Paweł Suwała, Union Investment TFI: To nie są kosztowne programy

aktualizacja: 15.02.2017, 20:00
Foto: materiały prasowe

W propozycji Ministerstwa Rozwoju widzimy bardzo duży potencjał w zakresie rozwoju pracowniczych programów emerytalnych w Polsce - mówi Paweł Suwała, dyrektor działu klienta instytucjonalnego Union Investment TFI.

REDAKCJA POLECA

Rz: Jak ocenia pan dotychczasowy sposób funkcjonowania PPE?

Paweł Suwała: Pracownicze programy emerytalne w wielu krajach zachodnich są standardem. W Polsce te trzeciofilarowe programy, wprowadzone przy okazji reformy emerytalnej z 1999 r., nie cieszą się dużą popularnością, choć są korzystne zarówno dla pracodawców, jak i pracowników.

Liczby mówią same za siebie. W Polsce jest zarejestrowanych nieco ponad 1000 PPE. Wedle ostatnich danych Ministerstwa Rozwoju, od początku funkcjonowania PPE zgromadzono w nich ponad 13,3 mld zł. To dużo więcej niż na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE i IKZE). Liczba oszczędzających w ramach PPE wynosi 381 tys. To zaledwie około 2,4 proc. wszystkich pracujących. Z drugiej strony PPE działają sprawnie i według mojej oceny realizują stawiany przed nimi cel.

Dlaczego PPE są tak mało popularne?

To w głównej mierze rezultat stosunkowo niskiej świadomości społeczeństwa w zakresie indywidualnego oszczędzania na emeryturę. Początki systemu emerytalnego w Polsce bazowały na tezie, że państwo jest w stanie zapewnić obywatelom godziwą emeryturę. Jednak zmiany demograficzne w ostatnich dekadach pokazały, że system repartycyjny bazujący na jednym czy nawet dwóch filarach nie jest w stanie zapewnić wystarczających środków dla osób w wieku emerytalnym.

Dodatkową barierą w rozwoju PPE może być postrzeganie tego programu jako kosztownego dla pracodawcy. A to pracodawca określa wysokość składki (może być procentowa albo kwotowa). Ponadto od przekazanych środków nie płaci składek na ubezpieczenie społeczne, a co ważniejsze – może je zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. To sprawia, że PPE jest najtańszą opcją podwyżki płacy. PPE to także świetne narzędzie polityki kadrowej. Pakiety medyczne czy sportowe są już standardem, a właśnie program emerytalny może być tym benefitem, który zachęci pracownika do przyjścia do firmy. Założenie PPE może także zatrzymać odpływ pracowników do konkurencji.

PPE stanowią największą pod względem aktywów część trzeciego filara. Czy w kontekście proponowanych przez Ministerstwo Rozwoju zmian, TFI nadal widzą potencjał w tym segmencie?

W propozycji Ministerstwa Rozwoju widzimy bardzo duży potencjał w zakresie rozwoju pracowniczych programów emerytalnych w Polsce. Ministerstwo, co do założeń, stara się postawić mocny akcent na dobrowolne oszczędzanie na emeryturę. Z kolei podmiotami wyspecjalizowanymi w tej dziedzinie są towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Dlatego TFI pozostaną dla pracodawców naturalnym, docelowym partnerem przy budowaniu pracowniczych programów emerytalnych, podobnie jak są partnerem dla Polaków, którzy oszczędzają na emeryturę samodzielnie – poprzez IKE i IKZE.

Kluczowe jest, aby po zmianach pracodawcy mieli w dalszym ciągu możliwość wyboru najlepszej oferty spośród propozycji wielu instytucji finansowych. To normalna cecha dojrzałego rynku. Konkurencyjność rozwiązań dyscyplinuje jakość. Wydaje się więc w pełni zasadne, aby klient miał dostęp do wielu ofert i mógł wybrać dla siebie tę najbardziej spełniającą jego oczekiwania.

Czy utrzymywanie zarówno obecnych PPE, jak i planowanych PPK ma sens?

Aby móc odpowiedzieć na to pytanie, musimy poczekać na finalny kształt proponowanych przez ministerstwo zmian. PPE jako produkt trzeciofilarowy spełnia stawiany przed nim cel. Najważniejsze i tak zawsze jest zaistnienie danego rozwiązania w świadomości odbiorców – w tym przypadku pracodawców.

POLECAMY

KOMENTARZE