Świat

USA: Robot popełnił samobójstwo

Ochroniarze wyciągają Steve'a z wody
Twitter
K5 wskoczył do fontanny i mimo pomocy przechodniów utonął.

„Obiecano nam latające samochody, a zamiast tego mamy roboty popełniające samobójstwo" - napisał na Twitterze Bilal Farooqui, jeden ze świadków wydarzenia w waszyngtońskim biurowym wieżowcu w dzielnicy Georgetown. Nie wiadomo dlaczego K5 zmienił trasę swojego patrolu i wjechał do fontanny.

Maszyna firmy Knightscope miała wspierać ochroniarzy „wykrywając nietypową aktywność i informując o tym ludzi". Do tego celu wyposażono go w czujniki laserowe, kamery, mierniki ciepła i wiele innych gadżetów. Pracownicy waszyngtońskiego centrum nazwali go Steve (skrót od Security Technology Enhancement Vehicle). - Steve spędził tam niecały tydzień, w czasie którego pracownicy Knightscope programowali go na miejscu i wprowadzali do jego pamięci mapę terenu – powiedziała dziennikarka amerykańskiego radia publicznego NPR Kristian de Meo.

- Najwyraźniej natknął się na swojej drodze na pierwsze duże wyzwanie w postaci małej fontanny – dodała.

Firma Knightscope poinformowała na Twiterze, że robot K5 przekazał „oficjalne oświadczenie": „Chciałem tylko zabawić się latem. Słyszałem, że ludzie w taki upał mogą plusnąć do wody. Roboty nie mogą. Przepraszam".

Do wyciągnięcia 130-kilowego Steve'a z fontanny potrzebnych było dwóch ochroniarzy centrum i trzech przechodniów. Kilku świadków zdarzenia w mediach społecznościowych sugerowało, że K5 postanowił popełnić samobójstwo „nie mogąc wytrzymać głupoty ludzkiej rasy".

Coraz więcej robotów zatrudnionych w różnych sferach usług w USA powoduje jednak coraz więcej kolizji z ludźmi. Dokładnie rok temu w centrum handlowym w Sillicon Valey w Kalifornii taki sam robot K5 omal nie rozjechał półtorarocznego chłopca. „Uderzył mojego syna po głowie, on upadł twarzą do ziemi, a robot przejechał po nim" - opowiadała zdenerwowana matka chłopca Tiffany Tang. Chyba jednak z powodu stresu trochę przesadziła, bo maluch wyszedł ze zderzenia z maszyną jedynie podrapany.

Za to w kwietniu obecnego roku policja w tej samej Sillicon Valley aresztowała podpitego 41-latka, który zaatakował K5 jeżdżącego po parkingu. Robot który w zamyśle konstruktorów ma wspierać pilnujących porządku w miejscach publicznych, podniósł alarm. Złapany mężczyzna twierdził nieco bełkotliwie, że jest inżynierem i „chciał przetestować maszynę".

Nie tylko amerykańskie roboty są powodem kłopotów. Samobieżny, chiński „Little Chubby" przeznaczony do nauczania dzieci do 12 lat wyszedł z siebie na zeszłorocznej wystawie w Shenzhen i zaczął tłuc stoisko własnej firmy. Przy uspokajaniu robota został ranny jeden z pracowników producenta. Nie do końca jest jasne, co się stało: albo robot najechał mu na stopę, albo mężczyzna został ranny szkłem z firmowego stendu.

Okazało się jednak, że nie był to bunt maszyn ale – jak zwykle – błąd człowieka. Operator „Chubbiego" nacisnął niewłaściwy guzik: zamiast „do tyłu" to „naprzód". Robot ma wmontowany system unikania zderzeń, ale ten nie zadziałał bo operator wcześniej otworzył panel sterowania i coś w nim przykręcał.

Jednak słynny, amerykański przedsiębiorca i wynalazca Ilon Musk ostrzegał na zeszłotygodniowej konferencji z amerykańskimi gubernatorami, że szybki rozwój AI (sztucznej inteligencji) może być zagrożeniem dla ludzkości. - Nie przestaję bić w dzwon na trwogę, ale dopóki ludzie nie zobaczą jak roboty chodzą po ulicach i zabijają to nie zrozumieją, że pora działać – mówił.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL