Świat

Czy Duńczycy zablokują Nord Stream 2

Marzec 2010. Premierzy Danii i Rosji, Lars Lokke Rasmussen i Władimir Putin. Szef rosyjskiego rządu podziękował Danii za to, że pierwsza wydała zgodę na budowę gazociągu na dnie Bałtyku (Nord Stream 1)
premier.gov.ru
Budowa rurociągu z rosyjskim gazem dla Europy Zachodniej może zostać zakazana ze względu na bezpieczeństwo kraju. Nad projektem ustawy, z której to wynika, obraduje dziś parlament w Kopenhadze.

Oczywiście chodzi o odcinek planowanego gazociągu Nord Stream 2 na duńskich wodach terytorialnych - w pobliżu wyspy Bornholm. Ale brak zgody Kopenhagi byłby ciosem dla całego projektu.

Dotychczas Duńczycy wydając zgodę na budowę na swoich wodach terytorialnych interesowali się tylko względami ochrony przyrody. Zgodnie z projektem ustawy, który jak podkreśla portal EUobserver, popiera nie tylko rząd, ale i główne siły opozycji, należy brać pod uwagę także względy bezpieczeństwa, polityki zagranicznej i obronnej.

Decydujące zdanie w takiej sprawie miałby resort dyplomacji. A w odniesieniu do Nord Stream 2 jest ono negatywne.

Nie wiadomo tylko, czy Kopenhaga zdąży zastosować swoją ustawę. Weszłaby ona w życie na początku 2018 roku. Zdominowana przez rosyjski Gazprom spółka Nord Stream AG złożyła wniosek już w kwietniu tego roku. I, jak podaje na swojej stronie internetowej, chciałaby, aby "przed końcem 2019 roku", nowy gazociąg już pracował.

Moskwa ma nadzieję, że Kopenhaga nie zdąży zastosować nowej ustawy. Albo nie będzie mogła zablokować budowy gazociągu z innego powodu. Na przykład dlatego, że kilka lat wcześniej zgodziła się na budowę gazociągu Nord Stream 1, przebiegającego - przynajmniej na tym odcinku - mniej więcej po tej samej trasie, co planowany Nord Stream 2.

Trasa różni się tylko na samym początku, w Rosji - pierwszy schodzi do Bałtyku w portowym mieście Wyborg (na północny zachód od Petersburga), drugi ma się zacząć w nowym porcie w Ust-Łudze (na południowy zachód od Petersburga).

Nowy rurociąg na dnie Morza Bałtyckiego ma mieć ponad 1200 km i pozwolić na przesyłanie do niemieckiego Greifswaldu 55 mld m sześciennych gazu rocznie (tyle, co Nord Stream 1).

Prokremlowskie media już miesiąc temu zaczęły atakować Danię, zarzucając jej, że nowe prawo to efekt służalczej postawy wobec Ameryki. USA wprowadziły sankcje na firmy uczestniczące w projekcie, i zdaniem Moskwy wywierają wielką presję m.in. na Kopenhagę, by wstrzymać NS2.

- Jedyne, czym się kierują przeciwnicy, jest banalny: nie godzimy się na kładzenie rosyjskiej rury, bo Rosja to niebezpieczny kraj - ironizował jeden z ekspertów w anglojęzycznej wersji Sputnika, propagandowego portalu Kremla. I dodał z troską, że taka postawa jest niezgodna z europejskim prawem.

Na Nord Stream 1 Dania wydała zgodę bez problemu. Było to w roku 2010, gdy Władimir Putin był premierem. Szef rosyjskiego rządu pochwalił wówczas Danię za to, że pierwsza zatwierdziła kładzenie rur na dnie Bałtyku.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL