Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sztuka

Prof. Marian Wolski: „Dama z gronostajem” była chroniona przez prawo

PAP/ Jacek Bednarczyk
Pienišdze ze sprzedaży bezcennej kolekcji powinny wrócić do Polski – mówi były prezes Fundacji Czartoryskich.

Rzeczpospolita: Dlaczego odszedł pan z Fundacji Czartoryskich?

Prof. Marian Wolski, były prezes zarzšdu Fundacji Czartoryskich: 23 grudnia 2016 roku wraz z wiceprezesem Rafałem Slaskim złożyliœmy dymisję, z powodu utraty zaufania do fundatora i częœci członków rady Fundacji Czartoryskich.

To był jedyny powód?

Tak.

Minister Piotr Gliński mówił, że „poprzedni zarzšd okazał się mało sprawny i fundator postanowił go zmienić".

Zarzšd nie został zmieniony, tylko sam ustšpił, motywujšc to utratš zaufania do fundatora. 19 grudnia 2016 roku minister Gliński skierował do nas list, w którym proponował zarzšdowi dalszš współpracę i opiekę nad zbiorami Czartoryskich. Minister w tym liœcie podziękował mi i wiceprezesowi Slaskiemu za konsekwentnš dbałoœć o dobra kultury, liczšc na udanš współpracę. Czy tak minister Gliński zwracałby się do nieudolnego zarzšdu? Nigdy nie formułowano zastrzeżeń do naszej pracy i nic mi nie wiadomo, aby chciano nas usunšć, choć – patrzšc na całš sprawę ex post – wyobrażam sobie, że w kwestii sprzedaży kolekcji mogliœmy być postrzegani jako osoby nieprzydatne, gdyż nie chcieliœmy uczestniczyć w tej transakcji, która stała się przedmiotem sporów.

Nie było tak, że Zarzšd żšdał pieniędzy od Skarbu Państwa?

Wiceminister kultury Jarosław Sellin w wywiadzie transmitowanym 29 grudnia 2016 roku w TVN24 wskazał, że Zarzšd ustšpił, gdyż miał zażšdać 2 mld zł dla Fundacji za kolekcję, a na to nie było stać Skarbu Państwa i dlatego ustšpiliœmy. Nigdy nie uczestniczyliœmy w żadnych rozmowach w minerstwie nt. sprzedaży. Jako zarzšd, a także osobiœcie, nie składaliœmy takich propozycji. Wiem, że wiele osób odebrało wypowiedŸ ministra Sellina jako sugestię, że to zarzšd Fundacji pod moim kierownictwem chciał sprzedać zbiory i uzyskać z tego korzyœć, ale podkreœlam ponownie, że okolicznoœci takie nie miały miejsca.

Dlaczego stracił pan zaufanie do księcia Czartoryskiego?

W paŸdzierniku 2016 roku przygotowaliœmy obchody 25-lecia Fundacji i 140-lecia otwarcia Muzeum Ksišżšt Czartoryskich w Krakowie po przywiezieniu zbiorów z Paryża. To był koniec naszej trzyletniej kadencji, jako zarzšdu i tego dnia zostaliœmy na zebraniu rady wybrani ponownie, z najlepszymi ocenami i podziękowaniem za dotychczasowš działalnoœć na kolejnš trzyletniš kadencję. Na przełomie listopada i grudnia dowiedzieliœmy się nieoficjalnie o rozmowach prowadzonych przez ministra prof. Piotra Glińskiego z Czartoryskim.

Ale może od poczštku.

W lutym 2016 roku Czartoryski poprosił zarzšd, żebyœmy mu zorganizowali spotkanie z ministrem Glińskim. Nowy minister nie znał Czartoryskiego, który był wczeœniej u wszystkich ministrów, poczšwszy od Rostworowskiego w 1991 roku, kiedy zakładał fundację.

Czego miało dotyczyć?

Przyszłoœci muzeum, którš konstruowaliœmy wspólnie z radš, dšżšc do stworzenia niezależnego prywatnego Muzeum Ksišżšt Czartoryskich, na wzór przedwojennego. Czartoryski, jako osoba starsza, prosił o spotkanie około południa, żeby mógł dojechać i wrócić, bez nocowania w Warszawie. Prosił też, żebym ja był przy spotkaniu lub inny przedstawiciel zarzšdu, mówišc, że obdarza nas pełnym zaufaniem. Nie chciał sam jechać, chciał mieć też swojš stałš tłumaczkę, która od poczštku wolnej Polski tłumaczyła podczas spotkania, pisma, posiedzenia rady oraz prawnika. Ministerstwo zgodziło się na spotkanie, ale wieczorem o 19 w restauracji na Saskiej Kępie. Czartoryski pamiętajšcy sprawę „Sowy i przyjaciół” nie zgodził się na takš formułę spotkania. Powiedział, że stać go na obiad, nie chce być zapraszany i zależy mu na zwyczajnym spotkaniu roboczym w ministerstwie w godzinach jego urzędowania, w gabinecie ministra.

Czartoryski pamiętajšcy sprawę „Sowy i przyjaciół” nie zgodził się na takš formułę spotkania. Powiedział, że stać go na obiad, nie chce być zapraszany i zależy mu na zwyczajnym spotkaniu roboczym w ministerstwie w godzinach jego urzędowania, w gabinecie ministra.

Do spotkania nie doszło?

Nie. Czartoryski poprosił nas, żebyœmy odmówili spotkania i poprosili o kolejne, stosownie do kalendarza ministra w dzień w ministerstwie. Niestety, sytuacja się powtórzyła. Minister Gliński chciał się spotkać z Czartoryskim wieczorem w restauracji, a nie u siebie w ministerstwie w cišgu dnia. Chciał, żeby spotkanie odbyło się bez przedstawicieli fundacji, tłumacza, prawnika. Oferował swojego tłumacza i prawnika. Czartoryski odmówił.

Co działo się póŸniej?

Sprawa toczyła się dziwnie. 11 maja 2016 roku minister z mównicy sejmowej, przedstawiajšc audyt rzšdów PO–PSL, powiedział, że jednym z zaniedbań poprzedników jest nierozwišzanie sprawy Muzeum Ksišżšt Czartoryskich i stwierdził, że sprawa jest pilna, gdyż „Dama z gronostajem" jest zagrożona, jeœli chodzi o stan posiadania. 30 czerwca wystosował bezpoœrednio do Czartoryskiego list, w którym zaproponował zakup zbiorów, proszšc o pomijanie w dalszych kontaktach zarzšdu fundacji.

Dlaczego?

To minister powinien odpowiedzieć na to pytanie. Zarzšd statutowo był jedynym ciałem upoważnionym do reprezentowania fundacji na zewnštrz. Pewne kompetencje przysługiwały Czartoryskiemu jako przewodniczšcemu rady fundacji, ale to zarzšd był upoważniony do składania oœwiadczeń woli. Premier Gliński zaproponował kupno dzieł z kolekcji Czartoryskich niewłaœciwej osobie, bo właœcicielem była instytucja, a nie osoba fizyczna.

Jakie sš tego konsekwencje?

Czartoryski na list nie odpowiadał. Wiem, że minister Gliński zwracał się do osób bliskich Czartoryskiemu z proœbš o odpowiedŸ na list, upatrujšc w zarzšdzie osoby blokujšcej dostęp do Czartoryskiego. Kiedy zaprosiliœmy ministra Glińskiego na jubileuszowš sesję do Krakowa, nie przyjechał. Czartoryscy wyjechali do Madrytu. Po kilku dniach dowiedziałem się, że byli w Warszawie na spotkaniu z ministrem. Utraciliœmy zaufanie do fundatora przez zakulisowe rozmowy, które stawiały zarzšd w sytuacji bardzo dwuznacznej.

Minister Gliński tłumaczył, że kupujšc kolekcję, rzšd PiS zabezpieczył interes Polski. Mówił też, że poprzednicy próbowali kupić kolekcję.

W dokumentach fundacji nie było informacji, żeby wczeœniej były toczone rozmowy, o których mówi minister Gliński. Ja spotkałem się z ministrem Zdrojewskim raz i wielokrotnie z minister Omilanowskš. Zapytałem minister, czy rozpatrywana jest opcja kupna przez państwa zbiorów. Odpowiedziała, że jej rzšd nie kupi kolekcji Fundacji Czartoryskich, bo nie będzie angażował olbrzymich œrodków, gdy nie jest to konieczne.

Minister Gliński powiedział, że poprzednicy z PO również toczyli rozmowy ws. kupna muzealiów. Minister Bogdan Zdrojewski prowadził rozmowy z Czartoryskim...

Nic mi o tym nie wiadomo. My prowadziliœmy rozmowy dotyczšce powołania do życia niezależnego muzeum w formule partnerstwa publiczno-prywatnego.

Minister mówi o zakupie kolekcji, za czasów rzšdów PO, za 300 mln zł.

Nie było takich rozmów od czasu kiedy ja byłem prezesem zarzšdu Fundacji, czyli od paŸdziernika 2013 roku, chyba że były prowadzone za plecami zarzšdu.

Minister mówi, że dzieła mogły opuszczać Polskę, mogły nie być wystawiane i rzšd je uratował.

Prawo chroniło kolekcję Czartoryskich, nie pozwalajšc na wywiezienie jej, ani jej elementów, bez zgodny ministra. Czartoryski nie miał prawa sprzedać kolekcji, bo nie był jej właœcicielem. W 1991 roku, zakładajšc Fundację wieczyœcie zrzekł się swoich praw na powołanš fundację. Dzieła były własnoœciš polskiej osoby prawnej, realizujšcej wyłšcznie cele społecznie użyteczne, o czym stanowi polskie prawo. Nie mogły być wywiezione lub trwale niedostępne dla publicznoœci, gdyż byłoby to sprzeczne z prawem i statutem fundacji. Za moich czasów fundacja nigdy nie blokowała ekspozycji muzealiów.

Państwo zrobiło dobry interes, kupujšc dzieła za 420 mln zł?

Twierdzenie, że państwo będzie najlepszym właœcicielem zbiorów, jest myœleniem socjalistycznym. Pozostaje pytanie, jak państwo będzie zajmować się tymi zbiorami za kilkanaœcie lat? Czy tak samo jak dworami i pałacami, do których zrujnowania dopuœciło? Suma jakš zapłacono za kolekcję nie była ekwiwalentna. Sprzedaż muzealiów za 5 proc. ich wartoœci była działaniem na szkodę fundacji.

Minister Gliński mówi, że został nakłoniony przez muzealników do zakupu.

W grudniu 2015 roku został skierowany do prezydenta Dudy apel ludzi kultury i nauki Krakowa o pomoc w utworzeniu niezależnego prywatnego Muzeum Ksišżšt Czartoryskich w Krakowie. Pod apelem podpisało się ponad czterdzieœci osób, w tym najwybitniejsi rektorzy szkół wyższych Krakowa, dyrektorzy muzeów krakowskich, włšcznie z dyrektorem nominatem Muzeum Narodowego w Krakowie dr hab. Andrzejem Betlejem, naukowcy, badacze i ludzie kultury. Czy ci sami ludzie mieli nakłaniać ministra Glińskiego do zakupu kolekcji?

Ile warta była kolekcja?

Nie została wyceniona przed sprzedażš. Nie uaktualniono spisów inwentarzowych. Opieramy się na szacunkowych wartoœciach, które mogš oscylować wokół 10 mld zł. A prawda jest taka, że te dzieła, głównie „Dama", były bezcenne.

Pienišdze ze sprzedaży miały wspierać polskš kulturę, a zasiliły inne fundacje.

Ponieważ dopuszczaliœmy taki rozwój sytuacji, złożyliœmy dymisję 23 grudnia 2016 roku. W oœwiadczeniu z tego dnia ostrzegaliœmy o tego typu możliwoœci.

Minister Gliński, komentujšc transfer pieniędzy do Liechtensteinu, mówi, że nie może ingerować w to, co dzieje się z prywatnymi œrodkami po transakcji.

MKiDN jest organem nadzoru nad fundacjš z uwagi na jej kulturalny charakter. Zgodnie z art. 13 ustawy o fundacjach minister może wystšpić do sšdu o uchylenie uchwały zarzšdu fundacji, pozostajšcej w rażšcej sprzecznoœci z jej celem albo z postanowieniami statutu fundacji lub przepisami prawa. Właœciwe działania powinna poprzedzać odpowiednia kontrola.

Prokuratury?

Wyobrażam sobie, że rzšd we własnym interesie zadba o wyjaœnienie tej sprawy.

Czy kupno przez państwo dzieł z Fundacji Czartoryskich zasługuje na miano afery?

Prokuratura i sšd powinny odpowiedzieć na to pytanie.

Jak powinna skończyć się sprawa?

Pienišdze powinny wrócić z Liechtensteinu do Polski i służyć polskiej kulturze i polskiej racji stanu. Ufam, że wymiar sprawiedliwoœci państwa polskiego do tego doprowadzi.

rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL