Historia dzieje się w Hawanie

aktualizacja: 13.02.2016, 06:51

Pierwsze takie spotkanie. Papież i patriarcha Moskwy i Wszechrusi podpisali wspólną deklarację, w której jest mowa o jedności chrześcijan, o konieczności pomocy prześladowanym chrześcijanom na Bliskim Wschodzie i zaniepokojeniu kryzysem rodziny.

REDAKCJA POLECA

Wydarzenie jest historyczne, nigdy wcześniej nie doszło do spotkania głowy Kościoła katolickiego i rosyjskiego Kościoła prawosławnego.

- Dzisiejsze spotkanie to dar od Boga, módlcie się za nas – napisał papież Franciszek na Twitterze, w ostatniej fazie lotu z Rzymu do Hawany.

- Jestem szczęśliwy, że mogę cię pozdrowić, drogi bracie – powiedział Cyryl po wyściskaniu i ucałowaniu papieża. Franciszek, gdy został głową Kościoła katolickiego stwierdził, że chciałby kiedyś gdziekolwiek ucałować swojego brata, patriarchę. Spełniło się to Hawanie. W państwie przez wiele lat wspieranym przez Moskwę i rządzonym przez braci Castro, komunistów, wychowanków katolickiej szkoły (ściślej jezuickiej, a jezuitą jest papież Franciszek).

O chrześcijanach prześladowanych na Bliskim Wschodzie

Po przeszło dwóch godzinach rozmów Franciszek i Cyryl I wydali wspólną deklarację, składającą się aż z 30 punktów. Tak, jak się spodziewano, kilka z nich dotyczy chrześcijan na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej, szczególnie w ogarniętych wojną Syrii i Iraku.

„Są tam ofiarami prześladowań. Całe rodziny, wsie i miasta naszych braci i sióstr w Chrystusie są całkowicie eksterminowane. Ich kościoły po barbarzyńsku niszczone i grabione, święte przedmioty profanowane" - napisali, wzywając jednocześnie społeczność międzynarodową do natychmiastowego powstrzymania wypędzeń chrześcijan z Bliskiego Wschodu.

- Dotychczas rosyjska Cerkiew była skupiona na chrześcijanach z Bliskiego Wschodu, ale nie na pomocy uchodźcom stamtąd. To Kościoły z Europy Zachodniej pomagają uchodźcom. Na dodatek militarnej zaangażowanie Moskwy po stronie rządu Baszara Asada pogarsza sytuację Syryjczyków – mówi „Rzeczpospolitej" Catherine Pepinster, redaktor naczelna wychodzącego w Londynie tygodnika katolickiego „The Tablet".

Moskiewski patriarchat ma bliskie związki z Kremlem, choć słychać zapewnienia, że Cyryl nie uzgadniał hawańskiego spotkania z Władimirem Putinem.

Wartości rodzinne i groźna sekularyzacja

W deklaracji jest mowa o konieczności przezwyciężenia różnic między Kościołami. Spotkanie w Hawanie może być pierwszym krokiem do przywrócenia jedności „której chce Bóg". Jest też pochwała wzrostu religijności w Rosji i w innych państwach komunistycznych po latach wymuszanego ateizmu.

Patriarcha i papież wyrazili obawy o wolność religijną, w szczególności w krajach (można się domyślać, że zachodnich), w których następuję gwałtowna sekularyzacja. Wspominają też o konieczności tradycyjnej rodziny, podobnej w obu Kościołach. Rodziny, w której małżonkowie wychowują swoje dzieci i w której panuje solidarność międzypokoleniowa i szacunek dla słabszych.

Co różni oba Kościoły?

Nawet dla wielu współczesnych chrześcijan, nieprzywiązujących wielkiej wagi do doktryny, oba Kościoły wyglądają dosyć podobnie – pisze brytyjski tygodnik „The Economist". Trochę różnią się obrzędy, inny jest zazwyczaj kalendarz i inna historia. Na dodatek Cerkiew rosyjska, największy z Kościołów prawosławnych, w staroświecki sposób podchodzi do terytoriów kanonicznych i zarzuca Watykanowi prozelityzm (nawracanie) na „swoich" ziemiach, za konfrontacyjne uznaje istnienie Kościołów unickiego, szczególnie na Ukrainie.

Niektórzy różnice postrzegają jako fundamentalne, rowy wywołane schizmą sprzed prawie tysiąca lat nie do zasypania. Papież po raz pierwszy spotyka się z patriarchą moskiewskim, czyli głową największego Kościoła prawosławnego, ale od paru dekad dochodzi do spotkań Ojca Świętego z patriarchą Konstantynopola, duchowym przywódcą całego prawosławia. I to się nie podoba części mnichów z Góry Athos, prawosławnego quasipaństewka klasztornego w Grecji. Co pewien czas wybucha tam bunt brodatych przeciwników jakiegokolwiek zbliżenia z Watykanem. Mnisi, zdarza się, że stuletni, atakują otwartych na dialog braci, grożą wysadzeniem klasztorów i krzyczą „Prawosławie albo śmierć".

Po stronie ekspertów katolickich słychać inne głosy. - Teologicznie oba Kościoły są jednym Kościołem – mówi „Rzeczpospolitej" ks. Józef Niewiadomski, profesor teologii na Uniwersytecie w Innsbrucku (w Austrii) – Różnice teologiczne są możliwe do przyjęcia w powszechności Kościoła. Główny problem to prymat papieża.

- Dla rosyjskiego Kościoła prawosławnego istotniejsze są różnice polityczne niż teologiczne. Ale te polityczne są ważne teraz, w dłuższej perspektywie nie. Jest jeszcze pytanie, jak do ustaleń papieża i patriarchy moskiewskiego podejdą głowy innych autokefalicznych Kościołów prawosławnych na czerwcowym spotkaniu na Krecie – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Catherine Pepinster, redaktor naczelna tygodnika katolickiego „The Tablet".

Czy zatem można sobie wyobrazić zjednoczenie prawosławia i katolicyzmu? - Połączenie w tym sensie, że Kościoły wschodnie podporządkują się jurysdykcji zachodniej, jest nie do pomyślenia. I nikt tego w tej chwili nie chce. Szuka się nowego modelu unii. Byłoby dużym postępem ze strony prawosławnych dopuszczenie do interkomunii, z naszej, zachodniej strony nic nie stoi na przeszkodzi do udzielania komunii świętej prawosławnym w kościołach katolickich – uważa ks. prof. Niewiadowski.

- To bardzo trudne – mówi Catherine Pepinster – Kościół katolicki próbuje polepszać stosunki zarówno z Kościołami protestanckimi, w tym z dominującym u nas Kościołem Anglii, i z prawosławnymi. Tkwi pośrodku. I im bardziej skłania się ku protestantom, tym ma większe problemy z prawosławnymi. Trzeba bardzo ostrożnie postępować, mając na uwadze różnice tradycji chrześcijańskich – dodaje naczelna „The Tablet".

Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE