Czy Łukaszenko pozwoli zrusyfikować polskie szkoły

aktualizacja: 19.05.2017, 20:58
Foto: AFP

Związek Polaków na Białorusi poprosił białoruskiego prezydenta o interwencję w sprawie planów rusyfikacji polskich szkół w Grodnie i Wołkowysku.

REDAKCJA POLECA

Nieuznawany przez władze w Mińsku Związek Polaków na Białorusi (ZPB) przekazał prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence prawie sześć tysięcy podpisów, złożonych pod petycją w obronie polskich szkół. Na Białorusi działają jedynie dwie polskie placówki edukacyjne – w Grodnie i Wołkowysku. Zostały wybudowane za pieniądze polskich podatników na początku lat 90. Ale i one mogą zostać zrusyfikowane, jeżeli plany tamtejszego resortu edukacji wejdą w życie.

Chodzi o nowelizację ustawy dotyczącej działalności naukowej i oświaty, która dotknie wszystkie szkoły mniejszości narodowych. Autorzy projektu proponują, by przedmioty: człowiek i społeczeństwo, historia Białorusi, historia światowa, wiedza o społeczeństwie oraz geografia były wykładane w jednym z dwóch języków państwowych – rosyjskim lub białoruskim. Liczba przedmiotów „wykładanych w języku państwowym" może zostać zwiększona „na prośbę uczniów". W rzeczywistości chodzi tylko o język rosyjski, ponieważ w języku ojczystym uczy się zaledwie kilkanaście procent samych Białorusinów. Po rosyjsku uczniowie polskich szkół mieliby też zdawać odpowiednik polskiej matury.

Dokument jest przygotowany i czeka na akceptacje obu izb białoruskiego parlamentu. Wszystko jednak będzie zależało od najważniejszego podpisu, czyli rządzącego od ćwierćwiecza prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Na niego w tej sprawie liczy Związek Polaków na Białorusi (nieuznawany przez władze od 2005 roku). „Szanowny Panie Prezydencie, zwracamy się do Pana, który jest gwarantem przestrzegania konstytucji oraz zobowiązań międzynarodowych Republiki Białoruś, z prośbą o niedopuszczenie do likwidacji dwóch polskich szkół" – czytamy w petycji, przekazanej tydzień temu przez ZPB do administracji białoruskiego przywódcy.

– Na razie nikt się nie odezwał, ale czekamy na odpowiedź. Po raz pierwszy zwróciliśmy się do Łukaszenki w tej sprawie – mówi „Rzeczpospolitej" szefowa ZPB Andżelika Borys. Jak twierdzi, przeciwko planowanej rusyfikacji protestują również rodzice uczniów obu szkół, którzy osobno przekazali ponad 300 podpisów do ministra edukacji Białorusi. – Ministerstwo Edukacji na razie nie wycofuje się ze swoich planów. Gdyby zostały one zrealizowane, na Białorusi nie byłoby już polskich szkół – dodaje.

Pomysł resortu oświaty nie podoba się nawet uznawanemu przez władze w Mińsku Związkowi Polaków, na czele którego stoi Mieczysław Łysy. To jego organizacja zarządza obecnie wszystkimi 16 Domami Polskimi, które wykorzystywane są przeważnie do celów komercyjnych. – To głupota, by uczniowie polskich szkół zdawali maturę w języku rosyjskim. Nie popieramy tych propozycji – mówi „Rzeczpospolitej" Łysy. – Nie będę panu mówił, po jakich gabinetach chodzę i z kim rozmawiam. Ostatnio w sprawie planów Ministerstwa Edukacji odbyłem spotkanie z Leonidem Hulaką (minister ds. religii i narodowości Białorusi – red.). Walczymy z tym, ale robimy to po cichu, bo krzycząc niczego nie osiągniemy – dodaje.

W lutym, przemawiając w Sejmie, minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski wśród osiągnięć polskiej dyplomacji wymienił zawarte z Białorusią jesienią zeszłego roku porozumienia o współpracy w dziedzinie oświatowej.

Miał to być duży krok do przodu, ponieważ negocjacje trwały przez kilka lat i zakończyły się sukcesem po wizycie Waszczykowskiego na Białorusi. Po ministrze Łukaszenkę odwiedzili też wicepremier Mateusz Morawiecki oraz marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Na razie brak sygnałów, czy dla białoruskiego prezydenta wizyty te miały znaczenie.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE