Świat

Partie socjalistyczne tracą popularność w Europie

Elio Di Rupo, lider socjalistów, do tej pory rozdawał w Walonii wszystkie przywileje.
pasok [CC BY-SA 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons
Koniec pewnej epoki w Walonii: jak w całej Europie, socjaliści odchodzą z rządu, tracą na popularności.

Uwaga opinii publicznej skupiona jest na upadku Partii Socjalistycznej we Francji, gdzie straciła urząd prezydenta Republiki i setki deputowanych w Zgromadzeniu Narodowym. Jednak w sąsiedniej Belgii może dojść do jeszcze bardziej efektownego przełomu. Wpływy traci chyba najsilniejsza i najbardziej tradycyjna partia socjalistyczna w Europie, która z powodzeniem przetrwała wojny światowe i gospodarcze rewolucje, a ostatnio omal nie wywróciła unijno-kanadyjskiego porozumienia o wolnym handlu CETA.

Więcej niż partia

Mowa o istniejącej od ponad 130 lat Partii Socjalistycznej, która jeszcze niedawno była czołową siłą polityczną francuskojęzycznej Walonii. Właśnie po serii afer korupcyjnych odeszła z rządzącej w tym regionie koalicji. Od dekad, z wyjątkiem krótkiego epizodu w latach 1985–1988, zawsze jej przedstawiciel sprawował urząd premiera Walonii, a ich działacze rządzą większością walońskim miast. I nie tylko miast, bo Partia Socjalistyczna to coś znacznie poważniejszego niż radni, deputowani, burmistrzowie, ministrowie czy nawet premierzy. W walońskim systemie ma ona ogromne wpływy w ubezpieczalniach zdrowotnych, związkach zawodowych, służbie zdrowia czy szkolnictwie.

Dla uświadomienia sobie władzy socjalistów warto podać kilka liczb. PS ma 100 tys. członków, co w przeliczeniu na liczbę francuskojęzycznych mieszkańców Belgii daje blisko 2,3 proc. We Francji jeszcze przed ostatnim załamaniem popularności Partia Socjalistyczna była proporcjonalnie siedem razy mniej liczna. A najpopularniejsza partia w Polsce, czyli PiS, jest relatywnie 28 razy mniej liczna niż socjaliści w Walonii!

PS ma wielką sieć lokalnych klubów i sekcji i właściwie większość wyborców osobiście zna kandydata, na którego oddaje głos. PS i PiS różnią się właściwie we wszystkim: ideologii, liczbie członków, historii, a także zdolności koalicyjnej. Elio Di Rupo, obecny ich lider, miał kiedyś powiedzieć o tym, że istotą partii jest właśnie bycie u władzy: „Nie można trzaskać drzwiami, bo ten hałas będzie słyszalny może przez 48 godzin. Ale drzwi do władzy mogą pozostać zamknięte przez następne 20 lat". W jednym PS i PiS są podobni. Elio Di Rupo jest od lat niekwestionowanym liderem, jak Jarosław Kaczyński w PiS. I podobnie jak Kaczyński był przez pewien czas premierem. Ale od kilku lat żadnych stanowisko wykonawczych już nie piastuje, wysyłając na nie młodszych działaczy. Sam natomiast sprawuje niekwestionowaną władzę w partii, rozdając stanowiska i przywileje.

– Początek socjalistów to 1885 rok, gdy powstała ona jako Belgijska Partia Robotników (POB). Warto pamiętać, że w owym czasie Walonia była jednym z najbardziej uprzemysłowionych i jednym z najbogatszych regionów świata – opowiada Vincent Delcorps, historyk na Uniwersytecie Katolickim w Louvain-la-Neuve (UCL). Partia walcząca o interesy robotników mogła więc tu liczyć na masowe poparcie.

Bastion przemysłu

Walonia jako region przemysłowy, czyli robotniczy, a także laicki, była zawsze twierdzą socjalistów. Z kolei w niderlandzkojęzycznej Flandrii, rolniczej i katolickiej, panowała partia katolicka. To zakorzenienie w Walonii pozwoliło PS przetrwać wielką dezindustrializację po II wojnie światowej i gospodarczy upadek Walonii. – Nie zaszkodziło to PS. W nowych trudnych warunkach partia wyrosła na bliską zwykłych ludzi i broniącą ich interesów – mówi Delcorps.

To, co było siłą PS, czyli silne zakorzenienie we wszystkich dziedzinach życia gospodarczego i społecznego i wręcz osobiste relacje pomiędzy politykami i ich nominatami w spółkach, fundacjach, szkołach itp., staje się obciążeniem dla partii. – Klientelizm, układy między przyjaciółmi, mało przejrzysty sposób zarządzania, kumulowanie mandatów i wysokich wynagrodzeń w różnych miejscach to część problemu. Generalnie widać w społeczeństwie chęć innego uprawiania polityki i głód nowych osobowości – mówi Delcorps. Partii tak silnej i tak tradycyjnej jak PS, z tak wszechmocnym liderem jak Di Rupo, znacznie trudniej się zreformować.

Po raz pierwszy grożą jej nie tylko tradycyjne ugrupowania (liberałowie czy chadecy), ale nawet komuniści z partii PTB. PS płaci nie tylko za wypaczony klientelizm, którego ukoronowaniem były ostatnio dwie afery: Publifin i Samusocial. W obu wypadkach dochodziło do wypłacania działaczom politycznym wynagrodzeń, za udział w spółkach komunalnych, choć faktycznie nie przychodzili nawet na spotkania organów, w których formalnie uczestniczyli. Ale socjaliści ponoszą też konsekwencje swojej wiecznej gotowości do władzy. Jak zauważa politolog Regis Dandoy, w latach 2011–2014 to socjalistyczny premier Elio Di Rupo wprowadził drastyczne oszczędności, w sprzeczności z lewicową retoryką partii. To też wpłynęło na odpływ części tradycyjnych wyborców, do których bardziej teraz przemawia partia komunistyczna PTB. Jeśli te tendencje się utrzymają, PS na trwałe przestanie być wiodącą siłą polityczną Walonii.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL