Frederick Trump. Szybki rozwój za publiczne pieniądze

aktualizacja: 09.09.2017, 14:47
Donald Trump i jego ojciec w 1987 roku w Central Parku
Donald Trump i jego ojciec w 1987 roku w Central Parku
Foto: nytimes.com

W jaki sposób ojciec prezydenta Stanów Zjednoczonych posiłkował się pomocą publiczną w rozwijaniu firmy w oszałamiającym tempie 25 procent rocznie.

REDAKCJA POLECA

Wielki kryzys z lat 1929-1933 wywołał lawinę programów stymulacyjnych, które miały poprawić sytuację Amerykanów. Frederick Trump – ojciec Donalda – korzystał przede wszystkim ze wsparcia  Federal Housing Administration (FHA).  Pomoc ze strony FHA polegała przede wszystkim na przekazywaniu prywatnym firmom budowlanym terenów publicznych po niskiej cenie.

Pierwsza połowa lat czterdziestych była okresem  szybkiego rozwoju gospodarczego Stanów Zjednoczonych, a wielki kryzys dawno się skończył. Stopa bezrobocia spadła do niskiego poziomu m.in. dzięki powołaniu milionów mężczyzn do wojska i zamówieniom wojennym,  które skutecznie pobudziły amerykańską gospodarkę. Obawiano się jednak, że powrót milionów żołnierzy do domu i spadek zamówień wojskowych spowoduje  pojawienie się nowej recesji i kryzysu. Program wsparcia rynku nieruchomości kontynuowano poprzez dotowanie domów dla weteranów wojennych. Z jednej strony chodziło o wynagrodzenie zasłużonych żołnierzy, którzy odbyli służbę wojskową,  narażając się na utratę zdrowia i życia, a z drugiej o zabezpieczenie  amerykańskiej gospodarki przed recesją.  Z punktu widzenia przedsiębiorców perspektywy były więc obiecujące. Po wojnie Fred Trump nadal mógł  uzyskiwać grunty publiczne po niskiej cenie. Budował na nich  osiedla domów i apartamentowców dla weteranów. Decyzje o przyznaniu gruntu i jego cenie  podejmowali lokalni politycy z Partii Demokratycznej.

Z czasem pojawiły się coraz liczniejsze głosy o tym, że współpraca biznesu i polityków w Nowym Jorku nosi znamiona korupcji. Aby to wyjaśnić w 1954 roku powołano komisję senacką.  Zeznania przed nią złożył także sam Fred Trump. W przeciwieństwie do innych przedsiębiorców, którzy zostali wezwani w charakterze świadków, nie powołał się na piątą poprawkę i chętnie składał zeznania. Efekty pracy komisji były druzgocące, ponieważ okazało się, że polityk nowojorski Tommy Grace otrzymywał znaczące sumy pieniędzy od swojego brata. Tymczasem ten ostatni był zatrudniony w firmie prawniczej, która otrzymywała zlecenia od deweloperów, wśród których był także Trump. Łatwo zauważyć, że w ten właśnie sposób pieniądze od przedsiębiorców mogły przepływać do polityka. Wprawdzie Fred Trump nie został w żaden sposób skazany, nie znalazł się nawet na ławie oskarżonych, niemniej jednak po tym skandalu stracił on już dalszą możliwość ubiegania się o środki z FHA.

Skandal nie przeszkodził  Fredowi Trumpowi z korzystania z kolejnego programu rządowego. Chodzi  o The Limited Profit Housing Companies Act z 1955 roku. Oferował on przedsiębiorcom gwarantowaną stopę zwrotu. Mogli oni uzyskać nisko oprocentowane kredyty inwestycyjne ze sztywnym  oprocentowaniem na poziomie 1,5% rocznie, a następnie na osiedlach wybudowanych na publicznych gruntach  pobierać opłatę z tytułu najmu rzędu 7,5% w skali roku. Jakby tego było mało, przedsiębiorcom przysługiwały też ulgi podatkowe. Program był tak skonstruowany, że w interesie Trumpa leżało maksymalne zawyżenie kosztów budowy  po to, aby otrzymać jak najwięcej nisko oprocentowanych kredytów i  ulg podatkowych. W jaki sposób robił to w praktyce? Wykorzystał tutaj działania między swoimi spółkami zależnymi po to żeby naginać prawo. Przykładowo, jedna z firm Trumpa  zajmowała się leasingowaniem sprzętu. Zakupiła ona używane  ciężarówki w cenie dwa tysiące sześćset dolarów za sztukę, a następnie były one wynajmowane innej firmie Trumpa po zawyżonej cenie. Szacuje się, że jedna ciężarówka przyniosła aż dwadzieścia jeden tysięcy dolarów wpływu z tytułu wynajmu, czyli kilkakrotnie więcej niż cena zakupu. Ten sam mechanizm stosowano także w przypadku innego sprzętu, np. maszyn do zrywania podłóg. Dwie z nich  zostały kupione za pięćset dolarów przez jedną firmę, a następnie po wynajęciu drugiej firmie Trumpa wpłynęło z tego tytułu aż osiem tysięcy dwieście dolarów.

Działania Freda Trumpa zostały zdemaskowane przez komisję Mitchell Lama działającą w połowie lat sześćdziesiątych, która wykazała szereg nieprawidłowości. Nie były to jednak naruszenia sprawiające, że mógł on zostać skazany. Było to nagięcie źle skonstruowanego prawa, niemniej jednak w późniejszym okresie stracił on w zasadzie  dostęp również do tych programów. Wprawdzie formalnie mógł się ubiegać o to dofinansowanie, lecz w praktyce nie miał już na to żadnych szans. W późniejszym okresie Fred Trump zajmował się  głównie prowadzeniem biznesu opartego na wynajmie wcześniej wybudowanych nieruchomości, wspierał też swojego syna, natomiast on, jako przedsiębiorca, od połowy lat sześćdziesiątych zakończył swoją aktywną karierę.

Szacuje się, że pod koniec lat siedemdziesiątych fortuna Trumpa była warta dwieście milionów dolarów. Pieniądze miały wówczas kilkukrotnie wyższą siłę nabywczą niż obecnie. Jego stopa zwrotu z kapitału własnego wynosiła dwadzieścia pięć procent rocznie, przez kilkadziesiąt lat. Jest to wynik, które nie powstydziłby się sam Warren Buffet. Strategia, która opierała się na umiejętnym wykorzystaniu pomocy publicznej i dobrych relacjach z politykami, wykorzystaniu luk w prawie była zatem niezwykle skuteczna.

Nie były to jedyne źródła sukcesu Freda Trumpa. Od czasów młodości aż po starość Fred Trump był osobą niezwykle zaangażowaną zawodowo. Mówi się wręcz o jego pracoholizmie. Spędzał w pracy sześć dni w tygodniu , kilkanaście godzin na dobę. Inne źródło sukcesu to z pewnością kontrolowanie kosztów, co jest oczywiście niezbędne w tej branży. Rodzina żyła dość wystawnie, zamieszkiwała obszerny dom na obszarze Jamaica Estates, w dzielnicy Queens. Do jej dyspozycji  była służba domowa. Tymczasem na placu budowy ojciec prezydenta Stanów Zjednoczonych nieustannie ciął koszty, krążą wręcz historie o tym, że przebywając na budowie osobiście  zbierał upuszczane przez pracowników gwoździe.

Trump stosował nowoczesne jak na tamte czasy techniki marketingu. Przykładowo samoloty zrzucały ulotki z reklamą jego nowo budowanego osiedla. Co więcej, na ulotkach były dostępne kupony rabatowe, dzięki którym można było kupić mieszkanie kilka procent taniej.   Chętnie stosował też reklamy na bilbordach. Potrafił zjednać sobie dziennikarzy, fundując im np. darmowe przyjęcia i lunche. Dzięki temu w prasie cieplej pisano o jego projektach. Trump trafnie zauważył, że PR jest skuteczniejszy od  rubryk reklamowych. Ludzie dość sceptycznie podchodzili do reklamy, natomiast pochlebny artykuł napisany przez uznanego dziennikarza cieszył się dużo większą wiarygodnością.

Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE