Świat

Rosyjscy najemnicy w Afryce

Shutterstock
Ludzie w mundurach bez znaków rozpoznawczych pojawili się na Czarnym Kontynencie.

– Możemy powiedzieć, że Sudan może się stać dla Rosji kluczem do Afryki – przekonywał Władimira Putina jesienią ubiegłego roku w Soczi prezydent Omar Baszir, poszukiwany listem gończym Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze za zbrodnie ludobójstwa.

Rzeczywiście rosyjscy najemnicy pojawili się najpierw w Sudanie. Teraz Paryż bije na alarm, gdyż kolejnym krajem ich stacjonowania okazała się Republika Środkowoafrykańska. W kręgu zainteresowań Kremla są też co najmniej: Mozambik, Kongo (Brazzaville), Madagaskar, RPA i Kenia.

Złoto, uran, ropa

Część ekspertów w Moskwie sugeruje, że istnieje „afrykański plan Kremla" ekspansji na Czarnym Kontynencie.

W czasie wizyty Baszira w Rosji wydał on zezwolenie na poszukiwanie i wydobycie w Sudanie złota przez nikomu nieznaną firmę M-Invest Ltd. z Petersburga. Sudan zajmuje trzecie miejsce wśród afrykańskich państw wydobywających złoto. Za geologami pociągnęli najemnicy, ale nie do ochrony złóż, lecz szkolenia rządowej armii.

Jak się zdaje, zarówno jedni, jak i drudzy pracują dla „kucharza Putina", miliardera z Petersburga Jewgienija Prigożina. Poza złotem Baszir zaproponował Rosjanom zbudowanie bazy morskiej na sudańskim wybrzeżu Morza Czerwonego. Kreml nic na to nie odpowiedział, ale równocześnie prowadzi rozmowy z Dżibuti w sprawie zbudowania takiej bazy.

Tuż po sudańskim prezydencie do Rosji przyleciał prezydent Republiki Środkowoafrykańskiej, prosząc o pomoc wojskową. Moskwa zwróciła się nawet do Rady Bezpieczeństwa ONZ z prośbą o złagodzenie zakazu dostaw broni temu krajowi, co uzyskała.

Czołgi, armaty

Ale razem z bezpłatnie przekazaną bronią przyleciało 300–700 mówiących po rosyjsku ludzi w mundurach bez znaków rozpoznawczych.

– Przybyły do nas oddziały wojskowych specjalistów – przyznał w końcu prezydent Faustin-Archange Touadera. „Specjaliści" sformowali ochronę osobistą prezydenta, całkowicie go uzależniając. Ich dowódca został formalnie dyrektorem ds. bezpieczeństwa w prezydenckiej administracji. Republika Środkowoafrykańska też ma znaczne zasoby złota (oraz rud uranu czy ropy), ale na północy – na terenach kontrolowanych przez oddziały muzułmańskie. Wojska rządowe nie są w stanie dać sobie z nimi rady, mimo to koncesje na wydobycie złota dostała spółka „Gazprombanku".

Przed lądowaniem Rosjan w Republice Środkowoafrykańskiej Kreml podpisał lub wznowił umowy o współpracy wojskowej z Mozambikiem i Republiką Konga. Sudan Południowy– pozazdrościwszy Sudanowi – poprosił o dostawy czołgów i ciężkiej artylerii.

– Wykorzystanie prywatnych firm wojskowych pozwoli Rosji osiągnąć wiele celów: skryć fakt ingerencji w sprawy suwerennych państw, wpływania na ich sytuację wewnętrzną w wygodnym dla siebie kierunku, a nawet odsuwanie od władzy niewygodnych reżimów – tłumaczy Aleksiej Maruszeczko, szef jednej z takich firm, która jednak działa wyłącznie na terenie Rosji.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL