Świat

Prawosławni nie chcą filmu o romansie cara Mikołaja II

Materiały Prasowe
Kina boją się wyświetlać „Matildę" z powodu gróźb ze strony religijnych radykałów – tym razem chrześcijańskich.

– Wynająłem ochronę, sytuacja jest przecież niewesoła. Narasta fala przemocy, pod oknami widzimy płonące samochody, a winowajców nie znaleziono – poinformował Konstantin Dobrynin, adwokat reżysera filmu o romansie ostatniego cara Mikołaja II z petersburską tancerką Matyldą Krzesińską.

Reżyser Aleksiej Uczitiel musiał wynająć adwokata, gdyż bez przerwy nękany jest kontrolami i wezwaniami do prokuratury. Nagonkę na film i jego twórcę zaczęła jeszcze w zeszłym roku deputowana Natalia Pokłonskaja. Śliczna prokurator z Krymu zdradziła Ukrainę i w nagrodę została zastępcą szefa parlamentarnej komisji ds. bezpieczeństwa wewnętrznego i przeciwdziałaniu korupcji.

Pokłonskaja zarzuca reżyserowi, że świadomie próbuje ośmieszyć ostatniego cara Rosji, pokazując jego romans z tancerką o dość swobodnych obyczajach (po Mikołaju II jej kochankami zostali dwaj rosyjscy wielcy książęta z panującej rodziny). Film miał wejść na ekrany w stulecie rosyjskich rewolucji. Ale już od wiosny – na wniosek deputowanej – prokuratorzy odwiedzili zarówno studia filmowe, jak i reżysera.

Wraz ze zbliżaniem się premiery „Matildy" 10 października emocje sięgnęły zenitu. Po obrzuceniu 31 sierpnia butelkami z benzyną petersburskiego studia filmowego Uczitiela i nieudanej próbie zamachu bombowego na kino w Jekaterinburgu 3 września, teraz trzej „nieznani sprawcy" w maskach spalili samochody na parkingu kancelarii adwokackiej reprezentującej reżysera. Zniszczono co prawda maszyny należące do zupełnie przypadkowych osób, ale wokół parkingu rozrzucono ulotki: „Płoniesz za Matyldę!".

W tej sytuacji nikogo nie zdziwiło, że dwie największe sieci rosyjskich kin (należące do jednego multimiliardera Aleksandra Mamuta, który kontroluje 1/7 tego rynku) zrezygnowały z pokazywania filmu. „Decyzję podjęto w interesie bezpieczeństwa naszych widzów" – poinformowała służba prasowa jednej z sieci. – Niestety, nie możemy zapewnić takiej ochrony jak we Władywostoku – dodał jeden z menedżerów firmy. Podczas jedynego dotychczas publicznego pokazu „Matildy" kino nad Oceanem Spokojnym było otoczone oddziałami specjalnymi policji.

Wszyscy poszkodowani podejrzewają, że akcją przeciw filmowi kieruje deputowana Pokłonskaja, a bezpośredni wykonawcy związani są z radykalnymi ugrupowaniami prawosławnymi, np. Chrześcijańskie Państwo – Święta Ruś. Ta ostatnia jeszcze wiosną rozsyłała do kin „przestrogi" przed pokazywaniem „Matildy", gdyż „kina zaczną płonąć".

– Zaczęła być widoczna w ciągu ostatniego roku–półtora, a zasłynęła z ataków na różnego rodzaju imprezy kulturalne, które uznała za wyzywające dla prawosławnych, np. wystawę rzeźbiarza i byłego dysydenta Igora Sidorowa. Atakowali też uczniów, którzy chodzili na wystawy o historii Gułagu – powiedział „Rzeczpospolitej" szef niezależnego ośrodka socjologicznego Lew Gudkow.

Jeszcze 1 sierpnia przeciwnicy filmu urządzili publiczne modlitwy w intencji „opamiętania się twórców filmu". – Są to niewielkie grupy, które nic nie mogłyby zrobić bez inspiracji ze strony władz i części kręgów cerkiewnych – uważa Gudkow.

Mimo wielomiesięcznego sporu i jawnego odwoływania się radykałów atakujących „Matildę" do prawosławia Moskiewski Patriarchat Cerkwi dopiero obecnie wystąpił z potępieniem takich działań – za to bardzo ostrym. – To ludzie o chorych duszach albo chorzy umysłowo – powiedział o sprawcach rzecznik patriarchatu.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL