Erdogan jedna się z Putinem

aktualizacja: 09.08.2016, 20:40
Foto: AFP

Kilka miesięcy temu Turcja i Rosja były o krok od konfliktu zbrojnego. Dzisiaj chcą współpracować.

REDAKCJA POLECA

O początku całkiem nowego okresu w relacjach wzajemnych mówił we wtorek w Sankt Petersburgu prezydent Recep Tayyip Erdogan. Władimir Putin odpowiedział, że wizyta Erdogana w Rosji w warunkach skomplikowanej sytuacji wewnętrznej w Turcji świadczy, że „wszyscy chcemy wznowić dialog i stosunki".

Takie słowa skłaniają do refleksji o ostatecznym pojednaniu turecko-rosyjskim po okresie otwartej wrogości wywołanej zestrzeleniem w listopadzie ubiegłego roku rosyjskiego samolotu bojowego Su-24.

Zaniepokojona Europa

Spotkanie w Sankt Petersburgu jest szczególnie uważnie obserwowane w stolicach państw UE w kontekście kryzysu imigracyjnego. Rosja jest bezpośrednio zaangażowana w konflikt w Syrii. Turcja bierze w nim udział w sposób pośredni. Od obu tych krajów zależy, jak wielki będzie potok imigrantów. Przy tym Ankara nie raz groziła w ostatnim czasie zerwaniem porozumienia z UE z marca tego roku, dzięki któremu wstrzymany został szturm imigrantów i uchodźców na Europę z terytorium Turcji.

W Berlinie panuje jednak przekonanie, że zbliżenie Moskwy i Ankary jest w sumie rzeczą korzystną.  – Zakończenie epoki lodowcowej w relacjach turecko-rosyjskich ułatwi rozwiązanie konfliktów w Syrii i na Kaukazie z korzyścią dla Europy – ocenił Gernot Erler, pełnomocnik niemieckiego rządu ds. kontaktów z Rosją.

Zwrot na Wschód

To jednak Rosję wybrał prezydent Erdogan w pewnym sensie demonstracyjnie za cel swej pierwszej zagranicznej wizyty po nieudanym puczu wojskowym w połowie lipca. Przywódca Turcji nieraz dawał do zrozumienia, że czuje się oszukany przez Zachód, amerykańskich generałów i CIA oraz pozostawiony samemu sobie przez Europę. Całkiem inaczej ocenił reakcję Moskwy, dziękując Putinowi za rozmowę telefoniczną tuż po nieudanym zamachu. – Sprawiła wielką radość naszemu narodowi – powiedział. Szef tureckiej dyplomacji był  bardziej precyzyjny i już wcześniej dziękował Moskwie za bezwarunkowe poparcie, „inaczej niż z innych stolic".

Wzorem tureckich rosyjskich mediów także tureckie przypomniały o doniesieniach irańskiej agencji prasowej Farsi, która pisała, iż rosyjski wywiad wojskowy GRU miał ostrzec Erdogana o grożącym puczu. Udając się do Sankt Petersburga, prezydent Erdogan nie kieruje się wyłącznie wdzięcznością. Współpraca z Rosją jest elementem szerszej koncepcji nowej polityki zagranicznej, po fiasku dotychczasowych prób zdobycia statusu regionalnego mocarstwa.

Stąd pojednanie z Izraelem i szukanie kontaktu z Moskwą po niefortunnym zestrzeleniu Su-24. Jak pisze dziennik „Hurriyet", Anakara już wiele tygodni przed puczem szukała dyplomatycznych dróg dotarcia na Kreml z ofertą pojednania. Putin przyjął ją z zadowoleniem.

Rozmowa o Syrii

- Nie znaczy to, że liczyć się obecnie należy z zasadniczym przełomem w relacjach wzajemnych – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Siergiej Markow, były doradca Putina. Jego zdaniem stosunki będą zdecydowanie lepsze od tych do czasu zestrzelenia rosyjskiej maszyny. Zwraca jednak uwagę na głosy w Rosji ostrzegające przed zbytnim angażowaniem się po stronie Erdogana, jako polityka nieprzewidywalnego, z którym należy postępować nad wyraz ostrożnie.

Moskwa ma przy tym nadzieję, że Erdogan zmieni swą strategię w Syrii i skończy z wspieraniem  walczących z prezydentem Asadem grup sunnickiej opozycji.

Julien Barnes-Dacey oraz Ellie Geranmayeh, eksperci  Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR), są przekonani, że problemy wewnętrzne Turcji w postaci konsekwencji puczu, jak i wojna  z Kurdami na południu kraju zmieniają politykę Ankary wobec Syrii. – Panuje przekonanie, że oba konflikty są groźniejsze dla tureckiego bezpieczeństwa niż Asad, co może tylko przyspieszyć decyzję Erdogana, by wyplątać się z tej wojny, pomimo jego osobistego pragnienia usunięcia syryjskiego prezydenta – analizują eksperci ECFR.

Gazociąg do Europy

Nie bez znaczenia są dla Moskwy korzyści ekonomiczne. Rosyjskie media pełne są informacji o perspektywach budowy gazociągu Turecki Potok. Po nieudanym przedsięwzięciu dostaw rosyjskiego gazu na południe Europy za pośrednictwem South Stream, czemu sprzeciwiła się UE, ten gazociąg mógłby być wiarygodną alternatywą. Tym bardziej że poczynione już inwestycje w ramach przygotowań do South Stream dają się wykorzystać do budowy nowego gazociągu. Jak np. rozpoznanie 600 km trasy na dnie Morza Czarnego. Władze w Ankarze zdają sobie doskonale sprawę, że Moskwie bardzo zależy na porozumieniu gazowym z Turcją.

POLECAMY

KOMENTARZE