Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Samowie w Szwecji: Gojenie ran potrwa kilkaset lat

Przedstawicielki szwedzkich Samów w strojach ludowych.
AFP
Samowie doczekali się wydania białej księgi o krzywdach ze strony szwedzkiego Koœcioła.

Korespondencja ze Sztokholmu

Rdzenni mieszkańcy północnej Szwecji teraz spodziewajš się, że do procesu pojednania dołšczy rzšd.

– W 1998 r. Annika Ahnberg, ówczesna minister rolnictwa i ds. Samów, przeprosiła za nadużycia, które wobec nas przez lata wyrzšdzano. Sama proœba o wybaczenie jednak nie wystarczy – mówi „Rzeczpospolitej" Johannes Marainen, były przewodniczšcy Rady Samów w Koœciele Szwedzkim (luterańskim). – To do niczego nie doprowadziło. Rzšd powinien sprecyzować, o jakie szykany chodzi, tak jak to wzorcowo zrobił Koœciół, zajmujšc stanowisko wobec szaleństw ideologii eugeniki, wobec przymusowego przesiedlania nas – dodaje.

„Niedorozwinięta forma człowieka"

Co jest najgorsze w tym, co przedstawiciele Koœcioła uczynili rdzennej ludnoœci? – pytam.

– Koœciół nas podzielił – odpowiada – na „prawdziwych Samów", którzy zajmujš się hodowlš reniferów, i na tych, którzy tego nie robiš. Prawdziwi Samowie mieli być izolowani od „cywilizacji" i nauczani w szkołach dla nomadów organizowanych i administrowanych przez Koœciół.

Według białej księgi przedstawiciele Koœcioła, biskup Bergqvist z Lulea i rektor szkoły dla koczowników Georg Bergfors, byli apologetami eugeniki zwišzanymi z Instytutem Biologii Rasowej w Uppsali. Jego szef Herman Lundborg uważał „rasę lapońskš za niedorozwiniętš formę człowieka". W latach 30. szkoły dla nomadów stały się miejscem, gdzie Lundborg dla potrzeb eugeniki mierzył dzieciom czaszki. Najmłodszym kazano się rozbierać, by fotografować je nago.

Według ideologii eugeniki ludnoœć w Sápmi (nazwa Laponii w języku północnolapońskim), która nie utrzymywała się z hodowli renów, miała zostać poddana totalnej asymilacji.

– W szkole dla nomadów zabroniono nam mówić po lapońsku i pierwsze słowo, które poznałem po szwedzku, to była „rózga". Kiedy po raz pierwszy wywołano moje imię, nie zorientowałem się, że chodzi o mnie. Dopiero mój starszy brat wyjaœnił mi, że to ja. Do szkoły było daleko i dzieci były odrywane od rodziców. Mój kolega, który mieszkał bardzo blisko szkoły, nie mógł się widywać z rodzicami w domu, tylko w szkolnym budynku. Na skutek podziału i rozproszenia straciliœmy naszš tożsamoœć i nasz język – podkreœla Marainen.

Już od dawna parlament lapoński, Sametinget, domaga się powołania komisji prawdy o rasizmie, dyskryminacji i nadużyciach ze strony państwa i Koœcioła.

Pomiary czaszek

Na seminarium poœwięconym białej księdze przewodniczšca Rady Samów w Szwedzkim Koœciele, Sylvia Sparrock, odczytała wpis swojego syna Nejli na Facebooku, w którym wylicza on wydarzenia z historii kolonializacji: Noaide (osoba pełnišca funkcje szamańskie) spalony na stosie razem ze swoim bębenkiem i swoimi statuetkami bożków. Przymusowe nawracanie na chrzeœcijaństwo. Zakaz używania lapońskich imion. Kradziona ziemia. Realizowanie polityki według mantry: „Lapończyk musi pozostać Lapończykiem". (Lapończyk to dla Samów nazwa pogardliwa).

Przesiedlani setki mil pod przymusem hodowcy reniferów. Pomiary czaszek przez wyznawców biologii rasowej. Zmuszanie dzieci Samów do chodzenia do szkoły oddalonej o ponad 30 mil od domu. Do szkoły, gdzie się  je poskramiało i biło. Szlaki wędrówek reniferów niszczone przez budowanie elektrowni wodnych. Procesy o ziemię, które Samowie przegrywajš, i niekorzystna dla hodowców reniferów polityka łowiecka.

– W dalszym cišgu młodzież z północy boleœnie odczuwa skutki kolonizacji. Uznanie zaœ przeszłoœci Samów to ważny krok w zadoœćuczynieniu wobec rdzennej ludnoœci i w procesie rekoncyliacji. Rany muszš się zagoić, bo to niezbędne, by iœć naprzód – podkreœla Sylvia Sparrock. Prorokuje jednak, że gojenie ran może potrwać kilkaset lat.

Luka w historii

– W podręcznikach szkolnych historia mieszkańców Laponii prawie nie istnieje, została przemilczana – podkreœla Sylvia Sparrock. – Przedstawiciele mniejszoœci często sami jej nie znajš. Z tego względu powinno się napisać jš na nowo. W podręcznikach historii powinna się też znaleŸć narracja o konfiskowaniu ziem należšcych do Sápmi przez rzšd.

Właœnie w białej księdze poruszono kwestie ziemi. Szwedzki Koœciół administruje lasami i ziemiš o areale niemalże 400 tysięcy hektarów. Z tego 32 500 ha to grunty należšce do mieszkańców Sápmi, tereny, które zagospodarowano na potrzeby pensji dla pastorów. Brak jest jednak dokumentacji na temat przejmowania przez Koœciół lapońskich włoœci do połowy XVIII w. Badacze sugerujš, że przy wznoszeniu koœciołów i zakładaniu probostw dochodziło do nacisków na tubylczš ludnoœć na odstępowanie ziemi. Na poczštku XX w. nikt nie pytał jej o pozwolenie. Wówczas już traktowano ich ziemię jako własnoœć Królestwa, a Koœciół odnosił się do tubylców z północy nie inaczej niż państwo.

Teraz jednak diametralnie zmienił swojš postawę. W 2015 r. zdecydował, że będzie apelował do parlamentu i do rzšdu w sprawie ratyfikowania konwencji nr 169 Międzynarodowej Organizacji Pracy o prawach dla rdzennej ludnoœci. Żšdanie dotyczšce tej konwencji ONZ przedstawiła też prymas Koœcioła Szwedzkiego Antje Jackelen, co cieszy Samów walczšcych od wielu lat o wzmocnienie swojej pozycji prawnej jako narodu tubylczego. Teraz majš nadzieję, że hierarchowie dopilnujš tego, by ratyfikacja stała się faktem. Wysuwajš też żšdania, by Koœciół stał na straży interesów Samów i podnosił głos, gdyby doszło do naruszenia ich praw w przyszłoœci.

Psalm po lapońsku

Johannes Marainen mówi, że mieszkańcy Laponii chcieliby, by w ewangelicko-luterańskim Koœciele zaistniały elementy z kultury Samów, takie jak odmówienie modlitwy czy błogosławieństwo po lapońsku w czasie szwedzkiej mszy. Kiedy np. biskup Harnösand odczytał Ewangelię w języku południowolapońœkim i zaœpiewano po lapońsku psalm, starsze przedstawicielki mniejszoœci płakały ze wzruszenia – opowiada.

Wpajano im bowiem przez lata, że język lapoński nic nie jest wart.

O integracji z Koœciołem œwiadczyłoby też stawianie lapońskich ołtarzy w luterańskich œwištyniach. Takie ołtarze stojš już w koœciele w Lulea i w Östersund. To niezwykle wyraŸny symbol nowych relacji z hierarchami – ocenia Marainen.

W życiu Samów otwiera się  też kolejny rozdział pojednania. Wkrótce parlament zadecyduje, że Zarzšd Dziedzictwa Narodowego wyda muzeom dyrektywy, jak majš się obejœć z ludzkimi szczštkami, które znajdujš się w co najmniej 66 muzeach kraju.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL