Sztuka

Rubens: malarz na usługach książąt

Peter Paul Rubens, Autoportret, 1623
The Royal Collection, Londyn
Paryska wystawa w Muzeum Luksemburskim jako pierwsza ukazuje mało znaną część twórczości Rubensa.

Korespondencja z Paryża

Bardzo często postrzega się Petera Paula Rubensa jako protoplastę współczesnych artystów-przedsiębiorców: świetnie ubranych, o nienagannych manierach i znakomitym piarze, co pozwala na ciągłe kontrolowanie ich obecności na rynku sztuki. Olbrzymie pracownie takich dzisiejszych twórców jak Jeff Koons, Damien Hirst czy Takashi Murakami, w których zatrudnione są dziesiątki asystentów, z całą pewnością przypominają XVII-wieczne atelier flamandzkiego mistrza.

O ile historycy sztuki bardzo często zarzucają Rubensowi, że podpisywał swoim nazwiskiem płótna prawie w całości namalowane przez jego uczniów, o tyle zarzut tego typu niezmiernie rzadko pada w stosunku do najbardziej komercyjnych artystów współczesnych. Wręcz przeciwnie, ich zasady funkcjonowania traktowane są jako przejaw emancypacji kreatorów oraz symptom nowoczesności.

Najdroższy klasyk

Między najbardziej obecnymi na rynku artystami współczesnymi a Rubensem istnieje jednak zasadnicza różnica. Miejsce w historii sztuki tego ostatniego zostało zweryfikowane przez kilka wieków historii, słynne muzea, pokolenia krytyków, kolekcjonerów, marszandów oraz amatorów sztuki.

Sprzedany 10 lipca 2002 roku na aukcji w Sotheby’s w Londynie obraz „Rzeź niewiniątek” (1608 – 1609) za równowartość prawie 70 milionów dolarów (aktualnie wyceniany na 71 milionów euro) do dzisiaj pozostaje dziewiątym najdroższym obrazem świata. Jest jednocześnie najdroższym dziełem sztuki dawnej. W tej kategorii Peter Paul Rubens króluje w sposób niepodważalny.

Obrazy jego autorstwa na rynku pojawiają się rzadko, ale zawsze osiągają bardzo wysokie ceny, zostawiając daleko w tyle Rembrandta (najwyższa cena osiągnięta za jego dzieło to niespełna 33 miliony euro), Tycjana (rekord: 13 milionów euro), Velazqueza czy Canaletta (obydwaj uzyskali najwyższe ceny 12,5 miliona euro).

Artysta i dyplomata

Niezależnie od talentów menedżerskich Rubens cieszy się również sławą autora scen rodzajowych wypełnionych aktami kobiet o bardzo obfitych kształtach, nawet jak na XVII wiek. Był jednym z nielicznych w historii artystów, którzy poważnie zajmowali się dyplomacją. Ta dziedzina – według złośliwych – była główną przyczyną wszelkich słabości charakteryzujących płótna powstałe w jego pracowni.

Prawie nikt nie zwraca uwagi na to, że dobre wykształcenie humanistyczne oraz duże obycie pozwoliły Rubensowi na bliskie kontakty z większością wpływowych dworów królewskich XVII-wiecznej Europy.

Był też artystą niezmiernie cenionym, któremu powierzano delikatne misje portretowania księżniczek na wydaniu. Nietrudno sobie wyobrazić, że malowanie wizerunków przyszłych koronowanych głów było bliskie posługiwaniu się Photoshopem w XXI wieku i wiązało się z umiejętnym podkreślaniem zalet oraz kamuflowaniem defektów.

Portretowanie członków rodzin królewskich narzucało odpowiedni sposób bycia i typ konwersacji prowadzonych z modelami podczas długich seansów. Rubens najwyraźniej był mistrzem w tej dziedzinie, gdyż powierzano mu portretowanie tych samych osób, które korzystały z usług tak genialnych portrecistów jak Diego Velazquez, Philippe de Champaigne (autor słynnego portretu kardynała Richelieu) czy Anton van Dyck.

Wystawa w Muzeum Luksemburskim w Paryżu zatytułowana „Portrety książęce” wydaje się pierwszym w historii pokazem koncentrującym się na marginesowo traktowanym aspekcie twórczości tego słynnego malarza barokowego.

Pałac królowej

Dla organizatorów pokaz ma dwóch bohaterów: Marię Medycejską, matkę Ludwika XIII, jedną z najbardziej wpływowych osobistości politycznych XVII-wiecznej Europy, oraz jej ulubionego portrecistę, a zarazem najsłynniejszego malarza epoki, czyli Rubensa. Pokaz ten jest jednak przede wszystkim odpowiednikiem albumu rodzinnego wpływowej królowej.

Pałac Luksemburski, w którym mieści się francuski Senat oraz od 1750 roku usytuowane jest najstarsze muzeum francuskie, został zbudowany na początku XVII wieku właśnie na życzenie Marii Medycejskiej i większość zaprezentowanych na wystawie obrazów powstała z myślą o dekorowaniu jego wnętrz.

Niemniej ich prezentacja została przygotowana dla współczesnego widza. Oglądając ekspozycję, powoli poznaje on źródła inspiracji Rubensa, który chętnie posługiwał się doświadczeniami innych wybitnych malarzy swojej epoki. Następnie towarzyszy artyście na kolejnych dworach Europy: w Brukseli i Madrycie, by ostatecznie kontemplować wyidealizowane przedstawienia członków najbliższej rodziny Marii Medycejskiej.

Dla niektórych historyków: pamięć o francuskiej królowej nigdy nie przetrwałaby równie silnie, gdyby Rubens nie przyjął w 1622 roku intratnego zamówienia na cykl obrazów opowiadających jej życie w dziewiętnastu epizodach. Na pokazie zaprezentowano portret Ludwika XIII pochodzący z tego okresu.

Obrazem najbardziej ściągającym uwagę jest wypożyczony z Prado w Madrycie namalowany wspólnie z Brueglem Starszym portret infantki Izabelli Klary Eugenii. Pokazuje on niemłodą już księżniczkę zasiadającą na czerwonym fotelu w nietypowej scenerii. Jej koronkowe ubrania odtworzone są z niebywałą pieczołowitością godną Velazqueza, ale o dziwo głównym tematem obrazu wydaje się rozciągający się za aksamitną kurtyną sielankowy pejzaż. Dzieło to należy z całą pewnością do najbardziej odbiegających od kanonów narzucanych przez epokę, w której powstało.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL