Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sztuka

Klštwa Mony Lisy

Wikimedia
Jeden z najsłynniejszych portretów namalowany przez Leonarda da Vinci to nie tylko niezwykłe dzieło sztuki budzšce podziw. Dziœ wszyscy chcš zarobić na Monie Lisie.

Wszystko zaczęło się pod koniec 1962 roku, kiedy Mona Lisa opuœciła Francję na pokładzie statku płynšcego do USA. Traktowany jak ikona kultury portret doczekał się powitania nie tylko przez tłum fotoreporterów, ale i amerykańskš parę prezydenckš. Tłumy pielgrzymowały, do muzeum MoMa, w cišgu miesišca Mona Lisę zobaczył milion ludzi.

– To wtedy przestała być dziełem sztuki i stała się obiektem masowej konsumpcji – uważa Robert Hughes. – Oglšdano jš jak zdjęcie w kolorowym piœmie, zwiedzajšcy rzucali na niš okiem i szybko zapominali. Tak się zaczęła koszmarna wizja przyszłoœci.

Tę wizję przedstawia i uzasadnia Robert Hughes (1938-2012), krytyk sztuki i zarazem autor scenariusza oraz narrator filmu. Przez 50 lat obserwował on i komentował zjawiska rynku sztuki. W 1970 roku zaczšł pisać w tygodniku „Time”, wtedy najważniejszym w USA. Do œrodowiska sztuki wprowadzał go Robert Rauschenberg, artysta, z którym przyjaŸnili się do końca.

Po raz pierwszy Hughes zainteresował się sztukš w 1966 roku we Florencji, którš wtedy nawiedziła wielka powódŸ. Na ochotnika zgłosił się wówczas do pomocy w ratowaniu znajdujšcych się tam bezcennych dzieł. I jak zauważa w filmie – dzisiejszy œwiat sztuki nie ma nic wspólnego z tamtym, który spowodował, że to sztuka stała się treœciš jego życia.
– Z rosnšcym niesmakiem obserwuję fetyszyzację, szalony wzrost cen oraz wpływ tych zjawisk na artystów – uważa Robert Hughes. – Zależnoœć między pieniędzmi i sztukš jest klštwš, która zawisła nad metodami tworzenia dzieł. Ich ceny idš w górę dzięki promocji, a nie wartoœci. Obok rynku narkotyków rynek sztuki jest największš nieuregulowanš gałęziš gospodarki œwiatowej. Roczna sprzedaż dzieł sztuki sięga 18 miliardów dolarów. Jak powiedział kiedyœ Warhol: „dobry interes jest najlepszš sztukš”.

Wœród artystów, którzy zyskali nadmuchany rozgłos, wymienia właœnie m.in. tego ostatniego, a także – Jeffa Koonsa czy Damiena Hearsta.

Film pokazuje parę sędziwych kolekcjonerów opowiadajšcš, ze można było wówczas kupować dobrš sztukę z pensji, którymi dysponowali – ona była nauczycielkš, on pracował na poczcie. Zgromadzili ponad 4 tysišce dzieł, przeznaczajšc na to jednš pensje miesięcznie. – Kupowaliœmy je, bo były piękne, przemawiały do nas – wyjaœniajš. – Lubiliœmy na nie patrzeć.

Na swej pasji nie wzbogacili się - całš kolekcję podarowali prestiżowemu muzeum.
W 1973 roku na aukcji w Sotheby’s sztuka stała się towarem, o czym szczegółowo opowiada Hughes komentujšc archiwalne materiały z aukcji. Na poczštku lat 80. ubiegłego wieku ceny stały się niebotyczne, a sztuka – w przeważajšcej częœci – inwestycjš. Dokument przypomina najbardziej spektakularne transakcje z tamtych czasów. Odtšd dziełastały się trofeami.

– Przestano je oceniać ze względu na kryteria estetyczne – zauważa Hughes. – Liczyła się tylko cena, a nowymi arbitrami smaku stały się domy aukcyjne. Ceny obrazów pełniš rolę kulturowš, majš nas oœlepić, żebyœmy nie byli w stanie samodzielnie ich ocenić.

Film podaje przykłady i rozważa, co się dzieje, gdy gust prywatnych kolekcjonerów zaczyna wpływać na muzea i gdy powstajš globalne marki – od Guggenheim (także w Abu Dhabi) do filii Luwru tamże. Zachwycajšce czy przerażajšce? I po co nam w ogóle sztuka?...
Premiera œwietnego, mšdrego, skłaniajšcego do głębszych refleksji dokumentu „Klštwa Mony Lisy” we czwartek 13 kwietnia o godz. 18.30 w TVP Kultura.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL