaczerpniętym z antropologicznych i historycznych studiów nad kulturami narodowymi.

Pierwsza kategoria odnosi się do terytoriów, na których dana kultura wyrasta, choć z tą tezą można polemizować, powołując się na słowa Poety z „Wesela" Wyspiańskiego: „Po całym świecie możesz szukać Polski, panno młoda, i nigdzie jej nie najdziecie". Bo naprawdę jej miejsce jest w sercu: „A to Polska właśnie".

Na początek geograficznego rozdziału mamy mnóstwo map dawnej Rzeczypospolitej, ale przebija je malarska wizja współczesnego artysty – „Kolebka chrześcijaństwa i demokracji" Włodzimierza Pawlaka z 1988 roku. Tu mapa Polski pozornie wygląda mocarstwowo. Gdy spojrzymy uważnie, dostrzeżemy nieustannie zmieniające się granice, otoczone tłumem historycznych postaci – polskich królów, wodzów, przywódców wszystkich epok.

Wyodrębnionym kategoriom towarzyszy mnóstwo dygresji. Geografia to również pejzaże polskich miast i wsi, m.in. Bernarda Bellotta, Leona Wyczółkowskiego, Jana Stanisławskiego, Juliusza Kossaka, Józefa Pankiewicza. Ale też Europa i świat, czyli fale politycznych emigracji, czy pasje odkrywania innych ziem i kultur przez artystów, czego przykładem choćby „Szkicownik z podróży do Konstantynopola" Jana Matejki. Nie brakuje dowodów wkładu Polaków w cywilizacyjny rozwój świata, zaczynając od przełomowego dzieła Mikołaja Kopernika „De revolutionibus orbium coelestium libri".

Identyfikacja z językiem to kategoria absolutnie niepodważalna dla zachowania narodowej tożsamości. Doskonale o tym wiemy od czasów zaborów. Wystawa przypomina, że utratę niepodległości przetrwaliśmy dzięki literaturze romantyków. Przywołuje też inne fundamentalne dzieła, jak XVI-wieczny krakowski druk „Odprawy posłów greckich" Jana Kochanowskiego czy egzemplarz wydania Ustawy Rządowej z 3 maja 1791 roku.

Trzeci temat „Obywatele" najbardziej zbliża pokaz do idei słynnej wystawy Marka Rostworowskiego „Polaków portret własny" z przełomu lat 1979/1980, do której ta ekspozycja programowo się odwołuje. Obejmuje wizerunki książąt, królów (nieoczekiwanie zaczynając od legendarnego Lecha, założyciela pierwszej stolicy Polski, Gniezna) i narodowych bohaterów. A obok mamy mieszczan, chłopów, przedstawicieli grup etnicznych, narodowych i religijnych, zamieszkujących polskie ziemię i współtworzących polską kulturę. Są tu anonimowe zdjęcia i obrazy, jak i znane dzieła: Jacka Malczewskiego, Olgi Boznańskiej, Witkacego, Andrzeja Wróblewskiego

Czwarta kategoria „Obyczaj" odwołuje się do różnych tradycji religijnych i obrzędów, m.in. symbolizowanych przez współczesny obraz Jarosława Modzelewskiego z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej w tle. A także do codzienności, obrazowanej przez rzemiosło artystyczne, projekty mebli, modę – od szlacheckich kontuszy do sukni „Motyl" Karoliny Paroll dla Mody Polskiej, inspirowanej witrażami Mehoffera.

Na drugą, skromniejszą część wystawy składają się obiekty pozwalające pogłębić główne wątki, a całość kończy instalacja „Ikono-sfera" z fotograficznymi portretami najpopularniejszych postaci i dzieł, kadrami z kultowych filmów i literackimi cytatami. Można ją potraktować jako zwieńczenie wystawy albo łącznik ze stałą ekspozycją polskiej sztuki współczesnej w Muzeum Narodowym w Krakowie.

Mimo że wystawa o dziedzictwie jest ogromna, pozostawia poczucie pewnego niedosytu. Kreuje pozytywny wizerunek, co ma swą wartość. Jednak przydałoby się też podjęcie dyskusji z polskimi mitami.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL