Ukraińskie wojsko Kremla

aktualizacja: 16.02.2016, 22:27
Foto: AFP

Kreml formuje oddziały z obywateli Ukrainy, poinformował szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.

REDAKCJA POLECA

Wasyl Hrycak twierdzi, że „trzeci korpus armijny" będzie rozlokowany w obwodzie rostowskim, stanowiącym zaplecze frontu w Donbasie. – Aktywnie zbierają obywateli w wieku 25–30 lat, przede wszystkim próbują mobilizować obywateli Ukrainy. Ale ponieważ duch walki i chęć wojowania jest tam coraz mniejsza, to do oddziałów biorą tych, których uda im się złapać – powiedział szef SBU.

Chodzi prawdopodobnie o to, że dwa istniejące już „armijne korpusy" (jeden ze sztabem w Doniecku, a drugi w Ługańsku), formowane z obywateli ukraińskich z terenów opanowanych przez separatystów, zostaną uzupełnione trzecim, tworzonym od grudnia 2015 r. już nie w Donbasie, ale w samej Rosji.

– Oczywiście nie ma mowy, by szkolono tam obywateli Ukrainy. Skąd oni (Rosjanie) mieliby ich wziąć, skoro brakuje im ludzi, by zapełnić dwa już istniejące korpusy separatystów? Ale też dla rosyjskiej armii nie jest to duży problem, by wziąć, powiedzmy, traktorzystów z Buriacji i nazwać ich Ukraińcami – powiedział „Rzeczpospolitej" ukraiński ekspert wojskowy Konstantin Maszowec. Według niego w Rosji prowadzona jest obecnie niejawna, częściowa mobilizacja. W całym kraju niektórzy rezerwiści skrycie otrzymują wezwania do wojska. Nie wiadomo jednak, jaki ma to związek z formowaniem „ukraińskiego korpusu" pod Rostowem.

– Powstaje jednak pytanie, po co Rosjanie formują taki oddział. Wojskowi od razu odpowiedzą, że Kreml szykuje się do ataku, i to nie do jakichś drobnych starć wzdłuż linii frontu, ale do dużej ofensywy – dodał.

Obecnie na całej linii frontu – od Morza Azowskiego po Ługańsk – stacjonują oddziały separatystów liczące od 34 do 40 tys. żołnierzy. Około 7,5–8 tys. z nich zostało przysłanych z rosyjskiej armii – przede wszystkim dowódcy, instruktorzy, ale też całe oddziały. Te ostatnie pilnują ważnych obiektów, co powoduje, że stacjonują z tyłu, za separatystami siedzącymi w okopach. Według ukraińskiego wywiadu tworzą coś w rodzaju oddziałów zaporowych, które mają nie dopuścić do ucieczki separatystów z linii frontu i zmusić ich do walki do czasu nadejścia regularnej armii rosyjskiej. Całość dowodzona jest przez jeden z wydziałów sztabu rosyjskiego Południowego Okręgu Wojskowego.

Rosyjskich oddziałów nie należy jednak mylić z już istniejącymi oddziałami zaporowymi, które donieckie „Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego" musiało rozmieścić na północny wschód od miasta, by powstrzymać masową dezercję donieckich oddziałów z okopów. Przychodzi im to jednak z trudem. W sobotę dwa oddziały separatystów (jeden z okolic Horliwki) uciekły z zajmowanych pozycji i zostały ostrzelane przez własną artylerię.

Szybką interwencję na Ukrainie mają umożliwić Rosji dwie nowe bazy wojskowe budowane w pobliżu granicy: jedna z nich 55 kilometrów od Ługańska, druga w pobliżu Woroneża.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE